<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609</id><updated>2011-10-20T16:23:12.878+02:00</updated><title type='text'>saskiia</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>74</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5660248599490446548</id><published>2011-04-08T17:57:00.003+02:00</published><updated>2011-04-08T18:11:14.184+02:00</updated><title type='text'>piiiip</title><content type='html'>znowu powracaja ukochane rozmowy o pogodzie. jednak to sie zawsze sprawdza, prawda?! bo zimno, bo wieje, bo wiosna poszla. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a mnie tymczasem zajmuja zupelnie inne tematy. mianowicie samochod moj, zwany biala strzala, rozpoczyna proces utylizowania sie, odchodzenia, żegnania się z tym światem, czy też po prostu psucia się. &lt;br /&gt;skad biala strzala (potocznie zwana "szczałą"), trudno mi powiedziec, gdyż ani strzałą nie jest, ani tym bardziej białą. głównie problem tkwi w strzelności rzeczonego auta, które przy zabójczym silniku o rozmiarach niewielkiego skutera, dostaje zadyszki przy prędkości pozwalającej na godne przemierzanie autostrady. co jest dla mnie osobiście (!!) bolesnym doświadczeniem, gdyż jazda ponad limity ustanowione przez naszego litościwego ustawodawcę, jest moim środkiem antystresowym. antykryzysowym. dobijającym plus jeden do dobrego humoru. no dobra, jest środkiem na wszystko, a właściwie to chodzi głównie o to, że po prostu lubię. a tu przysłowiowa dupa. czarna (biała w sumie. no w odcieniach bieli). bolesne toto.&lt;br /&gt;poza tym biel mojego auta jest umowna mocno, gdyż jestem szczęśliwym posiadaczem tytułu najbrudniejszego auta w mieście. co prawda ex aeqo ze słowotoczką, ale jednak! tytuł ten szacowny przyznał mi mój ulubiony szef, który raczył oburzyć się pewnego wiosennego dnia. dumna nie jestem, ale płakać też nie będę, gdyż sytuacja jest cokolwiek trudna i nie do końca zależna ode mnie. przede wszystkim, ilekroć zamierzam począć coś z warstwą brudu na karoserii (białej!), zaczyna padać deszcz. lub śnieg. lub coś tam jeszcze. więc zapał mój opada, gdyż mycie wydaje się wówczas co najmniej niecelowe. gdy zapał opadnie, pojawia się słońce. ale sami rozumiecie, drodzy czytelnicy i czytelniczki (poprawnym trza być polytycznie!), że natenczas to już z myciem kłopot. zapał się zbiera i zbiera. a gdy się zbierze - znowu pada. i tak w koło macieju (to przysłowie też mnie zastanawia. nie żebym nie lubiła maćków - znam kilku bardzo fajnych, ale - skąd on w tym powiedzeniu? czy ktoś zna pochodzenie i potrafi wyjaśnić?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak czy tak szczała opisana powyżej raczy się psuć. znaczy konkretniej - piszczeć. na piszczenie dotychczas miałam metodę prostą - nastawiałam głośniej radio. ale w pewnym momencie dotarło do mnie, że piszczenie może jednak coś oznaczać i postanowiłam coś z tym zrobić. zawiozłam więc samochód do mechanika, gdzie oczywiście coś zostało zmienione, ale okazało się, iż to coś nie było źródłem piszczenia (całe szczęście, że mój wrodzony urok i czar pozwolił na zapłacenie naprawdę minimalnej stawki za tę naprawę). źródła piszczenia do dziś nie odkryto. radio na cały regulator czasem męczy. męczy też piszczenie, szczególnie gdy podjeżdżam nocą na me geriatryczne osiedle, co powoduje wyglądanie wszystkich babć z okien. to już nawet nie jest kwestia tego, że się wstydzę (o nienienie!), ale babć szkoda, prawda? że tak sobie pospać nie mogą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i się zastanawiam, czy ta wiosna, co jej nie ma, ma jakiś związek z piszczeniem szczały? rujka czy jak?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. NIEZWYKLE CIESZY MNIE POWRÓT POLSKICH LITER! :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5660248599490446548?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5660248599490446548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2011/04/piiiip.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5660248599490446548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5660248599490446548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2011/04/piiiip.html' title='piiiip'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-3802628066694390885</id><published>2011-04-06T14:29:00.002+02:00</published><updated>2011-04-06T14:39:21.295+02:00</updated><title type='text'>nie będę tu nikogo okłamywać, czasu było brak.</title><content type='html'>najpierw (narpiew!) to sie zirytowalam, ze Alma ma bloga dla doroslych. i sie unioslam, gdyz ja rowniez chcialabym zostac uznana za taka wyjatkowO, co ja trzeba cenzurowac. &lt;br /&gt;na ambicje mi poszlo.&lt;br /&gt;ale potem sie okazalo, iz Alma dokonala samocenzury, to mi przeszlo. czyli nie jestem taka znowu najostatniejsza z ostatnich. &lt;br /&gt;dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poza tym to co. z nart wrocilam, owszem. wiecej bledu nie popelnilam, chociaz moj nauczyciel usilnie twierdzil, ze jednak jezdzic umiem, a raczej umiec bede, gdyz mam potencjal.&lt;br /&gt;a potencjal wiadomo. w dzisiejszym swiecie - skarb.&lt;br /&gt;to ja ten potencjal zuzylam na inne atrakcje, bo po nartach bolaly mnie nogi. a prawde rzeklszy to wlasciwie tak sie zmeczylam, ze o maly wlos nie dostalam torsji (jak ja sie pieknie wyrazam), chociaz przed nauczycielem mym, wyzej wspomnianym, twardo utrzymywalam, iz torsje te pochodza raczej stad, iz cwiczenia wykonywalam na wielkim kacu (o czym nauczyciel wiedzial, gdyz uczestniczyl w tym zlym wieczorze, a jak.)&lt;br /&gt;zadziwiajace jest to, ze dzis mniej wstydzimy sie kaca niz zmeczenia, prawda?&lt;br /&gt;byc moze jest to zwiazane z korporacyjna modla, ktora powtarza sie jak zaklety "work hard,play hard". nigdy nie badz zmeczony, zawsze badz na czasie. zawsze. w pracy, na spotkaniu, w knajpie, na rytualnej "najbce" (jak mawiaja moi ukochani koledzy). zawsze badz sprawny, usmiechniety, fit i w ogole. bo Cie cos ominie. kariera ucieknie, wszystko przepadnie. troche to przykre, ale z drugiej strony - zrozumiale. mocno wspolgra z amerykanskim LAJFSTAJL. i z pedem, ktory jest wokol.&lt;br /&gt;z tegoz pedu wlasnie wypadlam na chwile, coby powrocic na lono bloga, bo mi go brak jednak nieco :) przyznaje sie!&lt;br /&gt;i wiosna nadeszla. i ja sie do zycia obudzilam. i czasem fajnie jest.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-3802628066694390885?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/3802628066694390885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2011/04/nie-bede-tu-nikogo-okamywac-czasu-byo.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/3802628066694390885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/3802628066694390885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2011/04/nie-bede-tu-nikogo-okamywac-czasu-byo.html' title='nie będę tu nikogo okłamywać, czasu było brak.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-6070369514315895171</id><published>2010-12-17T12:00:00.004+01:00</published><updated>2010-12-17T12:17:28.135+01:00</updated><title type='text'>tak, oczywiście, że o zimie.</title><content type='html'>tak mi sie zdaje, ze juz kiedys wspominalam, ze nienawidze zimy.&lt;br /&gt;nie wiem, ale mam takie przeczucie.&lt;br /&gt;a wiec - owszem, nienawidze zimy.&lt;br /&gt;i nie, zadne pierdzielenie o tym, ze kominek, drewno trzaskajace, cieple kakao (niedobrze mi...) czy inne okolorodzinne czy romantyczne kwestie nie sa w stanie mnie przekonac. &lt;br /&gt;nienawidze zimy i juz.&lt;br /&gt;nikt i nic tego nie zmieni. zaden piekny rysunek o drzewkach pokrytych sniegiem i sloncu igrajacym w bialym puchu. zaden stok. zaden landszafcik. bede wierna swej nienawisci az po grob. &lt;br /&gt;i moze jest ladnie czasem. moze.&lt;br /&gt;no dobrze, jest czasem ladnie.&lt;br /&gt;ale wiernym przekonaniom trzeba byc i dziwki nie lubię. kropka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w ramach tej nienawisci, a takze z powodu zlozenia egzaminu z etyki pewnego-bardzo-waznego-zawodu-zaufania-publicznego (w skrocie pbwzzp) z wynikiem pozytywnym i zwiazanym z tym przejsciem na nastepny rok szkolenia do pbwzzp, postanowilam nauczyc sie jezdzic na nartach.&lt;br /&gt;bo w sumie wstyd.&lt;br /&gt;to znaczy ja twardo twierdze, ze zaden wstyd, bo uprawialam inne sporty (a teraz, kochane dzieci konczymy juz z tymi glupimi usmieszkami i parskaniem, bo ciocia saskiia naprawde kiedys uprawiala sport. WYCZYNOWO. a jak sie usmiechniecie pod nosem ironicznie jeszcze raz to pusci focha). ale na nartach nigdy. znaczy raz chyba stalam na nartach, co ojciec moj andrzej postanowil uwiecznic nawet dla potomnosci czyniac zdjecie. niestety - ojciec moj andrzej - nie uwzglednil okolicznosci, ze corka jego - saskiia - stojac na nartach zacznie zjezdzac. stad tez, ku zdziwieniu rodziny, po wywolaniu zdjec z kliszy (tak, jestem az tak stara, ze to byly klisze) (edit: skreslic slowo "stara", zastapic slowem "dojrzala"), rzeczona rodzina zobaczyla... las (nie krzyzy). po dluzszym rozpatrywaniu, coz to autor mial na mysli i chcial uwiecznic, rodzina ujrzala w lewym dolnym rogu koncowki nart. i tak tez nie mam dowodow na okolicznosc uprawiania sportow zimowych. a same sporty zarzucilam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niemniej - jako ze lans i w procesie poszukiwania czegos, czym mozna sie zajac przez te 6 miesiecy napierdzielajacego mrozu (no dobrze, moze laskawie w tym roku bedzie ich tylko 5) poza spaniem, spaniem i klnieciem na zime, postanowilam sprobowac.&lt;br /&gt;totez zatem wybieram sie. &lt;br /&gt;jesli nie odezwe sie w najblizszym czasie, bedzie to oznaczalo, ze leze na urazowce na wyciagu (nie narciarskim) z polamanymi konczynami. co jest wielce prawdopodobne. duzo bardziej niz to, ze te zimowe sporty mi sie spodobaja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo juz sam ruch mnie przeraza. &lt;br /&gt;ale ruch na zimnie? &lt;br /&gt;ja nie wiem, czy to w ogole jest mozliwe. &lt;br /&gt;a jesli jest - to po co to sie robi?&lt;br /&gt;naprawde, jestem ciekawa wynikow mego eksperymentu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bowiem jedyny ruch na zimnie jaki dotychczas uprawialam to odsniezanie auta. i drapanie szyb. i wlasnie, miedzy innymi dlatego, nienawidze zimy.&lt;br /&gt;bez ustanku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-6070369514315895171?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/6070369514315895171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/12/tak-oczywiscie-ze-o-zimie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6070369514315895171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6070369514315895171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/12/tak-oczywiscie-ze-o-zimie.html' title='tak, oczywiście, że o zimie.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4927681948732025557</id><published>2010-11-27T13:03:00.002+01:00</published><updated>2010-11-27T14:34:40.297+01:00</updated><title type='text'>bo tak!</title><content type='html'>nie. to za oknem to nie jest snieg.&lt;br /&gt;nie jest to snieg.&lt;br /&gt;nie jest.&lt;br /&gt;nie zaczyna sie zima.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie zaczyna!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(tak se pomyslalam, ze jak bede to sobie dlugo powtarzac, to jest szansa, ze w to uwierze. albo ze to przestanie. gorzej jak nie przestanie, a ja zamroczona wiara w swoja moc sprawcza pobiegne na dwor w letniej lnianej sukience. z drugiej zas strony - male elcztery jeszcze nikomu nie zaszkodzilo. duzo tych mysli z rana).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaczynaja mnie meczyc weekendy.&lt;br /&gt;mam zawsze mnóstwo planów. zwykle planuję czynnosci okologospodarskie. oporzadzic kota i kuwete (manikjure trza kotu zrobic, a on drze sie jak zazynany. wolalabym, zeby sasiedzi nie wzywali towarzystwa opieki nad zwierzetami. a sadze, ze sa blisko. tym bardziej, iz sasiadami sa ludzie 60 plus, ktorzy dosc czujnie i bacznie sledza poczynania innych sasiadow. wiecie - osiedle monitorowane)&lt;br /&gt;poza tym co - sprzatnac mieszkanie (te metry kwadratowe! mozna to zrobic w mniej wiecej dwie godziny), zrobic zakupy, ugotowac jedzenie (wreszcie mam czas, moglabym zjesc obiad. wlasciwie inaczej - zjesc cokolwiek). poprasowac. co tam jeszcze? poukladac reszte rzeczy po przeprowadzce. zrobic se manikjure. pouczyc sie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;efektem planow jest to, ze w piatek przeciez nic robic nie bede, bo piatek. bo jestem zmeczona po tygodniu. bo mam prawo odpoczac. i ide w miasto.&lt;br /&gt;wstaje w sobote rano (slowo "rano" jest pojemnym terminem). i mi sie nie chce. bo sobota, bo w sumie to poszlam pozno (a moze wczesnie?) spac. bo zimno. &lt;br /&gt;i tak uplywa sobie dzien. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w niedziele stare panny jezdza na obiad do rodzicow (caly tydzien czekam na ten dzien!), wracaja wieczorem i PRZECIEZ NIE BEDE ODKURZAC W NIEDZIELE.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tak weekend mija. trudno powiedziec na czym.&lt;br /&gt;w poniedzialek ciesze sie, ze ide do pracy, bo wreszcie nie bedzie alkoholu. bo bedzie jakas systematyka. bo w pracy nie poogladam chirurgow czy innego wynalazku szatana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;idealna pania domu to ja nie jestem. to mnie jednak nieco martwi, bo na rynku malzenskim to chyba dosyc istotna cecha. gdybym chciala pisac swoja oferte matrymonialna to co napisze? w ostatnia sobote o 14.32 siedzialam w pidzamie przed kompem w brudnym mieszkaniu i przy pustej lodowce, zastanawiajac sie, czy 6 dzien bez obiadu jest ok? &lt;br /&gt;malo kuszaco, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale pf.&lt;br /&gt;naprawde wielkie pf.&lt;br /&gt;uwielbiam sie lenic.&lt;br /&gt;i jesc zelki na obiad. (szanowna slowotoczka przywIEzla mi z rajchu zelki! owszem!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i ch.&lt;br /&gt;mam prawo :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4927681948732025557?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4927681948732025557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/11/bo-tak.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4927681948732025557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4927681948732025557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/11/bo-tak.html' title='bo tak!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5324783615259876843</id><published>2010-11-17T11:41:00.002+01:00</published><updated>2010-11-17T11:53:35.938+01:00</updated><title type='text'>no i co?</title><content type='html'>hmm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jestem. &lt;br /&gt;dziwnie.&lt;br /&gt;ale jestem.&lt;br /&gt;zostalam podle skrytykowana przez kilka osob i wrocilam. (nadal nie mam L z kreseczką na komputerze pracowym, chociaz minelo juz duzo czasu i wydawac by sie moglo, ze jednak w koncu to L z kreseczka bedzie. chocby jako prezent powitalny. ale nie. pewne rzeczy najwyrazniej sa niezmienne. moze i dobrze.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;troche mi sie w zyciu i okolicach pokrecilo. troche wywrocilam wszystko do gory nogami. taka mini "moda na sukces", z tym że z naciskiem na mini.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;efektem tego pozostalam szczesliwym najemcą nowego mieszkania w centrum(ie) miasta wojewódzkiego. chociaz tu znowu pojawia sie slowo klucz, czyli rzeczone "mini", gdyz mieszkanie jest kawalerka. niemniej - sciany sa, lazienka jest, kuchnia jest. komp jest. &lt;br /&gt;checked.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stalam sie rowniez szczesliwa posiadaczka kota. chociaz w kwestii kota to juz trudno jednoznacznie orzec, kto kogo posiada. ja mam watpliwosci. kot zapewne mniejsze. stan na dzien dzisiejszy jest taki, ze kot z pewnoscia jada lepiej ode mnie. &lt;br /&gt;kot jest mini. ale z mini szybko wyrasta.&lt;br /&gt;ma za to maxi energie.&lt;br /&gt;wlasciwie to adhd.&lt;br /&gt;czy mozna miec podwojne adhd? bo jesli tak to on ma. a jesli nie - to wlasnie je odkryto. w osobie felka. (czy nie powinnam napisac moze "w kocie felka"? bo w osobie brzmi dziwnie)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tak se o. &lt;br /&gt;jestem stara panna w starej kawalerce z kotem.&lt;br /&gt;kanony zachowane.&lt;br /&gt;jak z obrazka.&lt;br /&gt;viola villas bylaby dumna, gdyby tylko wiedziala (rozwazam napisanie do niej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z tych tez powodow, jako iz nastroj mini zaczyna sie stabilizowac, powrocilam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;co tam?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5324783615259876843?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5324783615259876843/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/11/no-i-co.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5324783615259876843'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5324783615259876843'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/11/no-i-co.html' title='no i co?'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2515349737328943005</id><published>2010-07-21T13:08:00.001+02:00</published><updated>2010-07-21T13:09:27.732+02:00</updated><title type='text'>I'll be back.</title><content type='html'>nie umarłam, żyję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam egzamin.&lt;br /&gt;mam urlop w perspektywie. &lt;br /&gt;mam trochę kiepski czas.&lt;br /&gt;mam wszystko w dupie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wrócę.&lt;br /&gt;ale nie teraz.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2515349737328943005?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2515349737328943005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/07/ill-be-back.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2515349737328943005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2515349737328943005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/07/ill-be-back.html' title='I&apos;ll be back.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2803244725122633618</id><published>2010-05-21T00:43:00.004+02:00</published><updated>2010-05-21T01:10:04.957+02:00</updated><title type='text'>nawet się nie waż!</title><content type='html'>jestem bardzo zdegustowana.&lt;br /&gt;albowiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dni mnie nie rozpieszczają, chociaż w mojej skromnej opinii - powinny. wiem, że być może inni na tym świecie zasługują bardziej na rozpieszczanie (trudno mi to przechodzi przez gardło/palce), lecz... nie zgadzam się na to i protestuję. taka ze mnie zimna suka. o. i co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chyba że rozpieszczanie w moim przypadku polega na kumulowaniu złych wydarzeń w jeden dzień, co bym się nie stresowała niepotrzebnie większą ilość czasu, to wtedy i owszem. rzeczywiście ktoś się postarał. rozplanował. rozpisał. ułożył. jak jasna cholera.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wstając bowiem z samego rana i czując, iż niektóre części organizmu stanowczo odmawiają współpracy, pobolewając i smętnie pikając w głębi głowy (tak, tak właśnie odczuwam ból ucha), pamiętajcie moi drodzy - organizm wie, co robi. odkrywa się natenczas połę kołderki i wskakuje do łóżka, a potem dzwoni do pracodawcy i informuje, iż aktualnie jest się w stanie krytycznym, niepozwalającym na przejście nawet do lekarza, celem uzyskania druku ZUS ZLA. dawniej L4. i całkowicie niemożliwym jest także wykonanie jakichkolwiek obowiązków pracowniczych. &lt;br /&gt;a potem idzie się spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;albowiem organizm wie lepiej, gdyż zasadniczo pobieżnie jest starszy. znaczy się - nie jest tak naprawdę, ale w genach ma zaprogramowane odwieczne prawa natury. if you know, what I mean. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jeśli komuś - jak autorce tych słów - przyjdzie jednak do głowy sprzeciwić się tym rzeczonym prawom natury (odwiecznym), to co? &lt;br /&gt;spotka go zasłużona kara.&lt;br /&gt;albo niezasłużona.&lt;br /&gt;albo po prostu pech, względnie kumulacja pecha z całego roku, jak wyżej.&lt;br /&gt;powiadam Wam, to nastąpi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo nawet zagubione dokumenty samochodu nie były w stanie odciągnąć mnie od realizacji mych pracowniczych (i nie) obowiązków.&lt;br /&gt;świat jasno dawał do zrozumienia, a ja nie słuchałam.&lt;br /&gt;pomyślałam "oj tam, oj tam" (no dobrze, pomyślałam o pewnym czasowniku, ale NIE WYRAŻAMY SIĘ TUTAJ, JASNE?) i postanowiłam jechać bez dokumentów (dekolt jest? jest. obcas jest? jest. to się musi udać w razie kontroli).&lt;br /&gt;jak postanowiłam, tak też uczyniłam.&lt;br /&gt;nie dojechałam wszak daleko, gdyż samochód (ten bez dokumentów) postanowił jednak mieć inne plany na ten wieczór (dzień).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;szkoda tylko, że nie poinformował o tym wcześniej, a raczył dopiero na środku skrzyżowania w mieście wojewódzkim.&lt;br /&gt;dużego skrzyżowania.&lt;br /&gt;w dużym mieście wojewódzkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przyznać trzeba, iż nie podejrzewałam siebie o taką kreatywność. byłam doprawdy pod wrażeniem ilości epitetów, jakie jestem w stanie wymyślić dla opisania trąbiących na mnie kierowców, którzy najwyraźniej sądzili, iż na środku rzeczonego skrzyżowania postanowiłam zatrzymać się, migając awaryjnymi, celem poprawienia mejkapu. a ja mejkapu nie poprawiałam, oj nie.&lt;br /&gt;po nierównej walce, udało mi się jednak doprowadzić samochód do miejsca bezpiecznego, gdzie został porzucony. &lt;br /&gt;żeby zanadto nie rozpisywać mej traumatycznej historii dodam, iż w taksówce, którą następnie zawezwałam (celem punktualnego dotarcia do Bardzo Ważnego Miejsca), zgubiłam telefon. a histerycznie chichoczący taksiarz obwiózł mnie na wycieczkę krajoznawczą po wspomnianym uprzednio mieście wojewódzkim, wyjaśniając nerwowo, że niby zalane. może i zalane, ale mój drogi, ta cena za kurs stanowczo przekraczała wartość tej usługi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;koniec końców, jako iż autobusy nie jeżdżą, bo powódź (taak! cała historia odbywa się w deszczu! czy to nie oczywiste?), wracałam do pracy piechotą przez miasto wojewódzkie, targając torbę (a torbę mam dużą), komputer przenośny (nie jest mały) oraz parasol w kolorze krwistoczerwonym (pf). ubrana dość lekko, wszak autem miałam jechać, prawda? po drodze taksówek brak, telefonu, by jakąś zamówić - brak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NIE zmokłam, NIE miałam poczucia, jakbym brodziła w stawie, NIE wróciłam do pracy w butach i spodniach wyglądających, jakbym dorabiała sobie odmulając te stawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;skąd.&lt;br /&gt;pf.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;morał z tej historii jest taki:&lt;br /&gt;- nie uciekniesz od przeznaczenia, &lt;br /&gt;- samochód stojący na środku skrzyżowania na awaryjnych i wydający mroczne pomruki silnikiem wskutek nieudolnych prób zapalenia, nie należy do kretynki, która właśnie czyni sobie kreskę nad okiem (nieumyta dziwko z portu!)&lt;br /&gt;- noś ciepłe majtasy. zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pewnie jeszcze jakieś  morały, ale nic mi nie przychodzi do głowy.&lt;br /&gt;ew. czekam na propozycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;anyway. ogłaszam wszem i wobec (żeby nie było potem pretensji), że jeśli spotka mnie w tym roku coś pechowego na tę skalę, oficjalnie przeklnę to miasto. albo coś innego. przeklnę w każdym razie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;limit wyczerpano i proszę sobie to zapamiętać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. wiem, że się obijam na blogu. usłyszałam kilka krytycznych komentarzy w temacie. to się zmieni (hehe), naprawdę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2803244725122633618?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2803244725122633618/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/05/nawet-sie-nie-waz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2803244725122633618'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2803244725122633618'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/05/nawet-sie-nie-waz.html' title='nawet się nie waż!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-1116489354432297678</id><published>2010-04-15T13:11:00.002+02:00</published><updated>2010-04-15T13:15:36.938+02:00</updated><title type='text'>po dziesiątym</title><content type='html'>ponieważ ostatnio mialam problem z tym, co napisac, nie napisalam nic.&lt;br /&gt;najpierw byl zal, potem smutek i strach. potem znowu zal. a w koncu zlosc. chyba. albo moze zazenowanie?&lt;br /&gt;wydawalo mi sie, ze chodzi glownie o to, co napisala alma - &lt;a href="http://chezalma.blogspot.com/2010/04/glory-of-poland.html"&gt;o, tutaj&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;ale okazuje sie, ze niekoniecznie.&lt;br /&gt;pomilczmy więc, bo to chyba najlepsze, co mozna zrobic.&lt;br /&gt;i nerwow mniej, i nikt nie jest obrazony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakkolwiek na dzis jedno tylko, bo odkopalam, przypomnialo mi sie. i tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wolę kino.&lt;br /&gt;Wolę koty.&lt;br /&gt;Wolę dęby nad Wartą.&lt;br /&gt;Wolę Dickensa od Dostojewskiego.&lt;br /&gt;Wolę siebie lubiącą ludzi&lt;br /&gt;niż siebie kochającą ludzkość.&lt;br /&gt;Wolę mieć w pogotowiu igłę z nitką.&lt;br /&gt;Wolę kolor zielony.&lt;br /&gt;Wolę nie twierdzić,&lt;br /&gt;że rozum jest wszystkiemu winien.&lt;br /&gt;Wolę wyjątki.&lt;br /&gt;Wolę wychodzić wcześniej.&lt;br /&gt;Wolę rozmawiać z lekarzami o czymś innym.&lt;br /&gt;Wolę stare ilustracje w prążki.&lt;br /&gt;Wolę śmieszność pisania wierszy&lt;br /&gt;od śmieszności ich niepisania.&lt;br /&gt;Wolę w miłości rocznice nieokrągłe,&lt;br /&gt;do obchodzenia na co dzień.&lt;br /&gt;Wolę moralistów,&lt;br /&gt;którzy nie obiecują mi nic.&lt;br /&gt;Wolę dobroć przebiegłą od łatwowiernej za bardzo.&lt;br /&gt;Wolę ziemię w cywilu.&lt;br /&gt;Wolę kraje podbite niż podbijające.&lt;br /&gt;Wolę mieć zastrzeżenia.&lt;br /&gt;Wolę piekło chaosu od piekła porządku.&lt;br /&gt;Wolę bajki Grimma od pierwszych stron gazet.&lt;br /&gt;Wolę liście bez kwiatów niż kwiaty bez liści.&lt;br /&gt;Wolę psy z ogonem nie przyciętym.&lt;br /&gt;Wolę oczy jasne, ponieważ mam ciemne.&lt;br /&gt;Wolę szuflady.&lt;br /&gt;Wolę wiele rzeczy, których tu nie wymieniłam,&lt;br /&gt;od wielu również tu nie wymienionych.&lt;br /&gt;Wolę zera luzem&lt;br /&gt;niż ustawione w kolejce do cyfry.&lt;br /&gt;Wolę czas owadzi od gwiezdnego.&lt;br /&gt;Wolę odpukać.&lt;br /&gt;Wolę nie pytać jak długo jeszcze i kiedy.&lt;br /&gt;Wolę brać pod uwagę nawet tę możliwość,&lt;br /&gt;że byt ma swoją rację.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(Wisława Szymborska - Możliwości)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-1116489354432297678?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/1116489354432297678/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/04/po-dziesiatym.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1116489354432297678'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1116489354432297678'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/04/po-dziesiatym.html' title='po dziesiątym'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-6352954097029197970</id><published>2010-04-04T22:39:00.002+02:00</published><updated>2010-04-04T22:45:41.484+02:00</updated><title type='text'>why so serious?</title><content type='html'>z innej beczki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ktoś mnie ostatnio spytał, po co pisać bloga, jeśli nie ma w nim nic o emocjach. no i tak w ogóle - po co to robić?&lt;br /&gt;nie potrafiłam odpowiedzieć.&lt;br /&gt;bo zasadniczo pobieżnie to nie wiem. nie chodzi o to, żeby mieć takie swoje miejsce? tak po prostu? gdzie niekoniecznie trzeba pisać o tym, że się zakochało albo ma się problem? gdzie można wykrzyczeć po prostu "zimo, wypierdalaj". bo się chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;myślę i myślę. odpowiedzi nie znajduję. bo ludzie piszą blogi z potrzeby ekshibicjonizmu (nawet odcinek hałsa o tym zrobili!). i piszą wtedy o wszystkim jak leci. co mnie lekutko zadziwia, acz nie dyskutuję o tym, bo po co. po to jest sieć, żeby robić, na co się ma ochotę. taka namiastka wolnych mediów, które są piękną, aczkolwiek jedynie utopią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;generalnie pytanie sprowadza się do tego, czy blogowa pisanina koniecznie musi być o uczuciach. czy to jakiś temat very-number-one? czy do wszystkiego trzeba dodawać ich szczyptę, bo się nie liczy? wszystko musi się kręcić wokół? albo - jeśli się nie kręci - nie ma znaczenia?&lt;br /&gt;nie ironizuję. pytam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ja czasem odsuwam emocje. albo przynajmniej chciałabym je wyłączyć. czasem sobie myślę, że dobrze jest odczuwać mało. lub chociaż mniej. a już na pewno przychodzi taka chwila, kiedy dobrze jest się nie męczyć, nie dotykać, nie zastanawiać, tylko właśnie - jako małą terapię - napisać tu coś, co jest pieprzeniem o niczym. &lt;br /&gt;kompletną głupotką.&lt;br /&gt;wydmuszką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie ma w tym chyba nic złego, że czasem poszukuje się katalizatora. w innej zaś chwili ma się ochotę napisać coś prostego, coś bez wyrazu, coś idiotycznego lub opisać swoją historię z urzędniczkami. &lt;br /&gt;nie można przecież życia traktować zbyt serio.&lt;br /&gt;nieprawdaż? &lt;br /&gt;dlaczego wszystko musi być po coś?&lt;br /&gt;skąd ta powaga?&lt;br /&gt;why so serious, my dear?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a myślę o tym wszystkim także z tego powodu, że jednak są te święta. powoli acz konsekwetnie nadchodziły i są. dość się emocjonalnie zrobiło. bo rodzinnie, słonecznie, ciepło i fajnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jakoś tak... w skupieniu (paradoksalnie, właśnie bardzo serious!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czego i Wam - na te święta - życzę. skupienia, właśnie. &lt;br /&gt;bo w tych świętach tkwi prawdziwa tajemnica.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-6352954097029197970?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/6352954097029197970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/04/why-so-serious.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6352954097029197970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6352954097029197970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/04/why-so-serious.html' title='why so serious?'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4156263036746743230</id><published>2010-03-17T07:39:00.007+01:00</published><updated>2010-03-18T13:51:30.542+01:00</updated><title type='text'>nic. prawie nic.</title><content type='html'>no to tak. zacznijmy od tego, że ciągle śpię. to jest okropne, nie mogę nad tym zapanować. po prostu hyc na kanapę - poczytam. i śpię. zasypiam o 21.24, budzę się o 23.30, idę się umyć, nałożyć na siebie pół pensji w postaci płynno-kremowej, a potem hyc do łóżka. i śpię. &lt;br /&gt;dramat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;znaczy nawet nie dramat, gdybym się wysypiała. ale ja jakoś właśnie nie bardzo. budzę się o tej 7, jak stary na zakład rusza i... jeszcze bym pospała. &lt;br /&gt;albo jestem leniwa, albo chora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponieważ obie opcje mi nie odpowiadają, wypieram z pamięci fakt, iż zasypiam na tej kanapie. staram się o tym nie myśleć zbyt intensywnie, to może kłopot sam zniknie. albo coś w tym rodzaju.&lt;br /&gt;stary się ze mnie wysmiewa z powyzszego powodu, a ja obmyslam jakas straszna zemste. krwawa. i straszna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;byliśmy ze starym oraz jedną ze żmij na koncercie ramsztajna. znowu! to znowu to okrzyk triumfalnego zachwytu, gdyż znowu było wspaniale. aczkolwiek... cóż. przyznać trzeba niestety otwarcie, iż brak mi pewnych cech, zapewniających dobrą zabawę na koncercie, gdy jest się na płycie. na ten przykład - wzrostu. tak więc stary, któremu zdarzyło się wyrosnąć (jak kłącze ziemniaka) był zadowolony, gdyż ze swobodą obserwował nie tylko ogniste wybuchy, ale także zmagania wokalisty z mikrofonem. ja bardziej słuchałam niż widziałam, bo nerwowe podskoki (nie pogo, podskoki) raczej nie pozwalały na załapanie całości obrazu. niemniej - było wspaniale. &lt;br /&gt;u babci potem tez bylo wspaniale, chociaz w drodze powrotnej samochod jakby nizej byl osadzony. ale to zapewne wina samochodu, a nie naszej tuszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tak się lenimy nieco.&lt;br /&gt;stary mniej, bo chlopina na chleb zarabia ciezko po godzinach, podczas gdy ja na tej kanapie. czytam, znaczy na tej kanapie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;natchLO mnie i zalozyli my ze starym uprawy. a wiec mam bazylie, kielki fasoli mung (nie mam pojecia, coz zacz) oraz rzezuchę (uwielbiam to slowo). w sumie jeszcze nic nie wyroslo, ale mowie do tej bazylii i mi sie wydaje, ze ona mnie rozumie.&lt;br /&gt;i dlatego nie wychodzi.&lt;br /&gt;nie dlatego, ze zle ja podlewam. raczej z powodow emocjonalnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stary mi ostatnio podpowiedzial, ze powinnam wrzucic na bloga nowa czesc historii urzedniczych, ale... zapomnialam, o co chodzilo. jestem lekutko przerazona objawami, ktore pojawiaja sie u mnie.&lt;br /&gt;ale z wiosna wszystko przejdzie.&lt;br /&gt;musi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a wiosna idzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;iiidzie!&lt;br /&gt;tylko wolno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. zyje, dagmaro, zyje :) dzieki za troske. a ta latawica to znowu gdzies poleciala i tylko ludzi wkurza opisami sweterkow z krotkim rekawem.&lt;br /&gt;zbywam to krotkim acz tresciwym "pf".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4156263036746743230?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4156263036746743230/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/03/nic-prawie-nic.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4156263036746743230'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4156263036746743230'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/03/nic-prawie-nic.html' title='nic. prawie nic.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5591514512235055355</id><published>2010-02-21T23:32:00.005+01:00</published><updated>2010-02-21T23:47:45.029+01:00</updated><title type='text'>a czy Ty chcesz być celebrytą?</title><content type='html'>przyszłam tu jeszcze na chwilkę, albowiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;... właśnie przejrzałam moje straszliwe i potężne narzędzie inwigilacji w postaci licznika odwiedzin. ten szatański wynalazek posiada także opcję podglądania haseł wyszukiwania, czyli co kto wpisuje w wyszukiwarce, co by znaleźć mojego jakże fantastycznego i unikalnego bloga.&lt;br /&gt;pomijając oczywiście takie wynalazki jak "dupa chłopa głupiego" (autentyk, acz nie mój, co oczywiście napawa mnie niepomiernym żalem), to... okazało się, iż najpopularniejsze są hasła związane z dniem kobiet. w tym "dzień kobiet, dzień kobiet, niech każdy się dowie".&lt;br /&gt;i tu dwie konkluzje.&lt;br /&gt;pierwsza optymistyczna. że duch w narodzie nie ginie, a samce wciąż mają potrzebę obdarowywania nas kwiatkiem. bądź w zastępstwie piosenką lub wierszykiem (występy artystyczne zawsze w cenie. no i taniej, nie da się ukryć). skoro bowiem poszukiwania zakrojone na szeroką skalę (skalę gugla) trwają JUŻ w lutym, to wiadomo. poczucie obowiązku jest. wspaniale. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;druga konkluzja jest taka, że jeśli chcecie być popularni w internAcie (tzn. blog/asek/ albo strona, albo co tam macie), należy wpisać coś związanego z dniem kobiet. nie wiem, jak działają inne święta o tradycjach głęboko zakorzenionych w minionym systemie (np. 22 lipca), ale można wypróbować.&lt;br /&gt;w każdym razie, jeśli budzi się w Was tygrys rynku. waleczna dusza. lub po prostu chęć zostania celebrytką/celebrytem to trzeba zacząć o tym dniu kobiet.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;albo chociaż po prostu - napisać ze 100 razy "dzień kobiet". jak w szkole. jak za starych czasów. i łezka się w oku zakręci, i popularność się zyska.&lt;br /&gt;no warto po prostu, warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na marginesie dodam, iż dość sporą popularnością cieszy się także dwunastnica. ale nie wiem, co o tym myśleć. być może diagnostyka się rozwija w polsce (tu z pewnością hołd należałoby oddać niezastąpionemu doktorowi hałsowi), a być może to jakiś tajemny szyfr. masoni? tajne stowarzyszenia obrony czegoś-tam próbują odnaleźć swoich członków? w każdym razie dość popularna ta dwunastnica. może warto by było obrazek wkleić? ku chwale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. ja się pytam - czy Ty almo ŻYJESZ? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.p.s. obszukując narzędzie szatana w postaci inwigilatora, zorientowałam się, że walentynki, o których dziś pisałam, były tydzień temu. matko bosko z gwinei. kiedy ten czas mija?! chyba jestem lekko na niedoczasie. lekutko.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5591514512235055355?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5591514512235055355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/02/czy-ty-chcesz-byc-celebryta.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5591514512235055355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5591514512235055355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/02/czy-ty-chcesz-byc-celebryta.html' title='a czy Ty chcesz być celebrytą?'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-6194134793297635527</id><published>2010-02-21T21:43:00.004+01:00</published><updated>2010-02-21T22:01:52.695+01:00</updated><title type='text'>to naprawdę ostatnia notka o zimie.</title><content type='html'>no bo zaczęło działać.&lt;br /&gt;i teraz nie wiem, czy ja mam taką moc sprawczą, czy ten obrazek, czy też po prostu modły mili(j)onów zostały wysłuchane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ostatnio mogłam konkurs ogłosić. "znajdź jedną osobę, która nie ma dość zimy". i proszę, proszę. czas nieograniczony. proszę. zachęcam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie doszłam do ważnego (a jak) wniosku, iż zima, w szczególności ta najbardziej upierdliwa i mroźna, ta z chodnikami zapomnianymi pod warstwami lodu, śniegu, lodu i jeszcze raz śniegu, ta z codziennym drapaniem szyb w aucie przy akompaniamencie słów uznanych za obelżywe oraz ta, od której mi łzy w oczach stawały, ma... pewne zalety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w sumie jedną. nie przesadzajmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;można o niej porozmawiać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to zachwycające i całkowicie wspaniałe, jak ludzie znajdują wspólny język. jak zacierają się granice między różnymi światami, kulturami, grupami społecznymi. jak brata się szlachta z chłopem. jak robotnicza brać zmienia się w jedność! (zapędziłam się, wiem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zawsze bowiem, choćby zapadła ta najokropniejsza z możliwych cisz, w której powiesić można siekierę i to nie jedną, można powiedzieć "mam dość zimy". bądź, dla mniej delikatnych lub po prostu w klimacie imprezowo/knajpiano/alkoholowym "zima to... (i tu epitet, jakby ktoś nie zauważył)".&lt;br /&gt;i co?&lt;br /&gt;magia, panie. magia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;znikają bariery, znika cisza, znika żur w powietrzu. &lt;br /&gt;jest porozumienie! &lt;br /&gt;w jednej chwili. &lt;br /&gt;bo wszyscy nienawidzą zimy. i nie ma tu jakichś wymówek w rodzaju "na nartach lubię jeździć", bo narty nartami, ale w małysza to się w centrumie miasta nie zmienimy, prawda? (swoją drogą, małysz - szacun!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i jeszcze, w temacie zimowym, coby go zamknąć i mieć z głowy - zarówno temat jak i tę uroczą porę roku, powiem, że jeszcze jedno zjawisko mnie zafascynowało. mianowicie obojnactwo tejże (tegożże? jest takie słowo?).&lt;br /&gt;bo to że zima jest ONĄ, to zasadniczo każde dziecko wie, pff. ale to, że zima to ch., dowiedzieć się można np. na parkingach, przy wspomnianej powyżej uroczej czynności drapania szyb (dla niezorientowanych, co aut nie mają lub pffff mają jakieś dziwne wynalazki, gdzie skrobać nie trzeba - efekt jest podobny do manikjury. tylko mniej uroczy)&lt;br /&gt;no więc jak ona i równocześnie ch.? no jak?&lt;br /&gt;zagadka nierozwiązywalna. i niech taką pozostanie. może latem coś do głowy wpadnie, jak będziemy narzekać na upały.&lt;br /&gt;bo będziemy.&lt;br /&gt;to jest oczywiste!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no dobrze. temat zakończony. &lt;br /&gt;chciałam powiedzieć tylko jeszcze, iż:&lt;br /&gt;w punkcie pierwszym: dziękuję za zmobilizowanie wszystkim, co mnie mobilizowali. jestem leniwa z natury i nic na to nie poradzę. systematyczność nie jest moją mocną stroną, a blog tego wymaga. także tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w punkcie drugim: pozostały dwa tygodnie do koncertu. czuję basy w żołądku. ach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w punkcie trzecim: w tym roku walentynki różniły się od zeszłorocznych (i jeszcze wcześniejszych), co w zasadzie powinno napawać mnie dumą. napawa mniej niż powinno, bo co prawda byliśmy w kinie, a stary zabrał mnie nawet na lody i obiad (no dobrze, przyznaję się. w kejefsi, ale wiecie - mięso z mięsem. no nie mogłam mu odmówić), ale dopiero wieczorem. nie było imprezy. gdyż.&lt;br /&gt;gdyż impreza była dzień wcześniej. i dopiero o 15 doszłam do siebie.&lt;br /&gt;w ramach walentynek dostałam paczkę apapu. &lt;br /&gt;stary się usprawiedliwia, że paczka owa ma elementy czerwone. czyli niby kanon zachowany.&lt;br /&gt;być może za późno na reformowanie/nawracanie. albo za wcześnie. &lt;br /&gt;muszę o tym pomyśleć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-6194134793297635527?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/6194134793297635527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/02/to-naprawde-ostatnia-notka-o-zimie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6194134793297635527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6194134793297635527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/02/to-naprawde-ostatnia-notka-o-zimie.html' title='to naprawdę ostatnia notka o zimie.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2292374689836044988</id><published>2010-02-08T09:21:00.003+01:00</published><updated>2010-02-08T09:23:32.291+01:00</updated><title type='text'>obrazek</title><content type='html'>ja tylko na pięć sekund, bo muszę się uporać z pewnymi biurwami, a potem zrobić zylion innych rzeczy.&lt;br /&gt;ale sobie pomyslalam, ze warto wpasc i zamiescic tu obrazek.&lt;br /&gt;bardzo ladny obrazek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;moze im szybciej go zamieszcze, tym szybciej zacznie dzialac.&lt;br /&gt;tak wiec:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/S2_J3HoK8HI/AAAAAAAADQg/N8ztZpFkCEY/s1600-h/wiosna.jpg"&gt;&lt;img style="cursor:pointer; cursor:hand;width: 238px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/S2_J3HoK8HI/AAAAAAAADQg/N8ztZpFkCEY/s320/wiosna.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435785224037003378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. czy tylko ja jestem uzalezniona od fejsbuka (vel ksiegotwarzy)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2292374689836044988?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2292374689836044988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/02/obrazek.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2292374689836044988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2292374689836044988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/02/obrazek.html' title='obrazek'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/S2_J3HoK8HI/AAAAAAAADQg/N8ztZpFkCEY/s72-c/wiosna.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2639142940196060787</id><published>2010-02-06T19:57:00.003+01:00</published><updated>2010-02-06T20:11:14.393+01:00</updated><title type='text'>oddal się droga z.</title><content type='html'>się mnie troszeczkie jakby omskło to pisanie.&lt;br /&gt;żyję, alma, żyję. dobra z Ciebie kobieta, że się o mnie martwisz. niestety zamężna :]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niemniej - jakoś teges. dzień świstaka ostatnio. jak już wyzdrowiałam, to nie zauważyłam, kiedy mnię minęło te kilka tygodni. straszne. tylko bym spała (uprzedzając złośliwe języki - nie, nie jestem w ciąży.) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(nie, na pewno nie jestem)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(serio. nie.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie (bądź razie) tak jakby ostatnio niewiele się dzieje. przemyślenia również ograniczone, bowiem jest zimno.&lt;br /&gt;a jak jest zimno to się mniej myśli.&lt;br /&gt;żeby energii nie marnować, nie? bo trzeba rzeczoną energię spożytkować na niezamarznięcie. niezamarznięcie przy odśnieżaniu auta. niezamarznięcie przy staniu na przystanku (gdy uznano, iż odśnieżenie auta stwarza wysokie prawdopodobieństwo zamarznięcia jednak). niezamarznięcie w autobusie (bo wiadomo - w polskich autobusach nie ma sensu grzać. odkryły to już wszystkie panie helenki, zdzisie oraz krysie, rocznik 37 - 49, które nabyły w związku z powyższym futra z nutrii, wytwarzające radosny mikroklimat wewnątrz i utrzymujące stałą, wysoką temperaturę. ponieważ wyżej wskazane panie nabyły futra, a są głównym elementem awanturującym się we wszelkich placówkach oraz środkach komunikacji miejskiej, przy braku awantur, kierowcy poczuli się zwolnieni z obowiązku grzania. i tak magiczny krąg się zamyka. a w autobusach piździ. zimno jest, znaczy się.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i jak tak pracuję nad tym, by niezamarznąć, to już brak mi weny na robienie czegokolwiek innego. &lt;br /&gt;przeczytałam książkę "biała gorączka" jacka hugo - badera. i to był błąd. tzn. książka jest świetna! polecam gorąco (gorąco... mmmm... gorąc. upał. mmm...), bo czyta się rewelacyjnie i każdy fan literatury reportażowej będzie ustatysfakcjonowany. niemniej facet opisuje dość szeroko swoją zaciekłą podróż przez syberię. syberię - wiecie? sy-ber-ia. ssssssyberrrria, wymawia się zapewne w tamtym klimacie. w sensie - zimno. szczękamy zębami. nie jest ciepło. odmarzają nogi. i nos. no i on jechał przez tę syberię autem. i było minus pierdylion. a może minus zylion? zimno dość.&lt;br /&gt;w konsekwencji pomyślałam, że nie powinnam narzekać. &lt;br /&gt;bo tam jest zimniej. i ludzie tam jeżdżą.&lt;br /&gt;ba!&lt;br /&gt;ludzie tam żyją! (szacun, jak mawia młodzież)&lt;br /&gt;postanowiłam zatem stawić czoła zimie i udawać, że nie jest najgorzej i pfff. i wogle jest super, wcale mnię to nie rusza.&lt;br /&gt;trwało to wszystko jeden dzień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak, to był ten dzień, w którym nie założyłam czapki i wzięłam cieńsze rękawiczki. don't do this, guys. don't.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;powiem tak. mam gdzieś syberię. mam gdzies, że inni mają gorzej.&lt;br /&gt;ja mam najgorzej.&lt;br /&gt;my mamy najgorzej!&lt;br /&gt;o.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kończąc, apeluję zatem:&lt;br /&gt; &lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/S22-b0Hcx3I/AAAAAAAADQA/3soeA4q_WqI/s1600-h/zimo-wypierdalaj-gif.htm"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 238px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/S22-b0Hcx3I/AAAAAAAADQA/3soeA4q_WqI/s320/zimo-wypierdalaj-gif.htm" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435209710361692018" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bez poważania,&lt;br /&gt;s.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2639142940196060787?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2639142940196060787/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/02/oddal-sie-droga-z.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2639142940196060787'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2639142940196060787'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/02/oddal-sie-droga-z.html' title='oddal się droga z.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/S22-b0Hcx3I/AAAAAAAADQA/3soeA4q_WqI/s72-c/zimo-wypierdalaj-gif.htm' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5340140582306769940</id><published>2010-01-16T09:18:00.002+01:00</published><updated>2010-01-16T09:21:39.972+01:00</updated><title type='text'>pf.</title><content type='html'>nie, nie jestem chora.&lt;br /&gt;nie, nie mam syfu w mieszkaniu jak w ruskim burdelu.&lt;br /&gt;nie, nie ominęła mnie wczoraj impreza.&lt;br /&gt;nie, nie omija mnie dzisiaj impreza.&lt;br /&gt;nie, nie mam kataru do pasa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i nie, nie jestem zła.&lt;br /&gt;skąd ten pomysł?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oddalam się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tylko przyszłam powiedzieć, że żyję.&lt;br /&gt;chociaż co to za życie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to se ponarzekałam.&lt;br /&gt;pf.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. parafrazując: ja mogłabym tyle słów utoczyć - krągłych i beztroskich - ze słonego ciasta zmierzchu... jeśli zechcesz je znać...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3SiepMgT6_8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3SiepMgT6_8&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5340140582306769940?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5340140582306769940/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/01/pf.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5340140582306769940'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5340140582306769940'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/01/pf.html' title='pf.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-7673598505291178807</id><published>2010-01-04T10:39:00.004+01:00</published><updated>2010-01-04T11:06:36.994+01:00</updated><title type='text'>dwunastnica - to brzmi!</title><content type='html'>i co? nikt nie ma postanowień noworocznych, czy jestescie tak rozleniwieni swietami, ze nawet Wam sie nie chce pisac (komęcia, względnie komencia)?!&lt;br /&gt;skandaliczne zachowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale dlaczego (dlaczegóż spytalam). &lt;br /&gt;otóż ja co roku bym chciala takie postanowienia miec. serio. wszyscy o tym mowia, pisza w gazetach. ja bym tez chciala wkroczyc w nowy rok z mocnymi postanowieniami.&lt;br /&gt;i co roku nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sama nie wiem, czy to kwestia absolutnego braku kreatywnosci i fantazji czy tez wewnetrzna niechec do tworzenia takich sztucznych motywacji. bo niby co? postanowienia "od nowego roku nie pale"? a dlaczego nie "od lipca" albo "od 14 dnia lutego"? abstrahujac od drobnostki w postaci roznych dat nowego roku w roznych religiach, a nawet czesciach swiata. znajomi zydzi juz jakis czas temu swietowali poczatek roku, wiec dlaczego tamto nie mialo byc dobra okazja na rzucanie palenia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale przyznam tez szczerze, ze jestem tak malo kreatywna, ze ciezko mi przede wszystkim wymyslec cos, co mialoby takim postanowieniem sie stac.&lt;br /&gt;no bo tak. polecmy z listy typowych postanowien.&lt;br /&gt;nie palic? hmm. moge nie palic, nie robi mi to zadnej roznicy poza chwilami, w ktorych siedze w knajpie nad drineczkiem z palemka. dlaczego mam wtedy sobie odmawiac? dlaczego mam z okazji nowego roku pozbawiac sie wszelkiej przyjemnosci? pff. doprawdy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;schudnac? no to juz jest absurdalne. powinno sie schudnac ze 3 kg, ale z drugiej strony... czlowiek na zime zbiera tluszcz jak niedzwiedz, nie? wiec na lato schudne. nie bede sie zatem wysilac, bo w tym okresie jest to uwarunkowane genetycznie, historycznie i biologicznie. wiec moje wysilki bylyby nie tylko NIEUDOLNE, ale przede wszystkim WBREW NATURZE. o.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zaczac oszczedzac? nie bardzo jest z czego. a poza tym proza zycia tak strasznie dobija, wiec doprawdy - czy ta jedna czy tam dwie bluzeczki naprawde moga ZBAWIC SWIAT? i na co tu oszczedzac? na przyszlosc? a jak jutro mnie potraci auto? (byle drogie, jednakowoz wpadanie pod nyse lub zuka jest nie tylko passe, ale przede wszystkim zawstydzajace)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i?&lt;br /&gt;widzicie. to wszystko nie ma sensu.&lt;br /&gt;i to nie jest kwestia mojego hedonistycznego podejscia! nienienie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to kwestia rozsadnego wazenia argumentow oraz racjonalnego podejscia do zycia.&lt;br /&gt;kropka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wiec w nowy rok wkraczam bez postanowien.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;za to z bolem brzucha. nieokreslonym i niezdiagnozowanym.&lt;br /&gt;wczoraj se chcialam diagnozowac. wymyslalismy ze starym rozne czesci ukladu pokarmowego, ktore moga bolec, ale jakos nic nie pasowalo.&lt;br /&gt;w koncu zdecydowalam sie na dwunastnice, bo ladnie brzmi. i to takie dumne "odczuwam bol dwunastnicy". potem jednak przyjrzalam sie tej dwunastnicy na zdjeciu na wikipedii (God bless wiki!) i doszlam do wniosku, ze bol dwunastnicy - chociaz dumnie brzmiacy - jest mocno nieestetyczny. &lt;br /&gt;i tak wszystko upadlo.&lt;br /&gt;nie wiem zatem, co mnie boli, ale jesli macie jakies pomysly na dumnie brzmiace choroby - chetnie przyjme.&lt;br /&gt;ktos nade mna czuwal, ze nie poszlam na medycyne, bo skonczyloby sie zdiagnozowaniem u siebie wszelkich chorob z tymi wymyslnymi i fantazyjnymi nazwami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mam nadzieje, ze sylwester u Was udany.&lt;br /&gt;u mnie bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie zebym wkraczala w nowy rok i nowy tydzien z nowa energia, ale jest ok.&lt;br /&gt;i to wystarczy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-7673598505291178807?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/7673598505291178807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/01/dwunastnica-to-brzmi.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7673598505291178807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7673598505291178807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2010/01/dwunastnica-to-brzmi.html' title='dwunastnica - to brzmi!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2319747762358339507</id><published>2009-12-30T21:18:00.002+01:00</published><updated>2009-12-30T21:22:23.541+01:00</updated><title type='text'>nju jer.</title><content type='html'>no to jeszcze - pyk - na Nowy Rok.&lt;br /&gt;bo jutro ze starym wyjeżdżamy i nas nie będzie.&lt;br /&gt;o.&lt;br /&gt;i reset od kompa. &lt;br /&gt;CAŁKOWITY.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więc na Nowy Rok życzę Wam już dziś:&lt;br /&gt;żeby zapierał dech w piersiach.&lt;br /&gt;żeby przyniósł to, co przynieść powinien, nawet jeśli to nieuświadomione.&lt;br /&gt;żeby był czasem właściwych wyborów i właściwych ścieżek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i na początek nowego - trochę relaksu z niepokojącą piosenką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4jQmZNmcvWs&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/4jQmZNmcvWs&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. postanowienia noworoczne? anyone?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2319747762358339507?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2319747762358339507/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/12/nju-jer.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2319747762358339507'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2319747762358339507'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/12/nju-jer.html' title='nju jer.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4028350823998282392</id><published>2009-12-25T00:01:00.002+01:00</published><updated>2009-12-25T00:04:53.261+01:00</updated><title type='text'>xmas.</title><content type='html'>to co?&lt;br /&gt;wszystkiego.&lt;br /&gt;spokoju.&lt;br /&gt;ukojenia.&lt;br /&gt;radości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niech będzie tak, jak powinno być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ja też nie zrobiłam nic. nie ugotowałam, nie posprzątałam, nie napiekłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pojechałam do domu rodzinnego.&lt;br /&gt;i jest jak powinno być.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;święta to nie czyste szafki.&lt;br /&gt;nie trzy blachy ciasta.&lt;br /&gt;nie licytacja na najpiękniejszą choinkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;święta to moja rodzina. &lt;br /&gt;stół z białym obrusem i oni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i cieszmy się tym. bo wszystko jest na swoim miejscu.&lt;br /&gt;po prostu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wesołych.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4028350823998282392?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4028350823998282392/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/12/xmas.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4028350823998282392'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4028350823998282392'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/12/xmas.html' title='xmas.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2016722666412170773</id><published>2009-12-17T11:39:00.005+01:00</published><updated>2009-12-17T12:00:13.451+01:00</updated><title type='text'>choinkom, piernikom i innym wynalazkom mowimy stanowcze NIE.</title><content type='html'>no to ten.&lt;br /&gt;bo wszyscy o swietach i gotowaniu. moj tylek na sama mysl o tej rozpuscie cierpi.(czy sformulowanie, ze "moj tylek na sama mysl" nie sprawia wrazenia odrobine... hmm... perwersyjnego?)&lt;br /&gt;ja jakos nie czuje klimatu. sama nie wiem.&lt;br /&gt;w domu syf. choinka stoi, a i owszem.&lt;br /&gt;bo tatus kupil. sam sobie kupuje, bo je potem wsadza w ogrodku. nie wiem, po co mu jeszcze jedna choinka, jako iz posiada ich trzy pierdyliony, zbierane od wszystkich znajomych po swietach, ale skoro chce - niech ma. laskawie sie zgodzilam i laskawie przyjelam pod swoj dach. i tak stoi. w obklejonej ziemia doniczce, schowana pod fikusa. ponoc cos tam jej trzeba powiesic. ale nie wiem. &lt;br /&gt;pierniki? owoce? zabawki? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pf.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie czuje tych swiat, cholera.&lt;br /&gt;wogle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dobrze, ze ten snieg spadl to przynajmniej wiadomo, ze zima. i ze hejze ho, lulajze i inne. czy to kurde naprawde chodzi o konkurs na najlepiej wyczyszczony kibel albo szafki? &lt;br /&gt;prezenty wymyslone - 0.&lt;br /&gt;prezenty kupione - 0.&lt;br /&gt;prezenty zamowione - 1 (i to tylko dlatego, ze stary dal linke do empiku, co chce. to zamowilam, jeszcze nie dotarly, nie wiem, czy dotra)&lt;br /&gt;kupilam kartke sztuk JEDEN. wysle babci. tyle z tych swiat mam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sama nie wiem. moze tez mnie natchnie, moze poczuje magie swiat i rzuce sie w jame lwa (czy lew ma jame? alma powinna wiedziec z tego safari. to ma?) albo w paszcze lwa (paszcze ma na pewno), czyli ze do supermarketow po zakupy. na razie bylam tam RAZ. nie bylo fajnie. kupilam jogurty i papier toaletowy ostatecznie, czyli tak dosc srednio swiatecznie, chociaz kiedys z pewnoscia NIKT nie wzgardzilby prezentem w postaci papieru. bo wiadomo. towar deficytowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;coz, pewnie znowu bede spozniona. z prezentami, sprzataniem, choinka i wszystkim innym. ja dosc czesto sie spozniam, nie wiem, dlaczego.&lt;br /&gt;wlasnie ostatnio o tym myslalam, ze to taka moja cecha rozpoznawcza. wiekszosc znajomych polapala sie w tym zasadniczo i jak umawiaja sie na 19 to przychodza o 19.20 i ja wlasnie koncze sie szykowac. i to nawet nie tak, ze ja jestem na niedoczasie (tak zwanym). nienienie&lt;br /&gt;wszystko w czasie idzie, tylko jakos tak. wychodzi inaczej.&lt;br /&gt;odkad pamietam sie spozniam. wszedzie i zawsze.&lt;br /&gt;ciekawe czy na wlasny pogrzeb sie spoznie (przepraszam bardzo, czy moze sie pan przesunac, bo tu paniOM trza polozyc). to by byla taka wisienka na torcie.&lt;br /&gt;bo to ze sie spoznie na slub to oczywiste.&lt;br /&gt;stary nie bedzie zaskoczony.&lt;br /&gt;mysle, ze wrecz przeciwnie, gdybym przyszla o czasie, wystraszylaby sie chlopina, ze inna sobie bierze. a to jednak ryzyko. nigdy nie wiadomo, co los przyniesie. &lt;br /&gt;(pamietacie - bo mi sie przypomnialo - w "cztery wesela i pogrzeb" byl nawet taki watek, jak boskiego hju granta oszukali i przestawili zegarki, zeby sie na wlasny slub nie spoznil, bo on zawsze sie spoznial wlasnie. czuje pokrewienstwo z hju.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;moj szanowny pracodawca chyba juz okrzepl z mysla o spoznianiu sie.&lt;br /&gt;moja macierz rowniez.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ja bym chciala BYC PUNKTUALNA.&lt;br /&gt;tylko zasadniczo - JAK.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i ze swietami tez sie spoznie. to moze by je tak przesunac? na styczen, hmm? pewnie bym zdazyla. nawet piernikow napiec.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;aa! zdalam ten gupi egzamin. chyba znaczy sie, bo niestety wyniki podano po jakichs numerach, ktore niby nam nadano (jak krowom), ale ja tego numeru nie znam. znaczy znalam, ale zapomnialam. &lt;br /&gt;wiec przypuszczam, ze to moj numer i to by oznaczalo, ze zdalam.&lt;br /&gt;no. a jesli nie, to co sie bede przed swietami stresowac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i taki tumiwisizm se uprawiam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s.&lt;br /&gt;jutro przyjezdza slowotoczka. z zagramanicy. z rajchu, znaczy sie. za 24 godziny bedzie na polskiej ziemi. fajnie. bardzo fajnie nawet. bardzo bardzo bardzo fajnie. wreszcie zycie nie bedzie mialo sensu w odpowiednich barwach. (bo droga o. ostatnio jest w depresji pracowej, ktora jednakowoz jest mi zbyt dobrze znana i jakos tak malo mnie porywa. a droga o. nie chce zmienic depresji). i znowu nic nie zrobie. a juz na pewno nie upieke piernikow. (nie wiem, co z tymi piernikami mam, ale ostatnio zrobil sie to dla mnie wyznacznik dobrej gospodyni. to ze jestem gospodyni jak z koziej d. traba to wiem. ale wiecie - POZORY! POZORY!)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2016722666412170773?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2016722666412170773/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/12/choinkom-piernikom-i-innym-wynalazkom.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2016722666412170773'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2016722666412170773'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/12/choinkom-piernikom-i-innym-wynalazkom.html' title='choinkom, piernikom i innym wynalazkom mowimy stanowcze NIE.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-6783716593318010093</id><published>2009-12-09T08:52:00.003+01:00</published><updated>2009-12-09T08:59:11.346+01:00</updated><title type='text'>jest bosko.</title><content type='html'>wspaniale, prawda?&lt;br /&gt;za oknem słońce, deszcz jest tylko jakimś grzesznym wspomnieniem. wstaję rano, wyspana, wypoczęta, zrelaksowana.&lt;br /&gt;mam urlop, więc biegnę rano do sklepu po pyszności na śniadanko. na zewnątrz pięknie pachnie liśćmi i kwiatami. słońce zagląda mi w oczy, zakładam swoje okulary słoneczne i uśmiecham się w niebo.&lt;br /&gt;w domu porządek, wszystko błyszczy, wysprzątane, uprane, uprasowane, nic nie trzeba więcej robić. jem więc śniadanko i popijam herbatkę. co by tu dziś zrobić? może pójdę do kosmetyczki? może pojadę na basen? mam tyle czasu, żeby się relaksować. mam cały dzień, żeby odpocząć i napawać się piękną pogodą, ciepłym powietrzem.&lt;br /&gt;wieczorem zjemy dobrą kolację, napijemy się dobrego wina, a co. może wpadnie przyjaciółka i spędzimy wieczór na plotach? &lt;br /&gt;nie trzeba się spieszyć.&lt;br /&gt;nie trzeba gonić.&lt;br /&gt;nic nie trzeba.&lt;br /&gt;odpoczywamy, a świat nam sprzyja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no, kurwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czy to jasne, że mam egzamin w piątek?&lt;br /&gt;i że nie chce mi się spać?&lt;br /&gt;i że nie pada?&lt;br /&gt;wcale!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. ja naprawdę mam urlop. wiecie - URLOP WYPOCZYNKOWY. normalnie zdechnę ze śmiechu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-6783716593318010093?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/6783716593318010093/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/12/jest-bosko.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6783716593318010093'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6783716593318010093'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/12/jest-bosko.html' title='jest bosko.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5206923554005430474</id><published>2009-11-28T19:31:00.003+01:00</published><updated>2009-11-28T19:38:42.467+01:00</updated><title type='text'>Gott weiss ich will kein Engel sein.</title><content type='html'>na zakładzie zabrakło w czwartek prądu. czujecie ten klimat?&lt;br /&gt;"pani gieniu! ciągneli my prunt od somsiada na lewo!".&lt;br /&gt;autentyk.&lt;br /&gt;odjazd nieprzeciętny.&lt;br /&gt;generalnie zakład stanął był, gdyż bez prądu jest dość ciężko pracować. nie, żeby się nie dało. co to to nie. w sumie się da. tyle że ciężko.&lt;br /&gt;zasadniczo pobieżnie to można na ten przykład posprzątać albo wypalić kilka petów. popatrzeć przez okno. pomyśleć nad życiem. wszak to też poważna praca.&lt;br /&gt;dziwny klimat. po pierwsze dlatego, że nic nierobienie jest jeszcze bardziej męczące niż zapinkalanie przez cały dzień jak zając na gonitwie chartów. (no bo tam są zajĘce, co nie? czy to tylko następne kłamstwo filmów jak z tymi rolkami? sama nigdy nie byłam i się nie wybieram, bo jakoś średnio mną wstrząsa widok biegnącego psa. tyle to ja codziennie widzę. jak pani eugenia z perełką wyjdzie na siku. może bieg to to nie jest i chartom nie dorównuje, ale się perełka stara. całym swym otłuszczonym jestestwem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie takie wydarzenia na zakładzie zawsze jednak ożywiają atmosferę. bo wiecie, nudno nie jest. no nie jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;znowu się uczę, szlag.&lt;br /&gt;ostatni raz w tym roku. mało pocieszające, ale coś trzeba se znaleźć nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jeszcze - wiecie gdzie wczoraj byłam?&lt;br /&gt;tak. byłam tam:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/pZx40viYh00&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/pZx40viYh00&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chyba nie umiem opisać, jak było bosko.&lt;br /&gt;było. po prostu.&lt;br /&gt;tak, śpiewałam. owszem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a potem poszłam potańczyć w rytm prince'a.&lt;br /&gt;eklektyzm w pełnej formie. ale jakoś nie przeszkadza mi to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5206923554005430474?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5206923554005430474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/11/gott-weiss-ich-will-kein-engel-sein.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5206923554005430474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5206923554005430474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/11/gott-weiss-ich-will-kein-engel-sein.html' title='Gott weiss ich will kein Engel sein.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4261449874279528888</id><published>2009-11-21T11:21:00.005+01:00</published><updated>2009-11-21T11:33:51.376+01:00</updated><title type='text'>be always grim.</title><content type='html'>nie wiem, co się dzieje, ale ostatnio ciągle się uśmiecham.&lt;br /&gt;taki dobry czas. &lt;br /&gt;w sumie fajnie, powinnam się chyba cieszyć (że się cieszę, pff), ale... jestem lekko w szoku. geschockt znaczy się.&lt;br /&gt;bo widzicie.&lt;br /&gt;idę se ulicą. słucham se muzyki (nienienie, nie "closer", wesołej, zaraz Wam puszczę) i się uśmiecham. fajnie jest - słoneczko, cieplutko, nowe buty, a i owszem. generalnie do przodu.&lt;br /&gt;iiiiii?&lt;br /&gt;ludzie się dziwnie patrzą.&lt;br /&gt;prawie że stukają się wirtualną ręką w wirtualną głowę. bo jak to? śmieje się do siebie. podśpiewuje pod nosem. wariatka, panie. wariatka.&lt;br /&gt;w tym kraju nie można być zadowolonym, nie?&lt;br /&gt;ostatnio nawet znajomi się pytają, co ja się tak uśmiecham. A CO? NIE WOLNO?&lt;br /&gt;ten kraj to raj dla true norwegian black metal. i realizacji ich  &lt;a href="http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/True_norwegian_black_metal"&gt;mrocznych zasad&lt;/a&gt; polecam poczytać. i zapamiętać. szczególnie tę nr 3 "bądź ponury". bo inaczej tu się nie da.&lt;br /&gt;a ja nie wiem, czemu.&lt;br /&gt;ostatnio nawet przeprowadziłam test. uśmiechałam się do ludzi mijanych na ulicy. tak po prostu, żeby się uśmiechnąć. żeby być miłą (matko, świat się kończy). i co? uśmiech odwzajemniali wyłącznie faceci. zakładam zatem, iż interpretowali mój uśmiech cokolwiek błędnie. &lt;br /&gt;a to podryw być nie miał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo ludzie się nie uśmiechają na ulicy, chyba że są dziwni/nienormalni/chorzy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bądź ponury.&lt;br /&gt;narzekaj.&lt;br /&gt;marudź.&lt;br /&gt;bądź niezadowolony.&lt;br /&gt;bądź prawdziwym Polakiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także tego.&lt;br /&gt;dziś świeci słońce, jest ciepło i jest fajnie.&lt;br /&gt;to się pouśmiecham.&lt;br /&gt;pouśmiechacie się też? pomimo kuszącej wizji pozostania true norwegian black metalowcem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a jak macie wątpliwości, to macie to... nie ma szans się nie uśmiechać. i nie tańczyć w mieszkaniu.&lt;br /&gt;o.&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=1FBZLrthZch&amp;login=klaauudiiaa&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4261449874279528888?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4261449874279528888/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/11/nie-wiem-co-sie-dzieje-ale-ostatnio.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4261449874279528888'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4261449874279528888'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/11/nie-wiem-co-sie-dzieje-ale-ostatnio.html' title='be always grim.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5963799353181690142</id><published>2009-11-18T09:57:00.006+01:00</published><updated>2009-11-18T10:08:01.579+01:00</updated><title type='text'>wir sind sehr sportlich!</title><content type='html'>ostatnio znowu (ZNOWUŻ) postanowilam poprawić swą kondycję psychofizyczną (bo ponoć w zdrowym ciele zdrowy duch! howg), azaliż sprawdzilam wszystkie baseny w okolicy. odrzucilam częsc (nie, nie zamierzam jechac autobusem 87647 minut z mokra glowa. to nawet nie chodzi o zapalenie pluc. tzn. o to tez. ale glownie chodzi o to, ze z mokra glowa i po basenie wygladam jak topielica i jednak nieco boje sie inkwizytorow. tak,wlasnie czytam jacka piekare. nie, nie jestem nienormalna). w kazdym razie sprawdzilam te baseny, wybralam jeden i ustalilam PLAN! srody basen, czwartek aquaaerobic (czy jak to sie pisze). brzmi dumnie, jestem dumna, jest fajnie, lubie plywac, brakuje mi sportu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo plywanie to jedyny sport jaki przyjmnę. wszystkie inne mnie odrzucają jakos.&lt;br /&gt;niemniej, chwalę się slowotoczce tym jakże cudownym postanowieniem i odważnym krokiem. i że MOŻE potem dojdą jakies inne sporty, wiecie - aerobic, rower, bieganie?&lt;br /&gt;i tak se dyskutujemy, ach jakie jestesmy usportowione, usmiechy na chinczyka, kiwanie glową i gdyby to nie bylo gg, to moze nawet - poklepywanie po ramionach. cos wisi co prawda w powietrzu, ale! któżby się zastanawial! "tak tak, droga slowotoczko!, tak tak droga saskiio! wspaniale, ze uprawiamy sporty".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;potem nastapila chwila ciszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ktos MUSIAL SIE ZLAMAC.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no po prostu MUSIAL (to slowo jest tu zabawne w kontekscie slowotoczki,ale nie chce mi sie w szczegoly wchodzic)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i zlamala sie.&lt;br /&gt;wyznala.&lt;br /&gt;"to jak już takie wysportowane staramy se być, to Ci powiem, że siodelko od rowera mnie w dupę obciera i trace w ogole wszystkie zmysły jak se nim jade, po paru km nie czuję rąk, nóg, płuc i w ogole wszystkiego! &lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;nienawidze rowerow"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;uznalam, iz to chwilowe zalamanie jednakowoz.&lt;br /&gt;bo my w koncu wchodzimy teraz na nowa droge!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale nie.&lt;br /&gt;potem nastapila fala goryczy: &lt;br /&gt;"więc tak, bieganie polega na tym, ze wybiegam ochoczo z akademika (no wiesz, lans, wszyscy stoją na przystanu, paCZĄ). więc parę metrów to zawodowy jogging  &lt;br /&gt;póxniej pojawiają się problemy i zatrzymuję się z jakimś jeżozwierzem w brzucu, ktory probuje się wydostać &lt;br /&gt;kolka numer jeden po pierwszych 3 minutach  &lt;br /&gt;potem jest marszobieg, biegniemy 5 latarni idziemy 3 latarnie  &lt;br /&gt;lub czasem odwrtnie  &lt;br /&gt;ale generalnie bieganie jest suuuper,  bo można się fajnie ubrać (podobno wyglądam bardzo seksownie w moich spodniach do biegania).  &lt;br /&gt;ale lubię biegać  znaczy biegac po mojemu &lt;br /&gt;ale rowera to ja nie zniese &lt;br /&gt;nie dość, że nogi bolą jak cholera, to dupa jeszcze bardziej boli, później ręce i w ogóle wszystko  &lt;br /&gt;i jeszcze muszę uważać na innych głupków, którzy tez jadą &lt;br /&gt;i na jakieś dziwne przepisy rowerowe &lt;br /&gt;glupie to jak cholera &lt;br /&gt;rower jest passe"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no. i tyle.&lt;br /&gt;zaasadniczo pobieznie to jak sie nad tym zastanowic, nie mam nic wiecej do dodania.&lt;br /&gt;zostane przy tym swoim basenie.&lt;br /&gt;fakt, tylek mam wielki, w kostiumie - jeszcze wiekszy, ale pod woda nikt nie widzi.&lt;br /&gt;i fajnie tak plywac - ziuuum w jedna, ziuuum w druga.&lt;br /&gt;czlowiek sie zmeczy, ale nie spoci. i czuje, jak mu spala sie ta tkanka tluszczowa z cichym sykiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a potem mozna spokojnie pojsc do mcdonalda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo o to w tym chyba chodzi, co nie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5963799353181690142?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5963799353181690142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/11/wir-sind-sehr-sportlich.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5963799353181690142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5963799353181690142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/11/wir-sind-sehr-sportlich.html' title='wir sind sehr sportlich!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5310982962573799538</id><published>2009-11-17T13:38:00.003+01:00</published><updated>2010-03-22T16:02:50.322+01:00</updated><title type='text'>szalenstwo!</title><content type='html'>a wiecie, że niektórzy to już pierniki robią? znaczy się - ciasto na te pierniki! serio, serio. to oznacza tylko jedno - idom swieta. idom i idom.&lt;br /&gt;istnieje spora szansa, ze w sklepach te swieta widac juz od miesiaca, ale ja przybralam znowu poze "fuj" do sklepow i swiata, zatem nie wiem, jak sie sprawy maja. nawet ostatnio bylam w jednym sklepie, zeby byc calkiem uczciwa, poniewaz z okazji urodzin otrzymalam zastrzyk gotowki od ojcow, ale... jak to zwykle bywa, jak sie ma kasy, brak czegokolwiek w sklepie.&lt;br /&gt;i nie ze bylam w jednym.&lt;br /&gt;zaprzeczam rowniez, jakoby w samych sklepach nic nie bylo. bo towar lezy.&lt;br /&gt;tylko jakis taki malo atrakcyjny.&lt;br /&gt;pieniadze wiec przepuscilam na inne rozrywki. i jak znam zycie - teraz w sklepach pojawilo sie cale mnostwo towarow luksusowych, pozadanych i idealnie dla mnie skrojonych. wszak piniendzy juz brak. nie wiem, skad ta zaleznosc, ale znana jest mi od dawien dawna i z zadziwiajaca systematycznoscia oraz - rzeklabym - upierdliwoscia! - pojawia sie za kazdym razem.&lt;br /&gt;stad w sklepach nie bywam.&lt;br /&gt;stad nie wiem, czy swieta juz zawitaly do tychze.&lt;br /&gt;zawitaly?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no bo co. u mnie slonce i kolejny egzamin do przodu.&lt;br /&gt;czuje sie jak zdobywca.&lt;br /&gt;jako ten zdobywca rowniez swietowalam kolejny raz kolejny egzamin. najpierw z wspoltowarzyszami niedoli, ktorzy postanowili umierac kolejno w kaciku knajpy. a nastepnie z droga o.&lt;br /&gt;z droga o. to zasadniczo pobieznie wybralam sie na pogaduchy. ale ostatecznie, po spozyciu odpowiedniej ilosci wodki (podwojnej, pff) z red bullem wjechalysmy na imprezownie.&lt;br /&gt;bo wiecie - depresja depresja, ale potanczyc tez trzeba.&lt;br /&gt;to chyba jasne, ze po 6 godzinach siedzenia/tanczenia w knajpie, wypiciu odpowiedniej ilosci alkoholu i wypaleniu tyluz papierosow wciaz nie obgadalysmy wszystkiego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stary juz nie pyta, o czym my rozmawiamy. no bo o czym? o niczym. o. ma depresje. ja mam depresje. o. nie ma depresji. stary nie rozumie, ze mozna o tym 6 godzin rozmawiac. ja nie rozumiem, ze on nie rozumie.&lt;br /&gt;ciezko z tymi starymi sie czasem dogadac. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w imprezowni darlysmy z o. ryja (znaczy sie - SZCZEBIOTALYSMY) do piosenki "malcziki". nie zebym pracowala w korporacji i jakos bardzo identyfikowala sie z tym tekstem, ale... wokol jakos nie wykazywano zrozumienia WOGLE. &lt;br /&gt;i uswiadomilysmy sobie, ze... zaczynamy byc najstarsze.&lt;br /&gt;bo tam same studenty, panie. same!&lt;br /&gt;niezwykle to bylo wzruszajace i slodkie (szczegolnie dla o., ktora strzelala oczkami w poszukiwaniu NAJMLODSZEGO, pff), dopoki se nie uswiadomilam, ze TO MOJE STUDENTY. mowie Wam. dramat. az sie zakrztusilam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i co jeszcze, co pomaga mi uswiadomic, ze pierwsze zmarszczki tuz tuz?&lt;br /&gt;ostatnio w gronie znajomych pojawily sie ostre dyskusje w temacie slubow, wieczorow panienskich i kawalerskich. glownie z naciskiem na wieczory, of course. &lt;br /&gt;i wiecie, do czego doszlismy? ze z calej tej rozowo-pierdzaco-slodkiej otoczki, jaka powinna towarzyszyc takim szczesliwym wydarzeniom w gronie przyjaciol, pozostala wylacznie ta rozowa. jak kolor futerka kajdanek oraz slomkopenisow (uwierzcie, JEST COS TAKIEGO), ktore ogladaly z zapalem moje przyjaciolki, planujac "ostatni wieczor wolnosci".&lt;br /&gt;absolutnie, calkowicie i zupelnie nie kumam slomkopenisow, strojow pielegniarek z targu za czypindziesiat ani striptizerow.&lt;br /&gt;nic a nic.&lt;br /&gt;nie wiem, czy jestem staroswiecka? a moze mam wysoki prog poczucia zazenowania? a moze jeszcze cos innego? bowiem okazalo sie, iz allegro oraz inne serwisy oferujace dobra masci wszelakiej, maja takich gadzetow zyliony. rzeklabym NA PECZKI. w dowolnym wzorze, kolorze, wymiarze. co sobie wymyslisz - jest. byle bardziej zenujace i bardziej kiczowate.&lt;br /&gt;spelnienie marzen kazdej kobiety. i mezczyzny zapewne tez.&lt;br /&gt;zastanawiam sie nad tym, kto to kupuje. bo wiecie, ja tez lubie kicz, czasem az za bardzo, ale sa chyba pewne granice, ktorych przekraczac nie wolno? i o ile slomke z penisem ZNIESE, o tyle tort w ksztalcie penisa z czarnymi wloskami zrobionymi z rodzynek - z calym szacunkiem - staje mi w gardle. i to nie doslownie. nie nie nie.&lt;br /&gt;a moze nie chodzi o zabawe, tylko to sie komus podoba?&lt;br /&gt;nie wiem, co gorsze.&lt;br /&gt;dumam i dumam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i nic.&lt;br /&gt;ciemnosc widze, ciemnosc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a jak zobacze tortowego penisa na swym stole to...&lt;br /&gt;zemdleje.&lt;br /&gt;przynajmniej bedzie romantycznie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5310982962573799538?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5310982962573799538/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/11/szalenstwo.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5310982962573799538'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5310982962573799538'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/11/szalenstwo.html' title='szalenstwo!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2377796803891107202</id><published>2009-10-28T18:57:00.004+01:00</published><updated>2009-10-28T19:19:57.308+01:00</updated><title type='text'>life is good</title><content type='html'>a co. napiszę se jeszcze raz dziś. to surpryza, nie?&lt;br /&gt;a wiecie czemu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo jestem strasznie, bardzo, całkowicie rozentuzjazmowana.&lt;br /&gt;nie, nie kupię nikomu niczego - nie wygrałam w totka. to nie to. (chociaż nie wiem, dlaczego nie wygrywam, ale istnieje teoria, że jest to związane z faktem, iż nie gram. nie do końca ją rozumiem - tę teorię, znaczy, no ale.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie, nie zostałam matką/ciotką/kimś innym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie zgadniecie!&lt;br /&gt;dostałam prezent.&lt;br /&gt;ale nie taki zwykły. nie taki ot.&lt;br /&gt;dostałam prezent listem. z niemiec. od słowotoczki. na urodziny.&lt;br /&gt;list, w którym wyznaje mi miłość i pisze, że z nikim nie może być życie tak bardzo bez sensu jak ze mną (tak, wzruszyłam się, chociaż wiem, że na pierwszy rzut oka może to wydawać się dziwne, ale kto czyta bloga, wie, że hasło "życie nie ma sensu" jest moim mottem przewodnim). &lt;br /&gt;i jeszcze w tym liście były ... 4 paczki żelek haribo. &lt;br /&gt;ŻELEK! HA-RI-BO! (macht Kinder froh und Erwachsene ebenso!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo ja kocham żelki. wszystkie.&lt;br /&gt;a tam były żaby, jeżyny, maliny, miśki i żelki z sokiem! PRAWDZIWE NIEMIECKIE HARIBO!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i prawie się popłakałam.&lt;br /&gt;no serio. &lt;br /&gt;bo nie ma nic lepszego niż przyjaciele, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a żeby było śmieszniej - jak sama przebywałam na wygnaniu erasmusowskim - to moja droga o. również przysłała mi prezent - wieeeeeeeeelką kartkę (OGROMNĄ I STRASZNIE KICZOWATĄ. najbrzydszą kartkę ever. wspaniała!) oraz szalik. mam szalik do dziś. za każdym razem jak na niego patrzę to się uśmiecham. kiedyś jak go zgubiłam, wpadłam w panikę i przegoniłam starego po całym mieście w poszukiwaniu. bo to nie jest taki zwykły szalik, kumacie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czasem wystarczą żelki, nie? i jakoś wszystko wygląda inaczej.&lt;br /&gt;bo są ludzie, którzy o tych żelkach pomyślą. i wydadzą 6 (sześć!) ojro na przesyłkę. czy Wy macie pojęcie, ile to jest piniendzy dla takiego erasmusa?&lt;br /&gt;albo pomyślą o tym, żeby wysłać smsa 5 minut po północy w dniu urodzin (zawsze droga o. to robi). albo o jeszcze innych rzeczach (np. o przyniesieniu mi kinderbueno z drogi do domu, jak to czyni stary).&lt;br /&gt;i wcale nie trzeba totka, żeby być szczęściarzem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;fajnie mam, co? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. chciałam jeszcze zaznaczyć, iż NATENCZAS był tudzież taki czas, kiedy paket z rajchu (czyli z efu, czyli z niemiec) był marzeniem każdego dziecka. przynajmniej tu, na śląsku. bo tu każdy miał rodzinę w niemczech, która co jakiś czas wysyłała paczkę wypełnioną po brzegi skarbami z dziecięcych marzeń, a to: soczkami dodoni, czekoladami z okienkiem, reklamówkami z aldika, katalogami z quelle oraz - w okresie okołoświątecznym - lizakami czekoladowymi w kształcie mikołaja. były to towary deficytowe i upragnione przez społeczeństwo wszelkich klas i wieku. paket z rajchu był czymś, co wyznaczało status społeczny. czymś, co stanowiło o zaistnieniu na podwórku. &lt;br /&gt;i ja taki paket dostałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nawet mój szanowny pracodawca się wzruszył tym wspomnieniem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2377796803891107202?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2377796803891107202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/life-is-good.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2377796803891107202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2377796803891107202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/life-is-good.html' title='life is good'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-1028711592456286719</id><published>2009-10-28T09:06:00.003+01:00</published><updated>2009-10-28T09:20:34.202+01:00</updated><title type='text'>żal to czytać, żal tego słuchac. żenuła.</title><content type='html'>bo wiecie co?&lt;br /&gt;ja się nie spodziewalam, serio. nigdy nigdy nigdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zlamala mi serce.&lt;br /&gt;i to ona! moja droga o.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ech.&lt;br /&gt;(tak, piszę sobie bloga w robocie i najwyrazniej los postanowil dac mi jednak do zrozumienia, ze cos nie teges, wiec tylko na tym kompie brak mi polskich literek. tych wszystkich uroczych zawijaskow. trudno. akcja dywersyjna zakonczona niepowodzeniem! mam swoje 15 minut przerwy pracowniczej i w tym czasie pisac bede bloga! czy z polskimi zawijasami, czy tez bez nich!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a wiec (i bede pisac "a wiec". taka jestem buntowniczka) moja droga o. orzekla ostatnio, iz stalam sie kurOM domowOM. powiedziala tez pare innych rzeczy, ale nie czas to i nie miejsce (oj, nie), zeby przytaczac. nie mam tego oznaczenia 18 plus. a o. slownictwo ma bogate. oj, ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i co. &lt;br /&gt;no i niestety - przyznaje jej racje.&lt;br /&gt;siedze w domu wieczorami. bloga zaniedbuje.&lt;br /&gt;zoladek i watroba obrastaja spokojnie wszelkimi florami bakteryjnymi i zdrowotnymi powlokami.&lt;br /&gt;w mojej szafie brakuje aspiryny c, wykorzystywanej przeze mnie dotychczas w jedynym slusznym celu, tzn. na zwalczanie kaca. zanim powstanie.&lt;br /&gt;nie pamiętam, kiedy bylam w klubie na imprezie.&lt;br /&gt;nic tylko te egzaminy i egzaminy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i to nie jest zadna wymowka.&lt;br /&gt;serio.&lt;br /&gt;dramat.&lt;br /&gt;odliczam dni do 3 listopada, bo wtedy nastepna kreseczka zostanie przekreslona i nastepny egzamin za mna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tak - dzien swistaka po prostu. nuda jak nie wiem.&lt;br /&gt;nawet nie, ze sie nudze. co to to nie!&lt;br /&gt;tylko taka nuda nad tymi ksiazkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;matko jedyna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no mowie Wam - dramat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a serio to jestem po prostu spanikowana i oczekuje trzymania kciukow.&lt;br /&gt;bo nic, zupelnie nic kreatywnego nie wymysle, dopoki ten egzamin nie minie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a potem...&lt;br /&gt;a potem - zanim bedzie nastepny - wylegne na miasto. jak za starych dobrych czasow. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;idziecie?&lt;br /&gt;o. tak:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Qb0n71RLvzQ&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Qb0n71RLvzQ&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-1028711592456286719?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/1028711592456286719/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/zal-to-czytac-zal-tego-suchac-zenua.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1028711592456286719'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1028711592456286719'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/zal-to-czytac-zal-tego-suchac-zenua.html' title='żal to czytać, żal tego słuchac. żenuła.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4213525711541181048</id><published>2009-10-18T13:15:00.005+02:00</published><updated>2009-10-18T18:08:27.421+02:00</updated><title type='text'>nie wróóóóóóci już.</title><content type='html'>bo mnie alma natchnęła.&lt;br /&gt;napisała posta "perfekcyjny sobotni wieczór" (i myk - licznik biegnie, a tu człowiek wchodzi i co? dupa. normalna dupa: żadnego tam posta, tylko filmiki powklejane. ktoś tu oszukuje!)&lt;br /&gt;pomyślałam se o takim sobotnim wieczorze. perfekcyjny sobotni wieczór to zazwyczaj była impreza, znajomi, kupa śmiechu, kolorowe drinki albo drinki bezbarwne, za to dające mnóstwo radości oraz tańce, hulanki, swawole plus poranne powroty do domu, w płaszczu przesiąkniętym zapachami tysiąca napotkanych ludzi lub po prostu zapachem zabawy, szalikiem naciągniętym na nos i marzeniem o ciepłym łóżku. ale ciągle z uśmiechem na twarzy i świadomością, ile legend wokół tego wieczora narośnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no.&lt;br /&gt;to byliśmy wczoraj wraz ze starym u znajomych, z którymi kiedyś bardzo bardzo bardzo, a teraz jakoś mniej. &lt;br /&gt;moja koleżanka jeszcze z podstawówki zaręczona z jednym z moich najlepszych kumpli z liceum. mieszkają se i budują podstawową komórkę społeczną. fajnie. &lt;br /&gt;na rzeczonej imprezie pojawiło się wiele innych osób, znanych mnie lepiej lub gorzej, ale zasadniczo osób, o których z całą pewnością mogę powiedzieć tylko tyle, jaki alkohol lubią. bo ze spotkaniami w innym zakresie bywało różnie. a w ten styl wpisywaliśmy się pięknie. i wykonywaliśmy swego czasu plany 150% normy. potem drogi się rozeszły, ale wiadomo. pamięć o wydarzeniach i wspólnych osiągnięciach wciąż żywa.&lt;br /&gt;no to co. wybralim się ze starym jesiennym wieczorem, uprzednio sprawdziwszy powrotne środki transportu ok. godziny 2 w nocy do nieskończoności. jako iż trzeba być świadomym, że jednak ciężko czyta się rozkład jazdy przysłaniając jedno oko. albo dwa rozkłady jazdy na raz, kiedy tego oka się nie przysłoni (kto wie, jak jest, ten wie. kto nie wie - trudno. to nie blog edukacyjny.) &lt;br /&gt;w każdym razie - wiadomo. pojechaliśmy spotkać się ze znajomymi z liceum, z którymi niejedno razem i w ogóle. noce się zarywało. &lt;br /&gt;ach, wspomnienia. i mając je na względzie, przyjęliśmy pewne pewniki co do kształtu tegoż wieczoru.&lt;br /&gt;i to by było na tyle.&lt;br /&gt;to że ktoś przyszedł z dzieckiem lub ciężarną żoną - to pikuś. dobrze, że w ogóle się zjawili i wielki NAPRAWDĘ szacun, że z takim arbuzem umiejscowionym w okolicy żołądka można tyle wysiedzieć na niewygodnym stołku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale poza tym...&lt;br /&gt;jeden przyprowadził nową panienkę. panienka nieskrępowana, on - przejęty. wyprowadził swoje bóstwo o 23. oficjalnie z powodu bólu gardła. swojego.&lt;br /&gt;jedna przyprowadziła męża (ten sam od dwóch lat, więc jakby średnia rewelacja), co jak się okazuje - bardzo wpływa na konieczność wychodzenia o 23.30. bo wiadomo! jak się ma męża i jest się stateczną panią domu to należy wejść na imprezę, rozlać się na fotelu (nie, to nie jest przesada. słowo "rozlać" zostało użyte celowo), założyć nóżkę na nóżkę i z wyższością patrzeć na niezamężne koleżanki - biedne stare panny. (czy mężatki słyszOM? niech mężatki wiedzOM, co robić)&lt;br /&gt;i tak po kolei.&lt;br /&gt;zasadniczo pobieżnie to zjedli co mieli zjeść, wypili co mieli wypić i... poszli spoczywać w swoich mieszczańskich łóżkach świętego spokoju.&lt;br /&gt;nie wiem, dlaczego tak się dzieje z niektórymi. gdzie się podziały te śpiewy o 3 w nocy? i dlaczego ludzie pozwalają się usidlać? albo - co zabawniejsze - sami się w te sidła wbijają, wycierając sobie gębę pojęciem "dorosłość", "odpowiedzialność" oraz "stateczność".&lt;br /&gt;wypiłyśmy za to.&lt;br /&gt;nasi starzy też.&lt;br /&gt;wypiłyśmy jeszcze raz i jeszcze. &lt;br /&gt;a potem zapaliłyśmy fajki i wpadłyśmy w zadumę, usilnie balansując w celu utrzymania pionu na krzesłach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czy tekst o "stateczności" naprawdę musi ludziom służyć do wycierania sobie rąk i uciekania w zacisze wersalki przed telewizorem?&lt;br /&gt;co ma jedno do drugiego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;żenujące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak, wiem, że ta notka jest taka dziwaczna.&lt;br /&gt; (głowa mnie boli trochę)&lt;br /&gt;a serio - podłamałam się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to już NIGDY nie wróci?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4213525711541181048?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4213525711541181048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/nie-wrooooooci-juz.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4213525711541181048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4213525711541181048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/nie-wrooooooci-juz.html' title='nie wróóóóóóci już.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4674810142059630490</id><published>2009-10-16T08:25:00.001+02:00</published><updated>2009-10-16T08:27:21.335+02:00</updated><title type='text'>jak trza to trza.</title><content type='html'>kto zamawiał zimę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale proszę się przyznać, bez ściemniania. KTO ZAMAWIAŁ ZIMĘ?!&lt;br /&gt;bo że se sama przyszła tak o, to nie uwierzę. "a to se wpadnę do Polski, bo oni i tak tam wesoło mają, to jeszcze ja im niespodziankę sprawię". ta, mhhm.&lt;br /&gt;uprasza się o anulowanie zaproszenia. serdecznie się uprasza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo wstawanie w taką pogodę jest odrobinę problematyczne. i absolutnie nie trzyma się mnie pieśń "jak dobrze jest..." czy jak to tam było. poranek witam (o ile zmobilizuję się na tyle, żeby wydać z siebie jakikolwiek odgłos) rzuconym w stronę okna cięższym słowem, od którego NIE ROBI się jaśniej (wbrew powiedzeniu mojej matki rodzonej).&lt;br /&gt;i pomyśleć, że tak jeszcze przez co najmniej 5 miesięcy.&lt;br /&gt;arsenał mi się wyczerpie. a to by mnie całkowicie załamało już.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poszukuję jakiegoś dobrego motywatora - albo dla lata, co by przyszło (wystarczyłaby i niecała wiosna), albo dla siebie, żeby mnie ta szaroburość nie przerażała, nie cofała do łóżka i nie powodowała opadu ramion oraz cycków. bo mnie z roboty wywalą, serio. więc potraktujcie tę sprawę poważnie, bardzo proszę. chyba że zapragnęliście właśnie mieć mnie na utrzymaniu, dokarmiać, odziewać i dawać na opał.&lt;br /&gt;chociaż nie. opał nie. nie mam pieca.&lt;br /&gt;za to w kwestii ubraniowej nie jestem tania w utrzymaniu.&lt;br /&gt;no niestety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a propos!&lt;br /&gt;ostatnio sobie pomyślałam, że powinny być jakieś ostrzeżenia dla potencjalnych kandydatów na mężów. np. dobrze gotuje, ale lubi frottowe majtasy. albo: co wieczór przywdzieje fikuśną bieliznę, ale nie potrafi umyć podłogi.&lt;br /&gt;albo...&lt;br /&gt;no właśnie - radzi sobie w domu, ale przepuści każdą ilość pieniędzy. wiem, wiem. nie musicie tu krzyczeć - to mogłoby się odnosić do każdej kobiety. w teorii naturalnie. bo w praktyce już niekoniecznie. większość kobiet ma jednak pewien instynkt samo(i rodzino-)zachowawczy i jednak on (ten instynkt, znaczy, nie wizja męża wyrzucającego walizkę za drzwi, nie nie nie) budzi się w nich przy usiłowaniu zakupenia 87465 pary butów "bo takiego odcienia jeszcze nie mam". i to usiłowanie pozostaje jednak NIE-UDOL-NE.&lt;br /&gt;szczęściary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chłop mnie z domu jeszcze nie wystawił.&lt;br /&gt;stan konta przyprawia mnie o lekkie drżenie rąk. więc - jak to mawiała słowotoczka (która się, wyobraźcie se! germanizuje aktualnie - gruesse,gruesse) - sprawdzam ten stan tylko jak chcę poczuć się hardcorem. poza tym zbywam jego istnienie donośnym pff lub małowymownym milczeniem.&lt;br /&gt;no doprawdy, jakby te cyferki coś mówiły. TO TYLKO CYFERKI.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie wiem, dlaczego tak jest.&lt;br /&gt;nie wiem.&lt;br /&gt;moim marzeniem jest być skąpcem. ale takim wiecie - prawdziwym. co to jedna para butów i dwie bluzki. a lodówce masło z biedronki, bo tanio. co to mu nigdy nie przyjdzie na myśl, że dzień jest taki sobie to jeszcze jedna torebka NIKOMU nie zaszkodziła. a ta bluzeczka? phi! parę złotych, nie umrę z głodu. NIGDY!&lt;br /&gt;zawsze o tym marzyłam. serio. wiem, że to dziwne.&lt;br /&gt;a teraz, nie dość, że atakuję sama siebie, to jeszcze chłopu się obrywa rykoszetem. i co? miałby ostrzeżenie, by się chłopak... hmmm... lepiej przygotował?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jakkolwiek - jeśli znajduje się na sali ktoś, kto ma jakąś skuteczną metodę na wprowadzenie takiej zmiany, poproszę o wskazówki. będę dozgonnie wdzięczna. i nie przyjmuję tłumaczenia, że wszystkie kobiety to mają. aktualnie pozostaję w radosnym i głębokim przekonaniu, iż jestem wyjątkowa.&lt;br /&gt;o.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no to co.&lt;br /&gt;bo dziś mam trochę wolniejszy dzień (nie, nie że nie idę do pracy czy mam urlop. niczego się nigdy nie nauczycie? - zajęcia mam), więc staję przed cotygodniowym dylematem. a raczej dylemataMI. bo jest ich kilka.&lt;br /&gt;No 1. iść czy nie iść?&lt;br /&gt;No 2. skoro poszłam - zasnąć z tyłu czy nie zasnąć?&lt;br /&gt;No 3. skoro jednak nie śpię - notować czy grać w węża? (ha! bo mam na jednej komórce węża, wiecie? no na pewno pamiętacie! komórka stara i niezbyt urodziwa, ale ja się jej nie pozbędę. bo ten wąż właśnie. uratował mnie i moich kolegów z objęć morfeusza na zajęciach nie raz. coś mu się należy. chociażby uratowanie od zapomnienia. zupełnie nie rozumiem jak można tak niesentymentalnie i nieracjonalnie podchodzić do kwestii gadżetów, kupując nowe superduperkomórki ze złotymi klawiszami, odtwarzaczami, aparatami, pralkami, mikrofalówkami oraz domowymi gosposiami gratis. a wąż? porzucony w szufladzie? no nie wiem, jak Wam, ale mnie się serce kroi na samą myśl. i żaden super-duper-telefono-perpetuum-mobile nie jest w stanie tego zmienić. NIE!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie podzieliłam się tymi rozterkami z kolegą w porannej rozmowie na gg. bo on już w pracy, pisze te swoje programy, więc pomyślałam, że on musi mi odpowiedzieć na którekolwiek z tych trzech pytań. kolega informatyk, mądrą głową jest. a ponadto lubi wstawać rano, co mnie szokuje, ale nieco motywuje do działania. przedstawiłam mu zatem moje trzy dylematy, oczekując wsparcia. &lt;br /&gt;no to dostałam: (na niego można liczyć)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sa-skiia 8:07:04&lt;br /&gt;życie jest ciężkie o tej godzinie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;k. 8:07:07&lt;br /&gt;nikt nie mówił, że będzie lekko!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;sa-skiia 8:07:27&lt;br /&gt;wiem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;k. 8:07:51&lt;br /&gt;generalnie zasada jest prosta: "Trzeba napierdalać!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tym właśnie pozytywnym i motywującym akcentem kończę niniejszym.&lt;br /&gt;trudno odmówić prawdziwości temu zdaniu.&lt;br /&gt;oj trudno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4674810142059630490?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4674810142059630490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/jak-trza-to-trza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4674810142059630490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4674810142059630490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/jak-trza-to-trza.html' title='jak trza to trza.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-8671633043318218864</id><published>2009-10-11T08:59:00.003+02:00</published><updated>2009-10-11T09:10:47.543+02:00</updated><title type='text'>jesienne narzekanie. narzekanko. narzekaniutko.</title><content type='html'>no jest dość zimno. i tak jakoś mrocznie - deszczowo, szaroburo, żałośnie. wiadomo - nadejszła złota polska jesień, nie? &lt;br /&gt;żyć się chce.&lt;br /&gt;pooglądałoby się telewizor, może z piwem w ręku (piwa nie pije,ale pewne kanony trza chyba zachować), byłoby dość polsko i jesiennie. z tym że telewizorni brak. na znak protestu przeciw konieczności nauki (taaa, znowu), odebraniu mi plebejskich przyjemności oraz konieczności sprzątania postanowiłam się rozchorować.&lt;br /&gt;i co? &lt;br /&gt;i hyc - zapalonko oskrzelków raz. do stolika numer 5. szybciutko, szybciutko.&lt;br /&gt;pani sobie kupi antybiotyczek i posiedzi w domku - w łóżeczku. zwolnionko wypisać? &lt;br /&gt;nigdy w życiu, nigdy - nie podejrzewałam się o istnienie wewnątrz mej słabej osoby tak wielkiej siły woli, która pozwoliła mi za te zdrobnionka nie wysunąć mych imponujących kłów i nie dopaść do tętnicy szyjnej pani doktor. &lt;br /&gt;zasadniczo pobieżnie mogło to być spowodowane także faktem, iż miałam 765756 stopni gorączki. chociaż no nie wiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zwolnionka niet. zwolnionka są passe i de mode. &lt;br /&gt;no i tak - jako żeniezbyt mam czas chorować to tak jedną nogą tkwię w zapalonku, a jedną w pracy. powiedziałabym, ze jedną jeszcze tkwię w szkoleniu-do-bardzo-prestiżowego-zawodu, ale niestety. nauka anatomii nieubłagana od setek lat nie pozwala mi na takie poetyckie określenie.&lt;br /&gt;i tak se zapalonko mija. albo nie mija. trudno powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a ja w tzw. międzyczasie padam na ryj.&lt;br /&gt;na ryjek.&lt;br /&gt;ryjuszek.&lt;br /&gt;ryjuniek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a żeby było super jesiennie (no bo zimno,deszcz, choroba i narzekanie są dość elementarnymi składnikami tego nastroju), to mam jeszcze coś. nie, nie depresję (dopiero będę mieć). nie, nie przyjaciółki z depresją (to stały element mojego życia, niezależnie od pogody - droga żmija o. ma depresję nawet w czasie the ślicznest day ever. BO TAK. także tego - kwestia przyzwyczajenia).&lt;br /&gt;mam to:&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/T8AvtYJDBoA&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/T8AvtYJDBoA&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;śliczniutko, nie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-8671633043318218864?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/8671633043318218864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/jesienne-narzekanie-narzekanko.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8671633043318218864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8671633043318218864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/jesienne-narzekanie-narzekanko.html' title='jesienne narzekanie. narzekanko. narzekaniutko.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-1249150744280058177</id><published>2009-10-02T22:09:00.002+02:00</published><updated>2009-10-02T22:20:08.285+02:00</updated><title type='text'>człowiek nie wielbłąd. napić się musi!</title><content type='html'>chciałam tylko powiedzieć, że upadlam się w samotności.&lt;br /&gt;stary poszedł balować z kolegami (sama wyrzucilam chłopa, co będzie w domu gnił), a ja... właśnie wróciłam z pracy.&lt;br /&gt;nie, nie pracuję w dyskotece, barze ani też w przychodni stomatologicznej.&lt;br /&gt;tak, pracuję do 16.30. i to by było na tyle. (jest 22, owszem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w konsekwencji (o matko, przez ostatnie 74465 godzin pisalam pisma, wiec sie nie dziwcie stylowi) upijam sie sama w domu.&lt;br /&gt;jest bosko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zapomnialam jak fajnie jest pic do ekranu komputera. ktos ze mna?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no nie badzcie tacy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;samotnosc czasem jest fajna. &lt;br /&gt;właściwie nie samotność, a pozostawanie samemu w domu. jak mała dziewczynka. można robić tyle fajnych rzeczy! &lt;br /&gt;yyy.&lt;br /&gt;no to na zdrowie kochani!&lt;br /&gt;a jutro jedziemy ze starym w góry na trzy dni! tylko we dwoje!&lt;br /&gt;wreszcie, wreszcie, wreszcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo wiecie - ja to ja, ale stary to już w ogóle jest odjechany. słowo urlop kojarzy mu się ze słowem na "u" do ułożenia w scrabblach i ew. z nauką do v.i.exam. nic poza tym. więc NA-RESZ-CIE!&lt;br /&gt;ach :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;acha. pees. stary zdał egzamin i dołączył do pewnego zacnego grona.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-1249150744280058177?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/1249150744280058177/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/czowiek-nie-wielbad-napic-sie-musi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1249150744280058177'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1249150744280058177'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/10/czowiek-nie-wielbad-napic-sie-musi.html' title='człowiek nie wielbłąd. napić się musi!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2030045399891366588</id><published>2009-09-24T12:40:00.002+02:00</published><updated>2009-09-24T13:10:52.278+02:00</updated><title type='text'>modelkOM byc</title><content type='html'>no widzę, że tydzień. i ogarniam się. znaczy symuluję, ale jesli w ten sposob uda mi sie oszukać agresywną,bo zmarzniętą almę (JAK JEST ZIMA TO MUSI BYĆ ZIMNO, PANI KIEROWNICZKO)i innych, a także siebie samą, to sukces jest.&lt;br /&gt;maly. ale jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;u nas stresowo bylo. stary zdawal bardzo-wazny-egzamin, ktorego wynikow nie znamy. jesli sie uda (co sie ma nie udac), stary poszusuje wprost na brylantowa sciezke kariery zawodowej. bedziemy sobie oboje radosnie hasac i bedzie wszystko cudownie. a wokol zajaczki, kroliczki, kwiatuszki i pszczoly. chociaz nie. pszczoly to nie. tak se to w kazdym razie tlumaczymy, bo wiadomo - egzaminy maja to do siebie (a juz szczegolnie te opatrzone kryptonimem v.i.e.), ze za nimi ida nastepne. i nastepne. i zyliony nastepnych, a co jeden to gorszy. stary najwyrazniej lubuje sie w praktykach masochistycznych.&lt;br /&gt;coz.&lt;br /&gt;widzialy galy co braly.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w kazdym razie u mnie - dziekuje - wszystko w porzadku. co prawda wciaz zaskakuje mnie ludzka glupota i calkowity brak wyczucia, ale zasadniczo pobieznie to taka normalna czesc zycia, nie? wiec jakby nie to, mogloby byc nudno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niemniej, na fali wysoce istotnych przemyslen, wspomaganych nieco zdjeciami wykonywanymi na strone internetowa mojego zakladu, doszlam do wniosku, iz moj wyglad pozostawia wiele do zyczenia. poczulam w calej ich niedoskonalosci wszystkie oble czesci mojego ciala. spojrzalam na swoja twarz i zauwazylam jej piekny odcien. lawendowo-zielony. w sumie jakbym wstala z grobu przed 4 minutami, wygladalabym lepiej. do tego dochodzi tysiac innych rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;majac na uwadze powyzsze, postanowilam popasc w depresje.&lt;br /&gt;co tez oczywiscie uczynilam 27 sekund pozniej.&lt;br /&gt;w rzeczonej depresji uknulam w mej glowie misterny plan dojscia do sytuacji, w ktorej zaczne wygladac jak naomi. albo nie (w sumie jestem bialoskora, mogloby byc ciezko, a solarium, solariumem, ale efektem moglaby byc co najwyzej skora w kolorze dojrzalej marchewki, a tego bysmy nie chcieli, onnienienie). wiec postanowilam byc jak claudia schiffer.&lt;br /&gt;takze tego: fitnessy sresy, kosmetyczka, makijazystka, wizazystka, rolki, silownia, basen, sauna i wszelkie tego typu przyjemnosci. do tego dieta oraz odpowiednia suplementacja tejze.&lt;br /&gt;zejdzie mi z oczu pralinki! oddalcie sie ciasta i paczki! wynocha kokakolo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zadowolona ze swojego przemyslnego i sprytnego planu, z wizja siebie jako gwiazdy ulicy, za ktora z uwielbieniem odwracaja glowy mezczyzni i kobiety, a takze dzieci, zasiadlam na kanapie. &lt;br /&gt;i zjadlam ciastko.&lt;br /&gt;a potem jeszcze jedno.&lt;br /&gt;no dobra. zjadlam pol tabliczki czekolady, pol opakowania rurek w czekoladzie, loda magnum i na koniec male mietowe ciasteczko (to chyba jasne). &lt;br /&gt;i wypilam pol litra koli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tam drobne ustepstwa. pf.&lt;br /&gt;ostatecznie uznalam, iz chwilowo wizualizacja diety, zdrowego trybu zycia oraz pieknego wygladu jest skuteczna co najmniej tak samo jak te wlasnie czynnosci, a o ilez przyjemniejsza, tansza i szybsza. &lt;br /&gt;a popadanie w depresje jest passe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie, skad. &lt;br /&gt;nie mialam pms.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;skad ten pomysl? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. zdjecia zapewne zawisna na zakladowej stronie, ale! dzieki Ci Stworco i wszyscy bogowie na niebiesiech, istnieje cos, co ratuje me zrozpaczone serce. jeden maly plasterek na krwawiaca dusze. malenki.&lt;br /&gt;szop.&lt;br /&gt;fotoszop.&lt;br /&gt;ufff.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2030045399891366588?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2030045399891366588/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/09/modelkom-byc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2030045399891366588'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2030045399891366588'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/09/modelkom-byc.html' title='modelkOM byc'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-1114209788949781192</id><published>2009-09-14T22:37:00.002+02:00</published><updated>2009-09-14T22:45:28.375+02:00</updated><title type='text'>leniwiec pospolity wisi na tej gałęzi!</title><content type='html'>ło jezusie nazaryński.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;się obijam jak nie wiem. ale tak generalnie to nawet leniwcem nie obrastam, tylko jakoś tu tak kurz, paniedzieju, i pajęczyny. strach zaglądać nawet!&lt;br /&gt;a urzędniczki z urzędu stanu cywilnego czekają na opisanie.&lt;br /&gt;i ostatnie moje zmagania z pekape, co to mi uświadomiło, skąd jestem i kim jestem (polak mały).&lt;br /&gt;i polska piłka nożna! temat wdzięczny o każdej porze, aż żal nie napisać. chociaż w sumie to być może by mi słów zabrakło. a słów znam wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jeszcze moja niespełniona życiowa miłość, która chwilowo nie wie o swej roli w moim życiu i dlategóż zajmuje się kręceniem filmów zamiast zabieganiem o moje względy. czyli że tarantino. (starego uprasza się o pominięcie tego akapitu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i w ogóle (wogle). &lt;br /&gt;widzieliście już "bękarty wojny"? bo jeśli nie to proszę czemprędzej! udać się do kina. obejrzeć. wypić duże piwo z kufla w kształcie kozaka. i paść z zachwytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kocham brada pitta. i kocham kłętina tarantino.&lt;br /&gt;bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;arrivederci!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(p.s. OD JUTRA SIĘ NIE LENIĘ! OD JUTRA SIĘ NIE LENIĘ! OD JUTRA SIĘ NIE LENIĘ! no serio. od jutra piszę.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-1114209788949781192?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/1114209788949781192/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/09/leniwiec-pospolity-wisi-na-tej-gaezi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1114209788949781192'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1114209788949781192'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/09/leniwiec-pospolity-wisi-na-tej-gaezi.html' title='leniwiec pospolity wisi na tej gałęzi!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-7745947294700955657</id><published>2009-09-05T13:57:00.006+02:00</published><updated>2009-09-05T14:14:27.811+02:00</updated><title type='text'>Because I'm so clever / But clever ain't wise.</title><content type='html'>no i tak wychodzi, że jestem niedzielną  blogowiczką. chociaż zasadniczo pobieżnie to dziś sobota, ale nie czepiajmy się szczegółów. wszyscy kumają ME-TA-FO-RY.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w sumie to chciałam tylko na moment. bo mam natłok myśli i natłok wrażeń. bo sama nie wiem, co pisać, o czym mówić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czasem jak jest ZBYT WIELE to nie da się tego przelać, prawda? dziwne. nie ulewa się, nie eksploduje, ale właśnie imploduje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także tego.&lt;br /&gt;a teraz zapraszamy państwa na reklamę.&lt;br /&gt;albo nie. &lt;br /&gt;zapraszamy państwa na teledysk. i piosenkę. (bo na tego pana to lepiej nie patrzeć...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/MfelRBI0v0Q&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/MfelRBI0v0Q&amp;hl=pl&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-7745947294700955657?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/7745947294700955657/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/09/because-im-so-clever-but-clever-aint.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7745947294700955657'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7745947294700955657'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/09/because-im-so-clever-but-clever-aint.html' title='Because I&apos;m so clever / But clever ain&apos;t wise.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5716158959182570702</id><published>2009-08-30T21:22:00.004+02:00</published><updated>2009-08-30T21:40:42.631+02:00</updated><title type='text'>mhhhhmmm</title><content type='html'>no dobra, przesadzilam.&lt;br /&gt;zasadniczo pobieznie to jednak nie jestem stworzona do podtrzymywania ogniska domowego i ogrzewania w nim nowoupieczonego ciasta.&lt;br /&gt;i nie chodzi nawet o to, ze alma byla laskawa zjechac mnie w swoim komentarzu (komenciu) pod poprzednim wpisem, sugerujac delikatnie, acz zrozumiale, ze mi na mozg padlo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chcialam obwiescic, iz w ogole (wogle) nie bolały mnie potem wszystkie miesnie. skadże znowu. wszelkie klamliwe i oszczercze slowa, jakby bol ten mogl miec COKOLWIEK wspolnego z piatkowa impreza, ktora odbywala sie na swiezym powietrzu (czyt. przy temp. minus pincet), pomijam wynioslym milczeniem.&lt;br /&gt;pff.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;moj organizm jasno i dobitnie dał mi do zrozumienia, ze nie dla mnie kariera kury domowej, a z przygody pozostaly mi paznokcie we wscieklej malinie (piekne sformulowanie, swoja droga).&lt;br /&gt;cale szczescie na następny dzień pobieżyłam do pracy. glupie pomysly zniknęły i przepracowałam w spokoju te swoje 73673 godzin tygodniowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie się tak aktualnie zmieniam w roslinkę i sobie egzystuję. &lt;br /&gt;ponadto mój szanowny pracodawca zaczytuje się aktualnie w książkę traktującą o różnicach między kobietami i mężczyznami, która temat ujmuje od strony biologiczno-rozwojowo-historycznej, jak sądzę.&lt;br /&gt;zachwycony jest szalenie i co jakis czas donosi informacje, które godne są zastanowienia i pochylenia się nad nimi. w tym m.in. o tym, iż kobiety nie mają wyobraźni przestrzennej i dlaczego, a także że mężczyźni nie zastanawiają się nad fałdką na brzuchu kobiety, z którą uprawiają seks (to drugie mnie dość pociesza, a właściwie trzyma przy życiu. wraz ze słowotoczką ożywiłyśmy się znacznie po przekazaniu tej radosnej nowiny. i pożarłyśmy paczkę cukierków o dźwięcznej nazwie "weź dwa", a co?)&lt;br /&gt;i jeszcze jedna informacja padła, dość zastanawiająca i właściwie skłaniająca do głębszych przemyśleń. wspomniany bowiem pracodawca poinformował nas, iż "jak facet w czasie waszej opowieści mówi "mhhm" to to oznacza, że was słucha!".&lt;br /&gt;i nie wiem, co z tą wiadomością począć. bo z jednej strony - napawa mnie poważną dawką optymizmu, pozwalając uwierzyć, iż stary rzeczywiście wyłapuje wszystkie słowa, a nawet! wszystkie informacje za pomocą rzeczonych słów przekazywane. (w tym właśnie miejscu pojawia się istotna kwestia - czy ja NA PEWNO chcę, żeby on wyłapywał wszystko, biorąc pod uwagę ilość słów wyrzucanych przeze mnie w ciągu dnia. nie, nie jestem typem milczka, ku zaskoczeniu wszystkich czytających, prawda? tak, raczej zwykle mam dużo do powiedzenia. i tak - zazwyczaj to mówię. więc (nosz...) może lepiej by było, gdyby jednak po prostu pomijał w słuchu pewne moje wypowiedzi, bo inaczej nasza wspaniała radosna miłość dwóch gruchających gołąbków skończy się marnie. chłop mi zejdzie na amen. umęczon.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;istnieje jednak poważna wątpliwość co do prawdziwości twierdzeń przytoczonych powyżej. no jakoś kurde po prostu trudno uwierzyć, że niby to "mhm" wyrzucane spod nosa mężczyzny siedzącego przed komputerem mogło oznaczać zainteresowanie lub zrozumienie. jakoś niezbyt się kojarzy. albo ja jestem wybredna. "mhhm" to raczej dotychczas kojarzyło mi się w wersji light z "taaaaa", a w wersji hard z "oddal się" ubranym w słowa z brooklynu lub chebzia pętli /dla niewtajemniczonych: kultowa dzielnica rudy śląskiej, z niezrozumiałego powodu pomijana w przewodnikach/ (swoją drogą, ile razy nie pomyślę o tym "mhm" w kontekście faceta, który niby mnie słucha, widzę jak siedzi przed kompem! i to niezależnie od tego, kto to miałby być. nie no, nie jestem bigamistką, aż tak dobrze (? hmm) nie jest. ale mam kilku mhm-chających facetów - przykładów) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jakkolwiek. &lt;br /&gt;konkluzją powyższych rozważań jest jedno. mężczyźni wypracowali sporo barier obronnych na kobiety. a kobiety sporo innych funkcjonalności, pozwalających razem z mężczyznami funkcjonować.&lt;br /&gt;jedną z nich jest "mhm". ja chcę gadać. ktoś musi słuchać. on chce mieć spokój.&lt;br /&gt;wszystko gra.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;błagam, nie odbierajcie nam "mhm"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(byłam ostatnio w USC. nie, nie wychodzę za mąż /pfff/. ale to była przygoda życia. ostatnią notkę urzędniczą pisałam pół roku temu. od tego czasu nic się nie zmieniło. taka stałość wszechświata i urzędów napawa nadzieją. nie omieszkam opisać.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5716158959182570702?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5716158959182570702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/mhhhhmmm.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5716158959182570702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5716158959182570702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/mhhhhmmm.html' title='mhhhhmmm'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5309904989583796142</id><published>2009-08-23T16:54:00.002+02:00</published><updated>2009-08-23T16:59:48.414+02:00</updated><title type='text'>naprawdę wpis o  niczym zupełnie</title><content type='html'>jestem bardzo szczęśliwa.&lt;br /&gt;bardzo, bardzo, bardzo gdyż albowiem wydałam jakąś bajońską sumę i nabyłam drogą kupna... lakier do paznokci. w kolorze rURZowym (a właściwie, żeby być uczciwym i konkretnym: malinowym. przynajmniej tak twierdziła pani w sklepie lakierowym).&lt;br /&gt;jest piękny, cudowny i patrzy na mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i sobie zrobię te pazurki, co prawda nie dysponuję tipsem, ale i tak będzie wspaniale. będę bardzo sophisticated.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponadto uczyniłam dziś obiad, ciasto, a także wiele innych obowiązków domowych. czuję się spełniona, a lakier jest wisienką na torcie. taką kropeczką nad i.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo - nie wiem, czy wszystkie, ale na pewno większość - kobiety mają czasem potrzebę być perfekcyjnymi paniami domu.&lt;br /&gt;kucharkami w kuchni, dziwkami w sypialni i damami na salonach.&lt;br /&gt;i ja, z moim doskonałym obiadem, pięknym ciastem, wspaniałym pomysłem na kolację, uprasowaną górą ubrań, górą rzeczy upranych, czystym mieszkaniem, wypeelingowanym sobotnim wieczorem ciałem i tym lakierem na paznokciach, który kosztował 8437847 zł właśnie tak się czuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i fajnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;szkoda że teatr zamknięty, bo to by dopełniło doskonałości.&lt;br /&gt;chociaż nie. bo nie posiadam niestety do dnia dzisiejszego babcinego kołnierza z łasicy z łapkami i oczkami, o którym marzę, a który idealnie wręcz pasowałby do małej czarnej i do tego teatru. a stary żałuje na łasicę od ruskich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także tego.&lt;br /&gt;chyba oszalałam :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5309904989583796142?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5309904989583796142/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/naprawde-wpis-o-niczym-zupenie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5309904989583796142'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5309904989583796142'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/naprawde-wpis-o-niczym-zupenie.html' title='naprawdę wpis o  niczym zupełnie'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-8853056707762696528</id><published>2009-08-16T11:54:00.003+02:00</published><updated>2009-08-16T13:09:42.255+02:00</updated><title type='text'>dilemma(t)</title><content type='html'>no i znowu się opuściłam. a zatem (nauczyłam się od almy i nie ma, kochana, nie ma, że z jakimiś kopirajtami mi tu wyjeżdżasz, bo słowa polskie są DOBREM POW-SZECH-NYM. dobrem narodu. a ja, znaczy się ten naród, mogę z nich korzystać. i będę. o. i dlatego zżynam). a zatem, jak już mówiłam, należy nadrobić zaległości i napisać se usprawiedliwienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;proszę o usprawiedliwienie niejakiej sa-skii z braku notki na blogu skuli gibkiego wyjazdu do rajchu*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*druga część autentyk z licznych zbiorów mojej mamuni nauczycielki, a oznacza "z powodu szybkiego wyjazdu do RFN".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a poważnie to zaniemogłam. dopadła mnie jakaś świnia i usadziła na jeden dzień na tronie. w tualet znaczy się. przewalałam się z tej tualet pod koc i z powrotem. nie poszłam nawet do pracy, co wprawiło wspomnianą wcześniej mać w stan histerii, jako iż zgodnie z jej pojęciem o mnie - saskiia nie poszła do pracy = saskii stan agonalny, wzywać księdza. ja nie wiem, czy coś jest ze mną nie tak?&lt;br /&gt;w każdym razie przeszło i nie była to świńska grypa ani też &lt;a href="http://pokazywarka.pl/5h7jw5/"&gt;gęsia chujnia&lt;/a&gt; , chociaż pewnie niektórzy się tego spodziewali. jakkolwiek - spędziłam urocze dwa dni umierając. i dziś powróciłam na planetę ziemię. zupełnie nie kumam, dlaczego takie rzeczy nie zdarzają się w środku tygodnia, jak się chce zostać w domu kilka dni, bo nie ma się ochoty pracować. tylko zawsze! zawsze! w weekend. niesprawiedliwość życiowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wracając jednak do wątku z poprzedniego posta, o tym jakże rewolucyjnym odkryciu, iż telewizja kłamie, chciałam powiedzieć, że tadaaaam w zeszły weekend poszłam na rolki! tak! odkurzyłam swoje stare rolki, spakowałam przezornie do plecaka tenisówki i polazłam te 46 m do parku. niedziela rano, słoneczko świeciło, kilka osób było na spacerze, kilka na rowerze. przyjemnie, wesoło, odświętnie. idealnie. usiadłam, założyłam te rolki i...  i tu właśnie okazało się, iż tv kłamie, gdyż ponieważ zwykle pokazują jednak uśmiechnięte twarze wypoczętych młodych kobiet szusujących po uliczkach na rolkach, pełne werwy, zdrowia i ochoty na życie. a w ręce pokryta zimną rosą butelka wody mineralnej.&lt;br /&gt;no dobrze - wody mineralnej nie wzięłam, więc nie mogła ona znaleźć się na idyllicznym obrazku przedstawiającym mnie, rolki i otaczającą nas zieleń. niemniej coś z tego obrazka zostać by mogło, a tu... po 10 minutach myślałam, że wyzionę ducha. płuca wyplułam już jakiś czas wcześniej. nadto bolały mnie łydki, a kości piszczelowe stanowczo domagały się wypuszczenia ich zza skóry. gdyby jeszcze na czoło wystąpiła rosa, byłoby jakoś tak romantycznie. tyle że moje czoło świeciło się światłem odbitym, podobnie jak policzki, które pokryły się -nie nie, nie rumieńcem - pokryły się czerwonymi plamami. pot spływał mi z każdego pora (poru?) jaki posiadam. nie podejrzewałabym siebie o posiadanie TAKIEJ ilości porów, mięśni, ścięgień i innych anatomicznych części, które można nadwyrężyć.&lt;br /&gt;nie omieszkam także wspomnieć, iż jeździłam jak pokrak, a moja koszulka wyglądała co najmniej jak ubiór maskujący armii radzieckiej, bo pooblepiała się jakimiś cicikami z niebiesiech (gdzieś ktoś kiedyś już na to narzekał, a ja się zgodzę - czy to nie jest nienormalne tak rozsiewać nasienie wszędzie?! żeby się wytrzymać nie dało?! czy ja wypuszczam starego na miasto coby po ulicach nasienie rozrzucał? no nie, więc może te lipy, brzozy czy inne świństwa też by sobie darowały? he? POSTULUJĘ!). usiłując się nie wywrócić, z nogami i rękoma szeroko rozstawionymi, jeździłam wzdłuż żywopłotu, udając przed grupkami ludzi, spacerującymi chodnikiem, iż żywo interesuję się wydarzeniami, mającymi miejsce za rzeczonym żywopłotem, tj. w lunaparku. i dlategóż przystaję. nie dlatego, że pot mi z tyłka cieknie i generalnie mam ochotę się położyć w tym miejscu i TAK LEŻEĆ. nienienie. &lt;br /&gt;po prostu wielce interesującym mnie wydarzeniem jest uruchomienie kolejki górskiej oraz entuzjazm młodych odwiedzających wesołe miasteczko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tej wersji się trzymajmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie, dla dodania dramatyzmu sytuacji, czułam się jakbym miała na sobie hiszpańskie buty. i nie chodzi o skórkowe czółenka do flamenco. no niestety. raczej o tę inną wersję - bardziej średniowieczną. polecam przy okazji lekturę w internecie (ach, wspaniałych rzeczy uczono nas na studiach).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jeszcze gorsze jest to, że po powrocie do domu, umyciu się, umarciu (?) na kanapie oraz zmartwychwstaniu przy obiedzie... czułam się świetnie.&lt;br /&gt;i teraz nie wiem, co z tym począć - wszak wysiłek fizyczny obrzydły mi jest i tortury cierpiałam straszliwe, ale jednak... aż strach pomyśleć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no po prostu nie wiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-8853056707762696528?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/8853056707762696528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/dilemmat.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8853056707762696528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8853056707762696528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/dilemmat.html' title='dilemma(t)'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-7581924778170920225</id><published>2009-08-11T11:13:00.005+02:00</published><updated>2009-08-11T11:25:05.041+02:00</updated><title type='text'>cudze chwalicie, swego nie znacie</title><content type='html'>ach. no to żeby nie było, że pominęłam jakże ważną relację wyjazdowo - urlopową, powiem parę słów. &lt;br /&gt;lotnisko we wrocławiu było pierwszą z wielu niespodzianek tego wyjazdu. chciałam zaznaczyć, iż w tymże mieście planuje się rozgrywki euro 2012. i ja na tę imprezę czekać będę z niecierpliwością. już widzieliśmy nawet jak panowie odnawiali drogę. odnawianie drogi dojazdowej na lotnisko objawia się wylewaniem smoły na kocie łby. wierzę w swój kraj. i wierzę w to, że absolutnie nikt, zupełnie ani jeden obco i nieobcokrajowiec nie wpadnie w furię/histerię/depresję po godzinnej przejażdżce na trasie autostrada - lotnisko. dodam, że trasa ta ma jakieś 15 km. no, niech będzie - 20. zastanawiałam się nawet, że może to jakaś akcja jest? no nie wiem - teraz polska? podziwiaj swój kraj? wszak krajobrazy można było podpatrzeć bardzo dokładnie. rzekłabym, że nawet policzyć drzewa i krzewy przydrożne. prędkosc osiagalismy bowiem zabojcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jakkolwiek, samolot i linie lotnicze zaskoczyly nas metoda usadzania pasazerow - kto pierwszy ten lepszy. w sumie to nawet fajne, bo ludzie nie marudza. ciesza sie, ze udalo sie znalezc miejsce poza lukiem bagazowym. wiec zasadniczo na plus. dodatkowo brzydkie i niemile stewardessy oraz drozyzna na pokladzie. czyli w sumie siedzisz cicho, nie spozywasz alkoholu, modlisz sie o ladowanie. w ciszy. ach ta mysl marketingowo - zarzadcza. jestem pelna podziwu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w hiszpanii bylo fajnie, chociaz wiadomo - goraco. hiszpanie sa dosc oryginalni i koncentruja swoja dzialalnosc zyciowa wokol knajp. pochwalam. &lt;br /&gt;ich dzialalnosc zyciowa jest tez dosc mocno zosrodkowana wokol jedzenia (robactwo wszelkiej masci), a takze rodziny i imprezowania w tym gronie. &lt;br /&gt;czyli bardzo polsko. zasadniczo dogadalysmy sie z mama z tymi hiszpanami od razu, pomimo ze po hiszpansku to my mowimy "si" i to by bylo na tyle (a slowko to jest slowem kluczem, jako iz wiadomo - co innego odpowiedziec mozna na propozycje podania wina/zarcia/slodyczy?) niemniej nagadaly my sie z tymi hiszpanami dowoli. potem rece bolaly, ale nic to. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ach, duzo by opowiadac, bo naprawde - mimo drobnych zlosliwosci - bylo cudnie. nie moja bajka (kamien, piach i kurz), ale jednak - pieknie. a w podrozach calkiem przyjemne bywaja takze powroty. jak laduje sie na polskiej ziemi, patrzy na pola i lasy i mysli... ale tu fajnie. ach - to takie wzruszajace i rzewne. &lt;br /&gt;ale serio, tak jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w ramach wynagradzania staremu mojej nieobecnosci, zmienilam sie na weekend w doskonala i wielce ponetna pania domu. przy czym dodatkowo postanowilismy takze wyprobowac nowe rozrywki typu robienie gofrow oraz jazde na rolkach.&lt;br /&gt;niestety, nie wszystko w rzeczywistosci wyglada jak w reklamach. telewizja klamie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale o tym jutro.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-7581924778170920225?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/7581924778170920225/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7581924778170920225'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7581924778170920225'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/cudze-chwalicie-swego-nie-znacie.html' title='cudze chwalicie, swego nie znacie'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-9215901187772698196</id><published>2009-08-07T14:08:00.003+02:00</published><updated>2009-08-07T14:11:32.186+02:00</updated><title type='text'>buenos dias</title><content type='html'>ufff... jezdem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chwilowo sie zadamawiam i usiłuję okiełznać mieszkanie.&lt;br /&gt;stary - co zaskakuje - powitał mój powrót z należytym entuzjazmem. skąd wziął się entuzjazm łatwo było zgadnąć, gdy otworzyło się lodówkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dobrze, że jest światło w środku, to daje takie poczucie nadziei.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;na razie nie wiem, w co ręce włożyć. było fajnie, co widać na zdjęciach. pouczająco też było, o czym potem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więc buenos dias i do roboty. odezwę się jutro. &lt;br /&gt;(p.s. nie, nie kicham)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-9215901187772698196?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/9215901187772698196/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/buenos-dias.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/9215901187772698196'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/9215901187772698196'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/buenos-dias.html' title='buenos dias'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4795691013735277442</id><published>2009-08-05T10:20:00.002+02:00</published><updated>2009-08-05T10:28:32.691+02:00</updated><title type='text'>maja tez sztuke i bardziej plebejskie rozrywki...</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnlCgS4a1II/AAAAAAAACNc/7MnS2heBGqc/s1600-h/zzz+075.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnlCgS4a1II/AAAAAAAACNc/7MnS2heBGqc/s320/zzz+075.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366393553580381314" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnlCJjY2eFI/AAAAAAAACNU/Utk13eH7Z4Y/s1600-h/zzz+071.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnlCJjY2eFI/AAAAAAAACNU/Utk13eH7Z4Y/s320/zzz+071.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366393162874386514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnlB36sexnI/AAAAAAAACNM/cISS8UqH30Y/s1600-h/zzz+035.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnlB36sexnI/AAAAAAAACNM/cISS8UqH30Y/s320/zzz+035.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366392859893089906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4795691013735277442?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4795691013735277442/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/maja-tez-sztuke-i-bardziej-plebejskie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4795691013735277442'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4795691013735277442'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/maja-tez-sztuke-i-bardziej-plebejskie.html' title='maja tez sztuke i bardziej plebejskie rozrywki...'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnlCgS4a1II/AAAAAAAACNc/7MnS2heBGqc/s72-c/zzz+075.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2169343402741018557</id><published>2009-08-03T14:52:00.003+02:00</published><updated>2009-08-03T14:57:42.951+02:00</updated><title type='text'>jest tez troche roslin i wody... (jakos musza zyc)</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Snbess4QnpI/AAAAAAAACNE/K1NUX53OsLo/s1600-h/zzz+062.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Snbess4QnpI/AAAAAAAACNE/K1NUX53OsLo/s320/zzz+062.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365720865601265298" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnbeapevhsI/AAAAAAAACM8/PukOlsGEEyk/s1600-h/zzz+043.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnbeapevhsI/AAAAAAAACM8/PukOlsGEEyk/s320/zzz+043.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365720555451287234" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Snbd-4K3TmI/AAAAAAAACM0/feh3Mhqlfwk/s1600-h/zzz+024.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Snbd-4K3TmI/AAAAAAAACM0/feh3Mhqlfwk/s320/zzz+024.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365720078358105698" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2169343402741018557?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2169343402741018557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/jest-tez-troche-roslin-i-wody-jakos.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2169343402741018557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2169343402741018557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/jest-tez-troche-roslin-i-wody-jakos.html' title='jest tez troche roslin i wody... (jakos musza zyc)'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Snbess4QnpI/AAAAAAAACNE/K1NUX53OsLo/s72-c/zzz+062.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-97659650506001446</id><published>2009-08-01T17:39:00.005+02:00</published><updated>2009-08-01T17:49:15.457+02:00</updated><title type='text'>hiszpania to kraj slonca i kamienia</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRjwRxPv6I/AAAAAAAACMs/F266nMdqfEg/s1600-h/maka+040.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRjwRxPv6I/AAAAAAAACMs/F266nMdqfEg/s320/maka+040.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365022737159929762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRjc9jlB_I/AAAAAAAACMk/RxWxW3h44Uo/s1600-h/maka+075.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRjc9jlB_I/AAAAAAAACMk/RxWxW3h44Uo/s320/maka+075.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365022405316380658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRjAtcSZpI/AAAAAAAACMc/_fAS5ZSkeIc/s1600-h/maka+065.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRjAtcSZpI/AAAAAAAACMc/_fAS5ZSkeIc/s320/maka+065.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365021919954495122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRij8hBi0I/AAAAAAAACMU/ell1vvxrwD4/s1600-h/maka+030.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRij8hBi0I/AAAAAAAACMU/ell1vvxrwD4/s320/maka+030.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365021425784687426" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRh-LHfnqI/AAAAAAAACMM/vXtYAOt-dTk/s1600-h/maka+019.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRh-LHfnqI/AAAAAAAACMM/vXtYAOt-dTk/s320/maka+019.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365020776869109410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pierwsze zdjecie ze specjalna dedykacja!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-97659650506001446?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/97659650506001446/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/hiszpania-to-kraj-slonca-i-kamienia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/97659650506001446'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/97659650506001446'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/08/hiszpania-to-kraj-slonca-i-kamienia.html' title='hiszpania to kraj slonca i kamienia'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SnRjwRxPv6I/AAAAAAAACMs/F266nMdqfEg/s72-c/maka+040.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5264410201518014774</id><published>2009-07-28T14:31:00.004+02:00</published><updated>2009-07-28T14:48:46.695+02:00</updated><title type='text'>gwiazda prasy is comming.</title><content type='html'>wpadam powoli w stan skrajnej euforii. i doprawdy, nie jest w stanie zdemotywować mnie żaden porozumiewawczy usmiech i pelne wspolczucie spojrzenie na dzwiek slowa "hiszpania".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak zlapie te swinska grype to przynajmniej bede w gazetach. a co. zawsze cos - nie kazdy ma szansę zostać wi aj pi. a ja zostane. i moze nawet dam się sfotografować w wielce twarzowej pidżamie z frotty (nie mam pidżamy z frotty! muszę koniecznie zakupić! strzeżonego... itd.) i dam opublikować moje zdjęcie na pierwszej stronie superexpressu lub faktu. a co. jak gwiazda to gwiazda (już widzę ten podpis: "krwiożercza choroba toczy moje opalone cialo" - idealne: tragizm, dramat, strach i seks. wszystko w jednym)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a ci, ktorzy te spojrzenia rzucaja to po prostu zazdroszcza i tyle. o. to nie ludzie, to wilki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5264410201518014774?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5264410201518014774/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/07/gwiazda-prasy-is-comming.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5264410201518014774'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5264410201518014774'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/07/gwiazda-prasy-is-comming.html' title='gwiazda prasy is comming.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4807966842026775598</id><published>2009-07-22T11:57:00.008+02:00</published><updated>2009-07-27T16:12:20.056+02:00</updated><title type='text'>rozwazania samochodowe</title><content type='html'>w pierwszej kolejnosci chcialam zaznaczyc, iz temat kebabow umarl. najwyrazniej stary, przeczytawszy moje wypociny na niniejszym blogu, uznal, iz nie warto drazyc. bo sie zapre i nakupie 30 kg salaty. a wiadomo - nie moze sie zmarnowac i w ten sposob, powrociwszy do domu, zastalabym zajaca. (oby bez malych zajacow) wiec ten. odpuscilam, co sie bede. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;alma ostatnio miala calkiem sporo przemyslen natury motoryzacyjnej i mię tez lezka sie w oku zakrecila. prawo jazdy bowiem posiadam od lat kilku, zrobione na fali pierwszych mozliwosci, gdy to doroslam do odpowiedniego wieku (ze niby odpowiedzialnego, hehe).&lt;br /&gt;i przygód w związku z tym też kilka mialam, jako iż fakt wejscia przeze mnie w posiadanie umiejetnosci prowadzenia pojazdu mechanicznego o masie dopuszczalnej do 3,5 tony (yyy) potwierdzony jest wylacznie posiadaniem tegoz dokumentu. ze zdjeciem. zdjecie bardzo ladne, nie powiem. ponadto ciezko znalezc inne dowody na to, ze jezdzic umiem, chociaz przez wiele lat zarzekalam sie, ze umiem, jak najbardziej i generalnie wow, kubica nadchodzi (zasadniczo pobieznie to ten kubica pasuje nawet ladnie, biorac pod uwage jego ostatnie osiagniecia na torach f1.)&lt;br /&gt;w kazdym badz razie (podobno nie mowi sie takze "w kazdym badz razie". to okropne. to co w ogole sie mowi? jak ja mam zdania zaczynac, sie pytam!) mam prawo jazdy, czasem nawet jezdze i jak stary sie zmobilizuje, a potem zmobilizuje mnie to moze nawet stane sie szczesliwa i radosna posiadaczka wlasnego pojazdu mechanicznego. dotychczas korzystalam bowiem z uprzejmosci tatusia mego, ktory dzielnie znosil moje przygody.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale ad rem. kto czytal almę ten zna tajemne trzy etapy radzenia sobie z nieprzewidzianymi wypadkami na drodze. kto nie czytal - niech poczyta. jednym z nich, przeze mnie stosowanym i sprawdzonym jest: UDERZ W PLACZ. doszlam do perfekcji i jestem absolutnie i calkowicie przekonana, iz metoda ta, uskuteczniona wszak w odpowiednim czasie, miejscu, z odpowiednim wyczuciem i przez za-wo-dow-ca (glosno i wyraznie: zawodowca, a nie pierwsza lepsza placzkę), potrafi zdzialac cuda. i nikt nie wmówi mi, że kobieta powinna być twarda i sama odkręcać kolo. o nie.&lt;br /&gt;walczącym feministkom w tym zakresie proponuję wezwanie pomocy drogowej o godzinie 15 w dzień boży 24 grudnia do samochodu zawieszonego na malym pniaczku, ktory zdradziecko skryl sie pod sniegiem (tak, gratulacje proszę zamiescic w komentarzach). samo zamówienie pomocy drogowej to zasadniczo pikus. proponuje następnie za pomoc tę zaplacic. po czym wyjasnic szanownemu panu ojczulkowi, ze wyciągnięcie w dniu wigilii bozego narodzenia z kieszeni 2874874 zlotych celem dokonania zaplaty wyzej wspomnianej pomocy drogowej, nie jest klopotliwe, ani tez nie psuje swiat. i ze generalnie jestesmy szczesliwi, sa swieta i hejze ha, zima zla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a wiec (no WIEM, ZE SIE NIE ZACZYNA OD A WIEC) w takim jak wyzej przypadku, a takze setce innych naprawde najlepszym rozwiazaniem jest spuszczenie z tonu i wpadniecie w rozpacz. do tego nalezy dodac niezbedny element rozpaczy tj. placz. &lt;br /&gt;w ten magiczny sposob zawsze sie znajdzie ktos, kto Cie sciagnie z pniaczka/zmieni kolo/naprawi cos tam/wypchnie z parkingu (bo np. korsa underwater szanownej slowotoczki byla laskawa zepsuc sobie wsteczny, gdy slowotoczka zaparkowala przed murem. przodem. wyjechanie stanowilo zatem pewien klopot)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poza tym szykuje sie na urlopa i szukuje. i co? oczywiscie jade w sama gardziel lwa. czyli w ocean swinskiej grypy. jak stwierdzil stary: jak ja juz jade na urlop, to nie byle jak, tylko od razu tak, zeby zostac hardkorem. fajnie. &lt;br /&gt;macie jakies maseczki do pozyczenia?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4807966842026775598?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4807966842026775598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/07/rozwazania-samochodowe.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4807966842026775598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4807966842026775598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/07/rozwazania-samochodowe.html' title='rozwazania samochodowe'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-6622976532726045814</id><published>2009-07-13T14:21:00.005+02:00</published><updated>2009-07-13T20:37:33.105+02:00</updated><title type='text'>powracam na mymłono.</title><content type='html'>ufff. powrócilam do żywych, co wcale takie pewne znowu nie bylo, biorac pod uwage fakt, iz na drodze do szczesliwosci stanely mi dwa egzaminy, z ktorego jeden byl kwestia ambicjonalną. &lt;br /&gt;ambicje to bardzo, bardzo niefajna rzecz. ja zawsze chcialam byc zadowolona z tego, co mam i pozostac w tym miejscu, w którym się znajduję. wlasnie dlatego znowu będe niedlugo kuć, zdawać następny egzamin i wiecie - per aspera ad astra i takie tam. a można było zostać robotnikiem budowlanym. to jest coś - przynajmniej człowiek widzi, co tworzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;generalnie czarna dupa to mało powiedziane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale, ale. z wielkiej radości spowodowanej zdaniem rzeczonego egzaminu, postanowiłam wykonać niezbędne czynności, o których w czasie nauki zapomniałam.&lt;br /&gt;i tak (w jakiejś tam kolejności) - pojechałam do jednej żmii (z drugą) w celu spożycia nadmiernej ilości alkoholu. przyznam szczerze, że nie wiem, czy to starość, czy też jakiś upadek moralny (mam nadzieję, że to pierwsze), ale ok. godziny 22 gospodyni uciekł wzrok, a następnie padła twarzą w tosta. no prawie. powiedzmy, ze to taka metafora, ale generalnie klimat został oddany. podpowiem, że nie zostało to spowodowane upojeniem alkoholowym. bynajmniej. nienienie. &lt;br /&gt;dałyśmy jej z o. kilka rad, w tym tę o konieczności rozmnożenia się przez nią w trybie przyspieszonym (ja nie wiem dokładnie, czym objawia się dorosłość, ale występowanie u kogoś w domu pudla w charakterze rozkosznego bobasa, to to już chyba najwyższy czas na taką definicję), a także o konieczności odpoczynku oraz inne takie. po czym zawinęłyśmy się do dom, by trzeźwe jak niemowlaki złożyć głowę do snu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poza tym co. poza tym koniecznym było także posprzątanie mieszkania, upranie 837484 rzeczy i uprasowanie tyluż. dodam, że w moim domu zazwyczaj to jednak stary wykonuje to jakże męskie zadanie, ale w tej rozgrywce nie doszedł jeszcze do levelu 17, na którym pojawiają się moje spódnice bombki z zakładkami. to jest wyjątkowo interesująca kwestia, swoją drogą, iż wyrafinowane skoki połączone z podwójnym cięciem wroga w grze komputerowej są łatwiejsze niż wyprasowanie takiej spódnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no ale. bywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie - byłam także na zakupach. choć może winnam z wielkiej litery, bo takie zakupy to jest COŚ. bo ja, moi państwo, robię zakupy na targowisku. w sobotę o poranku, wesołym truchtem bieżę, by zakupić u pani henryki i pana stefana świeżą pietruszkę. tyle że euforia przemienia się dość szybko w nastrój minusowy. efekt tego wesołego poranka jest bowiem zawsze podobny.&lt;br /&gt;mało tego bowiem, że lezę z siatami, spocona jak nieboskie stworzenie, a włosy stoją niepokojąco swobodnie,lecą mi dżinsy z tyłka i nie mam ich jak poprawić... to naprawdę nic.do tego MUSI lać. musi. (wszak mamy lato, a jak jest lato to leje, prawda?) przez cały tydzień może nie lać, ale w sobotę rano? pfff. no doprawdy. leje przez cały czas jak robię zakupy. a wiadomo - na targu brak jest jakiegokolwiek sufitu. ach, sufitu, prosiłoby się chociaż o maleńki parasolik! maleńki! jako iż na targ wyprawiam się czasem bez starego, okazuje się być jednak nader kłopotliwym trzymanie kilku siat, z których każda waży zylion (bo przecież jak kupię te dwie kalarepki jeszcze to doniosę... za cholerę nie wiem, co się z kalarepy robi), jednoczesne płacenie pani zeni za rzodkiew oraz trzymanie parasola. mamy więc obrazek prosty: &lt;br /&gt;tu pan daje kalafiora, tu pani siatkę z truskawkami, tu się trzyma siatę jedną, która waży 54098504 kg, tu drugą, w której są np. jajka, więc nie da się jej ciepnąć w kąt, a tu trzecią z jabłkami, które wytaczają się swobodnie na ziemię, jeszcze do tego dzwoni matka, nie możesz wyjąć komórki z płaszcza, a pan sałatowy pyta, czy nie mam drobniejszych. w efekcie zgubiłam 2 jabłka (mam nadzieję, że trafiły w dobre ręce), wróciłam do domu z dziwacznie odstającym owłosieniem, które układało się w kształt aureoli, a na znak protestu zakupiłam czasopismo "claudia". a - żeby nie było wątpliwości. oczywiście, że przestało padać, jak tylko przekraczałam próg domu. bo i po co ma dalej lać?&lt;br /&gt;tegoż samego dnia ustaliłam ze znajomą, iż po 1. powinno się kogoś wsadzić za wynalezienie szatańskiego miejsca, jakim jest targowisko.&lt;br /&gt;po 2. moje włosy żywo przypominają aureolę, a więc powinnam może skupić się bardziej na korzystaniu z tegoż daru i wymyśliłyśmy św. saskiię od targowiska.&lt;br /&gt;po 3. stwierdziłyśmy, iż targowisko jest jak dres w piątkowy wieczór. wciąga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tydzień później pobiegłam rączo w tamtym kierunku, powiewając wesoło reklamówką z lidla.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przynajmniej tyle mojego, że se mogłam pochrupać małosolne.&lt;br /&gt;a dupa rośnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;z dobrych informacji: jadę na wakacje. co zaskakuje wszystkich, począwszy od starego, a na mnie skończywszy. jadę i to jadę daleko. stary zostaje w domu celem podjęcia nauki do egzaminu (ja nie wiem, czy inni też ciągle mają jakieś egzaminy? bo mnie się to wydaje podejrzane).&lt;br /&gt;także ten. no zostaje chłop 7 dni samiusieńki jak palec w chałupie. niby rozpacza, niby mu przykro, ale wiadomo jak jest. zasadniczo pobieżnie to coś tam poudawał, bo wiadomo - pewne kanony powinny zostać zachowane, ale wszyscy wiedzą, co jest grane. &lt;br /&gt;i tu nawet nie chodzi o imprezy czy inne. a nawet o moje gderanie (co samą mnie zaskakuje). chodzi o coś zupełnie innego. stary obwieścił mi bowiem, iż mam nie zostawiać w lodówce nic, gdyż on (i tu cytuję) "nareszcie poje kebabów". &lt;br /&gt;przegrałam z tłustym mięchem zawiniętym w bułkę. w dodatku bez jednego warzywa. mój  świat runął.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-6622976532726045814?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/6622976532726045814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/07/powracam-na-mymono.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6622976532726045814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6622976532726045814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/07/powracam-na-mymono.html' title='powracam na mymłono.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-46674097192156269</id><published>2009-07-01T20:51:00.003+02:00</published><updated>2009-07-01T20:54:26.316+02:00</updated><title type='text'>I'm sorryyyyyyy, so sorryyyyyy</title><content type='html'>ja tylko króciutko - nie zapomnialam, nie odpuściłam se bloga i tak, zamierzam tu pisać. tyle że aktualnie w me progi zawitały egzaminy, więc jakby tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czasu jakby mniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zasadniczo pobieżnie to mogłoby się okazać, że czasu sporo (bo jak się ma egzaminy to wiadomo - i szafki się pomyje, i ciasto upiecze), ale racjonalnie rzecz ujmując, trza się uczyć, a nie szukać zastępczych metod spędzania czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a stresior jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;proszę więc wybaczyć przestój, zaglądać tu, a w środę - trzymać kciuki!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-46674097192156269?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/46674097192156269/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/07/im-sorryyyyyyy-so-sorryyyyyy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/46674097192156269'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/46674097192156269'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/07/im-sorryyyyyyy-so-sorryyyyyy.html' title='I&apos;m sorryyyyyyy, so sorryyyyyy'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-8855149050687762868</id><published>2009-06-12T09:12:00.004+02:00</published><updated>2009-06-12T10:22:56.057+02:00</updated><title type='text'>mury pną się do góry! a nowa sofa bardzo mnie kocha.</title><content type='html'>haha! przeprowadzilismy się! znaczy wlasciwie, zeby oddac sprawiedliwosc - przeprowadzono nas. (z tego powodu byli my chwilowo odcięci od zyciodajnego zrodla, ktore biło jedynie w pracy i tylko w pracy moglam sobie zobaczyc, co slychac w wielkim swiecie, znaczy przeczytac pudelka czy inne wazne strony. nie macie pojecia, jak wielkie to cierpienie nieposiadanie zyciodajnego zrodelka at home)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tak se mieszkamy już drugi tydzień. i nie jest źle. aczkolwiek po chwilowej euforii związanej z nowym miejscem zamieszkania, przyszły czasy trudu i znoju. &lt;br /&gt;dziękować buddzie i świętej panience z gwadelupy, że słowotok dysponuje czymś na kształt wozu drabiniastego. tylko bardziej zmechanizowanego. gdyby nie ten wóz, byłoby cieniutko. słowotok ze starym wozili rzeczy z jednej miejscówki do drugiej, a my z jedną taką żmijowatą robiłyśmy porządki w starym mieszkaniu. (powstały oczywiście sugestie, iż stary dopuszcza się ze słowotoczką czynów lubieżnych w tymże wozie, tudzież w chałupie. ja byłam zbyt zmęczona, żeby się przejąć. nawet może by i dobrze było, przynajmniej zwalnia mnie to z obowiązków małżeńskich w tym jakże męczącym okresie. żmijowata jednak wyraziła swe oburzenie, zaznaczając, iż ona też pomaga i czuje się pominięta. ta wszechogarniająca dyskryminacja rzeczywiście jest przerażająca, nad czym debatowałyśmy chwilę z wyrazem troski na czole znaczonym rosą potu.)&lt;br /&gt;trochę to były porządki, a trochę siedziałyśmy i kurzyłyśmy fajki. kurzenie fajek generalnie jest warunkiem sine qua non przeprowadzek. bo jak inaczej? jeśli rodzice skrzywdzili nas imionami, które w żadnej mierze nie odpowiadają imionom niezbędnym w ekipie remontowo przeprowadzkowej (chociaż ja w głębi ducha czuję się trochę zenoną), to trza trzymać styl w inny sposób. stąd te fajki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie udało nam się wbić do nowego mieszkania wszystkie te rzeczy, które posiadamy i rozpocząć nowy etap w życiu. nie miałam pojęcia, absolutnie, zupełnie i całkowicie, że człowiek jest w stanie w ciągu niespełna dwóch lat zgromadzić TAKIE ilości rzeczy! i oczywiście są to same NAJPOTRZEBNIEJSZE artefakty! zupełnie wybrane. np. obcinak do pazurów kota (kot odszedł był rok temu) albo stary papier ślubno - weselny (zanim moje drogie przyjaciółki wydadzą się za ten mąż i papier by się przydał to technika pójdzie już tak do przodu, że papier będzie uznawany za coś nad wyraz staromodnego. jak nie przymierzając jazda rydwanem.) inne przydasie też się znalazły. jak wspominałam - sentymenty się mnie trzymają, więc z łezką w oku oglądałam cudownie odnalezioną legitymację studencką, na którą nieraz z moją drogą o. wódkę o poranku się kupowało. ech. małodzieńcze czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niemniej gdy już wstawiliśmy wszystkie rzeczy do nowej chałupy, okazało się, że nie ma w niej miejsca dla naszych skromnych osób. toteż zatem, uprawiając slalom gigant, wbiliśmy się do mieszkania, zasiedliśmy na kanapach i... umarliśmy.&lt;br /&gt;droga o. potrafi się znaleźć, więc zjawiła się w tymże momencie, gdy u drzwi stał pan z pizzą, a wszystkie cięższe rzeczy wniesiono do domu. &lt;br /&gt;no ale. żeby nie być niesprawiedliwą dodam, że przyniosła szampana. (tak! tego ruskiego, boże jak ja ją uwielbiam!) wypilimy ze starym tego szampana o 2 w nocy, jak skończyliśmy sprzątanie na ten dzień. był to najlepszy szampan życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie nie.&lt;br /&gt;nie skończyliśmy sprzątania tak w ogóle.&lt;br /&gt;pfffffff. no doprawdy.&lt;br /&gt;cykl sprzątania ukończono ostatecznie dwa tygodnie później. bo wiecie - tu wszędzie mogły żyć ogromne pokłady bakterii. wszędzie!&lt;br /&gt;i ja - właśnie ja! - postanowiłam zniszczyć ich kolonie. ja nie dam rady?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tak - czyściej jest, chociaż nie tak, jak to powinno wyglądać. ale o tym, co zastaliśmy w mieszkaniu, to chyba trza napisać nową notkę. &lt;br /&gt;aktualnie nie posiadamy szafy na płaszcze i buty, więc buty walają się bezładnie po przedpokoju. zupełnie nie rozumiem sugestii starego, jakoby mogło to być spowodowane znaczną ilością obuwia damskiego, w którego posiadanie wchodziliśmy mozolnie przez lata. wydaje mi się, że to nie ma nic wspólnego, a jakiekolwiek opinie, mówiące, że mam obuwia zbyt wiele, są całkowicie kłamliwe, szkalujące, niesprawiedliwe i obrażają mnie bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jedyne, co mnie przygnębia, to fakt, iż nie posiadamy telewizorni. cała nasza praca nad zostaniem porządną mieszczańską rodziną, spełzła na niczym. zupełnie na niczym. mam poczucie bliskości z syzyfem. całe szzęście, ze brzydula nie leci. bo chyba bym do somsiadki chodziła. (somsiadki są super! bardzo babciowo - okienne. siedzą Ci te poduszkowce w oknach i patrzą. stary załapał się pewnie na donosik do dzielnicowego, że tu się bigamista wprowadził! wszak bab w dniu wprowadzki było Ci u nas dostatek. ja jestem miła i szczerzę się do pań oraz dziewcząt złotych z kolczykami w twarzy. stary wyszedł nawet na dzielnicę wieczorem, co by z miejscową młodzieżą pod delykatesami się zapoznać, ale niestety, młodzieży brak. za to napotkał kilka babć z babciowymi perełkami, co to zamiast ogona mają palemki. słodycz.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;aaa! i żeby nie było. bo wszyscy się ze mnie śmieją! rolki mam już w przedpokoju. nie bylo jeszcze czasu, ale już za minutkę - nadchodzę. i tak! będę uprawiać sport! wysiłek fizyczny drogą do samozadowolenia!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i tak se mieszkamy. &lt;br /&gt;fajnie, nie? :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-8855149050687762868?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/8855149050687762868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/06/mury-pna-sie-do-gory-nowa-sofa-bardzo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8855149050687762868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8855149050687762868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/06/mury-pna-sie-do-gory-nowa-sofa-bardzo.html' title='mury pną się do góry! a nowa sofa bardzo mnie kocha.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-317082182931948172</id><published>2009-05-21T10:09:00.026+02:00</published><updated>2009-05-21T11:26:55.317+02:00</updated><title type='text'>z wilka wilk</title><content type='html'>to nie jest tak, że nie kocham już swojego bloga. &lt;br /&gt;kocham go, serio.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ino na odleglosc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a serio to nie mam czasu i nie mam motywacji. kolejnosc nieprzypadkowa, po prostu staram sie ukryc swoje lenistwo. a wlasciwie nie, dlaczego (dlaczegóż!) mialabym sobie tak uwlaczac? &lt;br /&gt;wcale nie chodzi o lenistwo. &lt;br /&gt;wcale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to kwestia odpowiedniego wyboru priorytetow oraz utworzenia paradygmatu intepretacyjnego rzeczywistosci (powinnam pracowac w pijarze. albo w polityce. mowie dlugo, bez sensu i niezrozumiale. wszyscy są szczęsliwi)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale ten. &lt;br /&gt;ostatnio jakis nudny żywot prowadzim ze starym. to juz chyba taki wiek jest, że nie czas na zabawy i szaleństwa. zostaje co najwyżej ekler (czyt. "rosnąca dupa") i serial. a potem spać.&lt;br /&gt;wczoraj mieli my rocznicę, więc postanowilismy ją uczcić. poszlismy na żer do restauracji, bez zbędnych wzruszeń nażarlismy się jak nie przymierzając, zwierzęta. następnie udalismy się do kina celem ukulturalnienia. no i niestety. w kinie zobaczyć można co najwyżej panią w kasie, bo jakos nie przekonaly mnie zachęcające hasla reklamowe "czy kiedykolwiek bales się ciemnosci? jesli nie - powinienes zacząć." względnie: "cale życie czekala na tego jedynego. gdy go znalazla, odszedl w siną dal".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ja jestem taka wiecie. malo romantisz. bardzo malo. &lt;br /&gt;poszlismy zatem do innego kina, po drodze rozwazając koniecznosc przeprowadzenia sie do miasta ojczystego chlopa, wobec faktu, iz w miescie tym znajduje sie kino sztuk jeden. i idzie sie po prostu na to, co jest. bez wybrzydzania. ostateczny wniosek brzmial, ze spoleczenstwo jest teraz okrutnie rozpasane. i co to ma znaczyc, ze film z konca 2007 roku to juz nieaktualny i ze w kinie powinni dac cos swiezszego? dobry film to leci. &lt;br /&gt;niemniej pobiegli my truchtem do tego innego kina (ja na obcasach, wiec wiadomo. nie bylam mistrzem harmonii wewnętrznej. zen oddala się niebezpiecznie w chwili przywdziania szpilek na nogi. kto mial na nogach szpilki, ten wie.)&lt;br /&gt;w innym kinie mnostwo ludzi! raczylam wyrazic optymistyczna mysl, ze skoro duzo ludzi to pewnie cos dobrego daja, na co stary zachnal się, parsknąl i wyjasnil zadziwiającą wlasciwosc odwrotnej proporcjonalnosci ilosci ludzi w kinie do jakosci filmu.&lt;br /&gt;jest cos na rzeczy. &lt;br /&gt;ostatnio tyle ludzi widzialam na premierze alien vs predator.&lt;br /&gt;jakbym chciala zobaczyc alien vs predator to bym zorganizowala spor kompetencyjny między panią z urzędu skarbowego (w niebieskim narożniku HENRYKAAAAA "nie przyjmę, nie wiem, nie zajmuję się tym" Z PIEKIEEEL!) a panią z urzędu miasta, względnie sekretariatu Krajowego Rejstru Sądowego (w czerwonym narożniku BOGUMILAAAAAA "nie widzi Pani że jestem zajęta?" MORDERCAAA!). to dokladnie to samo. no moze ten predator taki przyjemniejszy w obyciu trochę. trza przyznać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie, wracając do naszej randki (o ja! wlasnie mnie się przypomnialo, ze ja nigdy nie bylam na takiej PRAWDZIWEJ randce. wiecie, zeby pozyczyć ciuchy od koleżanek i zastanawiać się wczesniej, o czym będziemy rozmawiać. o. oswiecila mnie, ze ja nigdy nie mam problemu, o czym rozmawiać. nie wiem, czy winnam puscić focha. kontrolnie puszczam. pff)&lt;br /&gt;w koncu na randce tej nie obejrzelismy filmu, gdyz nasze spoleczenstwo zaatakowalo wczoraj kina w związku z akcją "srody z grejfrutem". wysylali smsa i szczesliwcy poszli do kina, placac tylko za jeden bilet. szczyt marketingu. poczuj się jak wybraniec, zaplac se za bilet i idź na film, w ktorym nie wiadomo, o co chodzi, jest duzo wybuchow (dobrze) i malo cyckow (zle). i gra slawny aktor. i jeszcze! jest nakrecony na podstawie ksiazki, ktora czytalo 90% spoleczenstwa (dobrze - to takie lansiarskie, czytac ksiazke i isc na film. stary nie kuma, czemu balzaca nie kreca. no zalosne)&lt;br /&gt;ostatecznie wylądowalismy ze starym na lodach. gigantycznych. mega lodach rozwalaczach. ze wszystkim. &lt;br /&gt;generalnie, po powrocie do domu, doszlismy do wniosku, ze to wszystko jest passe i de mode. trza bylo w domu siedziec, zjesc filet z kurczaka z kalafiorem. obejrzec dextera i pójsc spac.&lt;br /&gt;a czlowiek lata. jak durny.&lt;br /&gt;i co z tego przyszlo?&lt;br /&gt;ino ból nóg, debet na koncie i zakurzone buty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no mowie Wam. randki są przereklamowane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. se przypomnialam jeszcze, ze w ramach romantycznego dnia ze starym nucilismy i cytowalismy w drodze z kina do kina piosenki kata (wiecie - taki zespol metalowy, ktorego pewnie sluchal kazdy 16latek, roczniki 80 - 85 i ktorego tekstu wzruszaly niepomiernie swa zyciowoscia. lezka sie kreci) szczgolnie wzruszylo nas wspomnienie piosenki, przy ktorej oboje spedzilismy niejeden wieczor, a ktora brzmi (fragmenty przytoczę):&lt;br /&gt;"Wiele lat - dla mnie chwil - byłem jak grom. &lt;br /&gt;Uczyłem Cię. &lt;br /&gt;Z wilka wilk, z nędzy nędza, a z krwi krew."&lt;br /&gt;(ale że co niby ma być innego z wilka? myslelismy o tym wczoraj intensywnie - przyp. s.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za mną car, loch i potop. (nie wiem, co mają wspólnego)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;*I ULUBIONY FRAAGMENT:&lt;br /&gt;Idzie armia. &lt;br /&gt;Zejdź! &lt;br /&gt;Fallus, wymię. &lt;br /&gt;Zejdź! &lt;br /&gt;Ciepły czarci kult. &lt;br /&gt;Idzie armia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;polączenie armii z falusem i wymionami po prostu rządzi. absolutnie i calkowicie nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. mialam 15 lat, wiec to chyba okolicznosc lagodząca...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-317082182931948172?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/317082182931948172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/05/z-wilka-wilk.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/317082182931948172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/317082182931948172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/05/z-wilka-wilk.html' title='z wilka wilk'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-8716254489215788360</id><published>2009-05-07T11:53:00.002+02:00</published><updated>2009-05-07T12:02:04.868+02:00</updated><title type='text'>mobilizejszyn</title><content type='html'>bylismy wczoraj w kinie na "vicky cristina barcelona" (wiem, mamy zaplon nie z tej ziemi). i co?&lt;br /&gt;kocham penelope cruz.&lt;br /&gt;wiem, ze inne też są piękne i mądre, są dobrymi aktorkami, matkami, żonami. ja to wszystko wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i wtedy wchodzi penelope cruz - rozczochrana, z opetaniem w oczach i czyms na wardze, a sukienka opada jej bezwladnie na ramionach. patrzy przed siebie nieobecnym wzrokiem i na pytanie "napijesz sie czegos?", odpowiada tylko "wodka".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak dla mnie wiecej nie trzeba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jest po prostu wcieleniem wszystkiego, co miala wyrazac ta postac.&lt;br /&gt;jesli kiedys chcialybyscie, moje panie, byc femme fatale - zobaczcie te scene.&lt;br /&gt;nawet jak rzucam talerzami, nie jestem w stanie tak wygladac.&lt;br /&gt;ech.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w kazdym razie - pomimo ze nadal kocham penelope i ozenie sie z nia jak tylko uzbieram pieniadze na lot do hollywood - zauwazylismy ze starym niepokojace podobienstwo rzeczonej aktorki do ... jolanty rutowicz. &lt;br /&gt;ale to chyba moja kobieca zawisc przeze mnie przemawia. bo coz innego? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poniewaz nie mam weny, nie mam czasu i generalnie NIE, na dzis koniec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;musze sie pozbierac do kupy jakos, bo po prostu tragedia - w lodowce swiatlo, w domu slowo "kurz" nabiera nowego, dotad cywilizacji nieznanego, znaczenia, a okruchy w kuchni zaczynaja byc interesujacymi interlokutorami. nie wspominajac o tym, iz niestety obowiazki bardziej "ksztalcace" sa generalnie w dupie. i to czarnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;takze ten.&lt;br /&gt;z dupy czas wyjsc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mobilizacja pelna para! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ziew.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-8716254489215788360?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/8716254489215788360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/05/mobilizejszyn.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8716254489215788360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8716254489215788360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/05/mobilizejszyn.html' title='mobilizejszyn'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-7392542466343351722</id><published>2009-05-03T10:42:00.004+02:00</published><updated>2009-05-03T11:15:45.830+02:00</updated><title type='text'>majUFFFka</title><content type='html'>z okazji majówki staliśmy się porządną mieszczańską rodziną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;brakuje nam co prawda obrączek i wózka na korytarzu, czekającego na nasze nienarodzone dziecię, no ale. ważne, że się rozwijamy. a złoto dziś drogie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więc... porządna mieszczańska rodzina przede wszystkim lubi wspólnie spędzać czas. głównie na oglądaniu telewizji. toteż zatem spędziliśmy cały jakże uroczy piątek na czynnościach związanych z przebywaniem razem. najpierw wysprzątaliśmy chałupę, a następnie obejrzeliśmy dextera (ten serial znaczy). tak. całego. odcinkow liczy on sobie 13 sztuk. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak, naprawdę obejrzeliśmy na raz całego. &lt;br /&gt;jedząc przy okazji frankfuterki z keczupem.&lt;br /&gt;myślę, że to wystarczający powód, wysoka komisjo, by zaliczyć nas do grona porządnych mieszczańskich rodzin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przez cały następny dzień wszędzie widzieliśmy poodcinane kończyny (stary dostał ataku euforii widząc manekiny bez rąk). &lt;br /&gt;generalnie fajnie być takim seryjnym zabójcą. przynajmniej coś się w życiu dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po kilku godzinach snu (oglądanie serialu o zabójcy kosztuje nieco czasu), wstaliśmy i naszym oczom ukazało się... stalowe niebo. i mokra ulica. &lt;br /&gt;zasadniczo nie spodziewaliśmy się niczego innego. wiadomo - jak się planuje wyjazd, musi być brzydka pogoda. wiadomo.&lt;br /&gt;ale, ale. nic nie było w stanie zagrozić naszej przemianie, więc zebraliśmy się i pojechaliśmy.&lt;br /&gt;do krakowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie że nie lubię tego miasta. kocham je miłością szczerą i prawdziwą. tylko wiecie - tam był pierdylion ludzi. pierdylion!DZIĘKI, mam nadzieję, uprzejmości słowotoczki, możecie to zobaczyć:&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Sf1cThQVt4I/AAAAAAAAB9g/ppK4VCwJCI4/s1600-h/DSC_0178.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Sf1cThQVt4I/AAAAAAAAB9g/ppK4VCwJCI4/s320/DSC_0178.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331519024290707330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także zwiedzanie czegokolwiek graniczyło z cudem. zasadniczo to niewiele było zza ludzi widać. wyjazd do grodu kraka - pięknego miasta, które natchnęło dziesiątki ludzi do stworzenia arcydzieł, było muzą poteów, natchnieniem miłości, skrzydłami malarzy - sprowadza się aktualnie do: pójścia na wawel (kupienia piankowego smoka na druciku), pójścia do sukiennic (kupienia drewnianego krasnala schodzącego po rynnie i bujającego się jak po trzech piwach TiP), pójścia na rynek (kupienia karmy dla gołębi i wpakowania im do żołądków większej ilości prochu armatniego, co by lepiej i gęściej kupy były osadzane), ostatecznie zjedzenia obiadu (pizzy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pod barbakanem grała grupa indiańsko-peruwiańsko-jakaś tam. doprawdy, wrażenie niesamowite. że tak zacytuję pana "wśpaniale i tak zie nie umię po polśku powiedzieć". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;generalnie było fajnie i miło. bardzo mieszczańsko, co mnie cieszy i dość męcząco, bo zeszliśmy z kilka dobrych kilometrów. a ja to najwyżej pokonuje odległość z mieszkania do sklepu. i to tylko jeśli mam zamiar kupić coś dobrego. w innym wypadku udaje mi się wybić sobie te straszne pomysły z głowy. (brrr. wysiłek fizyczny.brr)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niemniej - nie przywieźliśmy z krakowa, choć mogliśmy, standardowych pamiątek. bo teraz przywozi się: wspomnianego piankowego smoka na druciku, podobnego pieska na druciku (inspirowany chyba paryż hilton, ale nie wiem), smoka w charakterze lalki, nadto korale, drugie korale i trzecie korale, zdjęcie z panem w zbroi (zbroja wyglądała odrobinę jak połączenie siatki z oczkami mojej babci z łańcuchem ogradzającym zieleńce, ale mogę się mylić również), zdjęcie z panem innym (do wyboru m.in: szpieg z krainy deszczowców, smok, drugi smok, trzeci smok, pan z twarzą czerwoną, pan z twarzą czarną, diabeł, biała dama, złoty paź i chyba coś jeszcze). no i jeszcze koneicznie przywozi się oscypka (tudzież inny "ser z gór"), obwarzanka i rozwolnienie. od waty cukrowej, pizzy, pierogów i innych smakowitości, które TRZEBA zjeść, skoro się gdzieś wyjeżdża. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;aaa! i znaleźliśmy ze starym nasze powołanie. byłam zafascynowana. gość ubrany w co popadnie (nawet JA nie chodze tak do pracy), ale  generalnie w odcieniach złota,siedzący na tronie, dmuchający w piszczałkę i naciskający nogą świnie gumowe (czy jest tu jakieś towarzystwo obrony gumowych świń?). i se przedstawcie - ludzie wrzucali mu pieniądze. zafascynowani staliśmy i usiłowaliśmy dociec, osochozi właściwie. niestety. nasza wyobraźnia nie sięga tak głęboko i daleko. jesteśmy dość ograniczeni. w każdym razie doszliśmy do wniosku, iż zupełnie niewiadomo po co nam te studia czy coś tam. niby wielka ęteligęcja, a zarobki z pewnością mniejsze niż pana grającego (?) na gumowych świniach. przynajmnej sądząc po ilości ludzi zebranych wokół oraz namnożeniu banknotów (!!!) w jego koszyczku.&lt;br /&gt;w sumie niewiadomo o co chodzi, co on robi i po co, ale płacą mu kasę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czyli właściwie to dość interesująca alternatywa dla polityki. chodzi o to samo. &lt;br /&gt;i tak postanowiliśmy ze starym zostać ludźmi grającymi na gumowych zwierzątkach. tylko nie zdecydowaliśmy jeszcze, na jakich.&lt;br /&gt;to ostatecznie nie jest taka łatwa decyzja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;realizując dalszą część mieszczańskiego weekendu, niniejszym jadę do MAMUSI I TATUSIA. na rosół. rosół jest WAŻNY.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;miłego weekendu i Wam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-7392542466343351722?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/7392542466343351722/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/05/majufffka.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7392542466343351722'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7392542466343351722'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/05/majufffka.html' title='majUFFFka'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Sf1cThQVt4I/AAAAAAAAB9g/ppK4VCwJCI4/s72-c/DSC_0178.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2283251892191366572</id><published>2009-04-26T09:53:00.022+02:00</published><updated>2009-04-27T11:33:28.455+02:00</updated><title type='text'>doprawdy bzdurne pomysly chodza Wam po glowie!</title><content type='html'>otóż i byla piękna, słoneczna niedziela. odkryłam na nowo zapomniane oniegdaj (ależ piękne słowo!) uczucie wolności, wolnego czasu, wypoczęcia, wyspania i ochoty na aktywny wypoczynek. &lt;br /&gt;toteż zatem, wraz ze starym, zasiedli my do internAtu, aby wyszukać atrakcje naszego regionu, które umiliłyby nam ten jakże uroczy dzień.&lt;br /&gt;najchętniej na świeżym powietrzu (choć stary sugeruje, iż w naszej częsci swiata to swieże powietrze być może odnajdziemy GDZIES. zastanawialam sie nad tymi pompami do kól. czy tam pakują SWIEZE powietrze?).&lt;br /&gt;przyszlo nam do glowy kilka miejsc, ktore nalezaloby zobaczyc. moze nie sa zbyt odkrywcze, byc może nie uczynią z nas globtrotterów, ale... co tam. wszak w naszym pięknym kraju i pięknej okolicy jest kilka zabytkowych, ważnych historycznie i wzruszająco starych miejsc. które to - o naiwnosci ludzka! - udostępniono dla ludzkosci, co by ludzkosc się rozwijała, doksztalcala i WYKSZTALCALA W SOBIE POSTAWY PATRIOTYCZNE! (salutuj!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jesli ktokolwiek tak mysli, jest idiotą. okazalo się bowiem, ze owszem - o postawy patriotyczne dba sie. owszem. a najbardziej dba się o postawę patriotyczną wsród bezrobotnych, matek z malymi dziećmi oraz emerytów. bo domniemuję, iż te wlasnie grupy spoleczne mają teoretyczną mozliwosc zwiedzania zamkow lub muzeow we wtorek od 10 do 15. widzę codziennie wszak te tabuny matek z malymi dziecmi w wozkach, biegnących po chodnikach w kierunku muzeum ziemi jakiejs-tam. ciekawe czy wykupują abonament. &lt;br /&gt;przypuszczalnie bezrobotni również ochoczo bieżą w kierunku zamków wszelkiej masci, co by za 19,99 poczuć duch patriotyzmu i obejrzeć wielkie dokonania naszego rycerstwa. bo POLSKA OD MORZA DO MORZA BYLA! wielki, bogaty kraj! być moze to jest częsc jakiegos większego planu? np. "nie masz pracy? żyjesz z zasilku? żyw się dumą z kraju!". bo jakos to od razu lepszy humor czlowiek ma, jak se pomysli, jaki ten nasz kraj w przeszlosci bogaty byl. i nawet stan konta wtedy straszy mniej, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;natomiast w niedzielę - dzień swięty! - gdy teoretycznie wiekszosc populacji mialaby czas (bo nie pracuje, nie uczy sie i generalnie NIE), atrakcje tego typu zamknięte na cztery spusty. no doprawdy, zupelnie nie wiem, po co w niedzielę gdzies chodzić. jak skomentowal stary - w niedziele to się rosol w domu po bozemu je, a nie lata po zamczyskach. &lt;br /&gt;no to my zjedli po bozemu tradycyjne polskie niedzielne buritto (staremu chyba gebe wypalilo, tyle se czili nasypal, ale szczesliwy byl).&lt;br /&gt;i nie poszlismy nigdzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;doksztalcilismy sie, obylismy kulturalnie i obudzilismy w sobie patriotyzm ogladajac "na dobre i na zle" (no dobra, ja ogladalam). byc moze polska kultura teraz szpitalem w lesnej gorze stoi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jesu. ale ten dr latoszek fajny. &lt;br /&gt;hmmm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;hmmmmmmmmmmmmm. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. nie poddamy sie. w weekend nach krakau fahren! beda stare mury, zamczysko, muzeum i zydodzielnica! na przekor rzeczywistosci bedziem zwiedzac. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2283251892191366572?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2283251892191366572/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/doprawdy-bzdurne-pomysly-chodza-wam-po.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2283251892191366572'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2283251892191366572'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/doprawdy-bzdurne-pomysly-chodza-wam-po.html' title='doprawdy bzdurne pomysly chodza Wam po glowie!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-1799169472181465679</id><published>2009-04-20T15:52:00.005+02:00</published><updated>2009-04-21T08:11:28.586+02:00</updated><title type='text'>co Pan wyniósł z dzisiejszego spotkania?</title><content type='html'>no więc (nie zaczyna się zdania od no więc) wynajęli my mieszkanie. a w zasadzie NAJĘLI.&lt;br /&gt;to znaczy, mamy taką nadzieję, gdyż umowa nie jest podpisana jeszcze, ale jest wybrane i ustalone. myslę zatem, że nie zostaniemy pod mostem, chociaż wizja nie jest jeszcze tak bardzo odległa.&lt;br /&gt;gdyż ponieważ poinformowaliśmy już właścicielkę obecnego przybytku rozkoszy o fakcie ucieczki. tymczasem gość od nowego gniazdka milczy.&lt;br /&gt;nie wiem, gdzie są wygodne mosty (podmościa), ale karton jakiś w domu mam. &lt;br /&gt;po butach się nada?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no w każdym razie mieszkanie jest blisko parku. takiego dużego parku. ogromniastego! który to park ma wzbudzać w nas pozytywne emocje nakierunkowane na uprawianie sportów. i plan ambitny - będziem biegać (wizja biegania przekonuje mnie wyłącznie możnością zakupu nowych butów dla tego celu), jeździć na rolkach i w ogóle. będziem wysportowani, jędrni, opaleni, pełni życia, szczupli. po prostu fit. jak z reklamy płatków śniadaniowych.&lt;br /&gt;dokładnie tak będzie.&lt;br /&gt;i nie że się nie chce. nienienie. jest blisko, więc na pewno będzie się chciało. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niepokoi mnie jeszcze bliskość domu drogiej o. to może oznaczać poważne nadwyrężenie domowego budżetu przy jednoczesnym wzroście dochodów pobliskiego baru u rysia. &lt;br /&gt;ale to zobaczymy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie się cieszę dość poważnie, chociaż odkryłam kilka wad rzeczonego mieszkania. i po nocach mi się to śni, że tam nie ma w kuchni szuflad! możecie to sobie wyobrazić? i co? ja mam te sztućce i łyżkę do spaghetti w kieszeni nosić w fartuszku? (z jabłuszkiem). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tyle dobrych wiadomości, bo reszta mocno kuleje. &lt;br /&gt;człowiek zdolny jest do naprawdę dziwnych rzeczy dla realizacji swoich ambicji. i tak ja w dniu dzisiejszym spędzę cały boży (i jakże uroczy) dzień, podając przekąski w przerwach konferencji. bom młoda i moją rolą jest być pomiataną.&lt;br /&gt;jakby ktoś się dziwił oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więc będę stać z uśmiechem z zębami i proponować koreczki.&lt;br /&gt;a towarzystwo i tak rzuci się na wino. wszak ZA DARMO! no a wiadomo, że jak za darmo to trza korzystać. &lt;br /&gt;myślę, czy nie wziąć tych małych słoiczków z domu. &lt;br /&gt;interes jak złoto. słoiczek na przelanie wina i zabranie go do domu (tak, tak - wino za darmo, psze pani) jedyne 9,99. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak wino się skończy to przyjdą te koreczki. więc chyba wezmę jeszcze opakoania po margarynie, co to mi w nich mać moja pakuje obiadki.&lt;br /&gt;takie pudełko zeszłoby chyba za 19,99, nie?&lt;br /&gt;bo z takich konferencji naukowych to zawsze człowiek coś pożytecznego wyniesie.&lt;br /&gt;to koreczki, to ciasteczka.&lt;br /&gt;no mówię pani, pani heniu - warto. naprawdę warto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jesu.&lt;br /&gt;powinnam zostać biznesłumen. marnuję się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;idę suszyć głowę, bo wyglądam jak jeżozwierz. i jazda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;koreczken łorld.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-1799169472181465679?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/1799169472181465679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/co-pan-wynios-z-dzisiejszego-spotkania.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1799169472181465679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1799169472181465679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/co-pan-wynios-z-dzisiejszego-spotkania.html' title='co Pan wyniósł z dzisiejszego spotkania?'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-3390226199555757147</id><published>2009-04-15T13:14:00.013+02:00</published><updated>2009-04-15T13:32:08.908+02:00</updated><title type='text'>nie będę...</title><content type='html'>stary napisal dobrą notkę na blogu (bo my taki blogowy koMBInat jestesmy, nie?) tresc jej przytoczę, bo chcialabym się odniesc:&lt;br /&gt;"Nie będe się nabijał z prezydenta. Nie będe się nabijał z prezydenta. Nie będe się nabijał z prezydenta. (i tak pierdylion razy - dop. sa-skiia) NIE BĘDE SIĘ NABIJAŁ Z PREZYDENTA I JEGO BRATA......&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;P.S Bo przecież nie ma powodu, prawda? :)"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a notka ta najpewniej spowodowana zostala przez samego pana prezydenta, który lubi w mediach się polansować, a wychodzi mu... no powiedzmy różnie (boję się o swój nieskazitelny charakter, wszak niektórzy są dosc czuli na punkcie swej wysokiej (sic!) osoby i latwo sięgają na pólkę po książkę pt. kodeks karny).&lt;br /&gt;i my tak wczoraj ze starym siedzieli i paCZeli w telewizornię, a na jej ekranie radosnie hasal rzeczony urzędnik panstwowy. w pogorzelisku i wsród ruin. &lt;br /&gt;atmosfera podniosla, a jak.&lt;br /&gt;miejsce tragiczne, napawa smutkiem oraz sprzyja rozmyslaniom.&lt;br /&gt;i ten nasz urzędnik najdroższy na tychże zgliszczach również w rozmyslaniach się zaglębil i wymyslil! że jest zly na innego urzędnika panstwowego. a dlaczegóż? a poniewóż ten inny urzędnik państwowy nie poinformowal go szybciutko o powstaniu zgliszcz, po ktorych stąpa.&lt;br /&gt;ot przemyslenia na miarę glowy państwa.&lt;br /&gt;w dzień żaloby narodowej warto wspomnieć, wszak okazja dobra jak każda inna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także ten.&lt;br /&gt;nie będę nabijać się z prezydenta.&lt;br /&gt;nie będę wysmiewać glowy państwa.&lt;br /&gt;nie będę kpić z najwyższego urzędnika państwowego.&lt;br /&gt;nie będę się denerwować.&lt;br /&gt;nie będę rzucać przygodnie znalezionymi rzeczami w telewizor.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie, nie będę rzucać więcej synonimów pojęcia "kobieta upadla" (gdzie upadla?) w kierunku jego oblicza wyswietlonego dumnie w telewizorni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo jestem ostoją spokoju. kwiatem lotosu na tafli jeziora. oazą harmonii wewnętrznej i empatii oraz zrozumienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no. kurwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(bo mi wstyd, chociaz mojego glosu w wyborach nie uswiadczyl. ale jednak. wstyd.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-3390226199555757147?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/3390226199555757147/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/nie-bede.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/3390226199555757147'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/3390226199555757147'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/nie-bede.html' title='nie będę...'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-6067014234552391997</id><published>2009-04-11T14:59:00.003+02:00</published><updated>2009-04-11T18:44:28.611+02:00</updated><title type='text'>nie mam pomysłu na tytuł</title><content type='html'>czy byliście już na blogu słowotoczki? jakie ona ma piękne jajka! (hmm, po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że to brzmi dziwnie)&lt;br /&gt;bo wiecie - ona fotografuje. w sensie - ma takie hobby, kupiła se aparat i lata. i tak mnię się nasunęło, że ja właściwie nigdy nie miałam jakiegoś takiego hobby do pochwalenia się. albo do wpisania w cv (tych kilka w życiu już napisałam). bo zasadniczo pobieżnie to ja lubię czytać i oglądać filmy. i chyba coś na ten temat nawet wiem. z tym że "literatura" oraz "kino" jako pozycja w cv wpisywana jest przez KAŻDEGO. i generalnie moja pasja zestawiana jest z czytaniem przez panią dżesikę kolejnej pozycji wybitnej literatury w postaci "sagi ludzi lodu" lub koniecznie! paulo coehlo. panna dżesika nie przeczytała w życiu nic innego, ale... czyta? czyta. lubi? no, lubi (coś w tualet robić trzeba). to myk. jest hobby.&lt;br /&gt;zresztą podobnie jest z kinem. nie zamierzam się ogłaszać znawcą, bo nie dostrzegam subtelnych niuansów reżyserii czy scenografii, a montaż kojarzy mi się wyłącznie z artykułami gospodarstwa domowego, niemniej kilka filmów w życiu widziałam. tymczasem pani dżesika też widziała i pochwalić się może. szczególnie warta obejrzenia jest ta seria w tv "okruchy życia". zdaniem panny dżesiki jest ona niezwykle wartościowa, bo taka ŻYCIOWA.&lt;br /&gt;zdarzyło mi się kiedyś wleźć na portal fotka.pl (wiem, ze wszyscy mówią, że im się zdarzyło, a mają w ulubionych. wiem.) i tam - by stać się smakowitszym kąskiem - wpisuje się swoje hobby. obok "poznawiania nowych ludzi", "tańca" "czytanie" i "kino" były najpopularniejsze. nie skłamię jesli powiem, że 99% legitymuje się zamiłowaniem do tejże rozrywki.&lt;br /&gt;jaki z tego wniosek? statystyki kłamią!&lt;br /&gt;podają one bowiem, iż czytelnictwo w polsze zamiera. a tu ppffff moi drodzy. pfff.&lt;br /&gt;dżesika lubi czytać, tańczyć i uczyć się. i takie takie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w każdym razie, wracając do rzeczy, wstyd mi zawsze było, że mam takie nieoryginalne pasje. i chciałam coś mieć! zabłysnąć. być interesującą.&lt;br /&gt;pojechałam z kolegą na żagle. położyłam się i opalałam. ponoć nie o to w tym chodzi. nie wiem dokładnie, dlaczego, ale kolega stwierdził, że ja raczej rowerek wodny. tyle że rowerek wodny jest mało lansiarski. i kojarzy mi się dość jednoznacznie z glonami, leżącymi na dnie tegoż.&lt;br /&gt;o. doszła do wniosku, że można zamienić żagle na kajaki i spływy. dzika natura, kąpiele w jeziorze. ach. bosko. czekalam na relację o., by samej uskutecznić ten pomysł, ale jędza wycofała się w ostatnim momencie. ponoć w kajakach nie można pływać w szpilkach. no doprawdy - dyskryminacja.&lt;br /&gt;z tą naturą nasunęło mi się kiedyś jeszcze, że można pojechać w góry i pochodzić, podglądając widoki. &lt;br /&gt;moje płuca powiedziały stanowcze nie.&lt;br /&gt;no przecież nie będę się z nimi kłócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zmysł artystyczny? &lt;br /&gt;ponoć mam.&lt;br /&gt;uskuteczniam namiętnie w oglądaniu portali wnętrzarskich.&lt;br /&gt;nie, nadal nie mam swojego mieszkania. i w ten sposób talent umiera. jak widać vis maior zabija moją szansę na zaistnienie w szerokim świecie i stanie się interesującą osobą (osobOM!)&lt;br /&gt;o pieczeniu i gotowaniu już nie wspomnę, bo nie wiem, czy jacyś nieletni nie czytają. co będę demoralizować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także ten.&lt;br /&gt;po prostu jestem w ciemnej dupie i pozostaje mi pogrążyć się w rozpaczy i nudnym hobby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pfff.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wesołego jajka!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-6067014234552391997?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/6067014234552391997/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/nie-mam-pomysu-na-tytu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6067014234552391997'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6067014234552391997'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/nie-mam-pomysu-na-tytu.html' title='nie mam pomysłu na tytuł'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-1214560397430009292</id><published>2009-04-07T20:50:00.003+02:00</published><updated>2009-04-07T21:10:02.811+02:00</updated><title type='text'>nju. ganc noj.</title><content type='html'>się zaniedbałam. nie mam weny, nie mam czasu, nie miałam internatu! &lt;br /&gt;no, bo ruszyli my na podbój centrum miasta. podbój polegał na tym, że w sobotę na zakładzie było tapetowanie, mycie biurek, układanie akt, kopert, długopisów i innych artefaktów w szafach. wszystko takie nowiutkie, śliczniutkie, świecące. i tak się stoi na środku biura, patrzy się wokół, w nozdrza uderza zapach z nowej szafy (nie, ten moment nie jest romantyczny, szafa bowiem śmierdzi) i się czuje, że jest fajnie. lubię takie nowe miejsca. a potem staliśmy na balkonie, paląc kolejnego szluga jak rasowi robotnicy budowlani (chociaż niestety nie dysponowaliśmy papierosami marki "fajrant", nad czym ubolewam) i patrzyliśmy sobie na ulice wokół. było ciepło, był straszny ruch. było fajnie.&lt;br /&gt;po czym na zakład wjechały dwie drogie żmije, celem dokonania lustracji tegoż zakładu i - po zrobieniu wrażenia, za które co najwyżej mogłam otrzymać natychmiastowe zwolnienie z pracy - porwały MIĘ, taką zmęczoną i brudną, do knajpy. gdzie napoiły winem. a potem odstawiły do domu. gdzie umarłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ot. podbój. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;podbój charakteryzował się też bieganiem tam i z powrotem po zakładzie w poszukiwaniu różnych rzeczy i oznajmianiem gromkim głosem, iż dokonało się odkrycia, przy którym inne bledną. do odkryć należał m.in. fakt wejścia zakładu w posiadanie zmywarki oraz - nie wiem, czy nie ważniejsze - cukru w kostkach; fakt wejścia w posiadanie karteczek do zaznaczania stron w aktach i GIGANTYCZNYCH koszy na śmieci. a także wyraz wielkiego zaangażowania pracodawcy w sprawy pracownicze, wyrażony mianowicie w zakupie środków przeciwbólowych (wnioskowano również o tampony, ale pracodawca, będący płci brzydkiej, potrzebie takiej najwyraźniej nie okazał zrozumienia, pff).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także ten. w dniu dzisiejszym, siedząc w biurze, w którym są piękne meble, internat (już!) i inne dobra materialne, popijając sok pomarańczowy z kieliszka do wina (chwilowo nie dysponujemy jeszcze szklankami. a tam szklanki. ważne, że kieliszki są) oraz spożywając prosty posiłek w postaci kostki cukru moczonej w rzeczonym soku, słuchając słowotoczki klepiącej na klawiaturze swoją umowę o pracę, poczułam, iż nowy sezon zainaugurowano.&lt;br /&gt;(jak widzę te kostki to się zawsze zastanawiam, czy oni to kupili do kawy czy też po prostu jako substytut bombonierki)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a jutro mam wolne i jadę do rodzicieli mych, bo przyjechała siostra z dziećmi i mężem. i będziemy se hasać po działce. o! zielono będzie i słonecznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i dlaczego dam se rękę uciąć, że jutro będzie padać?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-1214560397430009292?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/1214560397430009292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/nju-ganc-noj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1214560397430009292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1214560397430009292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/nju-ganc-noj.html' title='nju. ganc noj.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-998068166824591037</id><published>2009-04-01T15:22:00.014+02:00</published><updated>2009-04-02T12:29:00.306+02:00</updated><title type='text'>słon(i)ce</title><content type='html'>aaaaaaaaaaa! nadejszla!! już jest! wioooosnaaaa, tralalalala! wiooosna!!! jest, jest, jest! jest slońce! życie MA SENS.&lt;br /&gt;ach! &lt;br /&gt;(żeby nie bylo zbyt pięknie to boli mnie glowa)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poza tym wczoraj byl prima aprilis i dalam sie nabrac na dwa szalenie glupie i brodate żarty. wstyd po prostu. starego zamurowalo jak się popatrzylam na tę koszulkę w miejscu, w którym rzekomo mialam mieć plamę. nie powiedzial nawet prima aprilis, tylko siedzial i patrzyl. &lt;br /&gt;no co. nie spodziewalam się takiego glupiego żartu. myslalam, ze to będzie cos bardziej wyrafinowanego, a tu szarosc życia i pstryczek w nos. w kazdym jednak razie - zostalam primaapriliosowo nabrana. sama nie nabralam nikogo, więc rachunek pozostaje nierówno. &lt;br /&gt;jesli jednak już jedziemy z żenulami to powiem  tylko, iżżżżżż... dopiero trzy lata temu domyslilam się, skąd wzięla się nazwa "prima aprilis". wczesniej z faktem, iż dzien ten przypada na 1 kwietnia i nazywa się tak a nie inaczej, nic mi się nie kojarzylo. cóż rzec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;znalazlam cos takiego: David Theiss, 21-latek ze stanu Missouri został aresztowany za posiadanie ropuchy wydzielającej halucynogenne substancje. Policja była przekonana, że zamierzał za jej pomocą wprowadzić się w stan zmienionej świadomości. Miał to uczynić poprzez polizanie jej. o tu -&gt;&lt;br /&gt;http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4683668.html&lt;br /&gt;jestem absolutnie zafascynowana. szczególnie tym lizaniem. że co? bierze się ropuchę do rączki, wystawia jęzor i blup! liże? po prostu odjazd. ja serio pytam - jak się to technicznie rozwiązuje? a czy mozna zrobić sobie ze znajomymi taką "żabę pokoju"? i przekazywać plaza do lizania z rąk do rąk? czy to podpada już pod wymianę plynów ustrojowych i może być podstawą do orzeczenia rozwodu z powodu zdrady? dlaczego nikt nie spytal, co żaba na to?! czy ona w ogole lubi być lizana czy też ucieka? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tyle pytan i tak malo odpowiedzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pomyslcie jakiegoż innego wymiaru nabiera dziecięca piosenka "pocaluj żabkę w lapkę" w obliczu tych informacji!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jeszcze chcialam powiedzieć, że wczoraj uzyskalam niezbędną do mojego życia informację, co to są PRZENOSNIKI ZGRZEBLOWE. jak to czlowiek wie malo o życiu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;idę się utopić w cierpieniu z powodu bolu glowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. chociaż nie. przyznam się do czegos. tu! i dzis! slowo "slońce" bylo moim pierwszym szkolnym występkiem. jak to? a tak to, że w 1 klasie podstawówki sciągnęlam od kolegi na dyktandzie to slówko. sama napisalam "slonice". jeszcze nigdy nikomu tego chyba nie mowilam! proszę docenić mą szczerosc. natchnęlo mnie oczywiscie slonice za oknem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-998068166824591037?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/998068166824591037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/sonice.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/998068166824591037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/998068166824591037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/04/sonice.html' title='słon(i)ce'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4723444763739847133</id><published>2009-03-29T20:50:00.005+02:00</published><updated>2009-03-29T21:08:10.091+02:00</updated><title type='text'>czeko-czeko-czekolada!</title><content type='html'>uwielbiam bombonierki. &lt;br /&gt;zawsze się zastanawiałam, po co się kupuje takie pudło innym, ale już wszystko kumam. w sumie wysoce nieporęczna i niepraktyczna taka bombonierka jest - dużo papieru, zajmuje straszne ilości miejsca, czekoladek niewiele, w dodatku słabo zabezpieczone przed wietrzeniem. no i co wazniejsze - czekoladki są nie zawsze w smakach, które lubimy, a nawet - ośmielę się zasugerować - większość jest w smakach, które odpowiadają nam co najmniej średnio i zbliżone są do czekoladek z niespodzianką monty pythona (chociaż ja na żabę w czekoladzie nie trafiłam jeszcze, nawet w bombonierce made in czechoslovakia, ale wiecie - jeszcze wszystko przede mną).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i co? zmieniam zdanie.&lt;br /&gt;jednak to naprawdę CUDOWNY i bardzo praktyczny prezent.&lt;br /&gt;no bo zastanówmy się. dostajemy taką bombonierę. jest gi-gan-tycz-na. trzymam ją i ciężko mi ucałować darczyńcę (a darczyńca, na ten przykład ciocia leosia, jak wiadomo, zazwyczaj pragnie być pocałowana, gdyz jest to absolutnie jedyny sposób wyrażania naszych ciepłych wobec cioci lodzi uczuć). potem co?&lt;br /&gt;a potem są dwie możliwości:&lt;br /&gt;pierwsza: wykładam ją na stół, coby ciocia leosia mogła spożyć zawartość rzeczonej bombonierki.&lt;br /&gt;druga: chowam do szafki. i to jest właśnie cała zaleta bombonierek.&lt;br /&gt;bo one w tej szafce tam są.&lt;br /&gt;mieszkają.&lt;br /&gt;leżą w ciszy niezauważone i zapomniane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;otóż ich cel istnienia. &lt;br /&gt;sens stworzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nielogiczne?&lt;br /&gt;wręcz przeciwnie. &lt;br /&gt;pewnego dnia, wieczoru, nocy nadejdzie ta chwila. &lt;br /&gt;masz depresję. okres. życie nie ma sensu. nudzi Ci się. jest niedziela. lub wszystko powyższe na raz.&lt;br /&gt;wiesz, że coś z tym trzeba począć. że nie można tak żyć.&lt;br /&gt;szukasz pocieszenia. kot Cię olewa (nowość...)&lt;br /&gt;otwierasz lodówkę - nic.&lt;br /&gt;otwierasz szafkę - nic.&lt;br /&gt;otwierasz (jeśli jesteś szczęściarzem i znajdujesz się w posiadaniu) barek w meblościance na wysoki połysk - nic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ani grama pocieszenia. ani grama czegoś dobrego. szarość i beznadzieja.&lt;br /&gt;i wtedy! WTEM. przypominasz sobie. albo po prostu sama rzuca się w oczy! ona jest! to ta zapomniana bombonierka, kupiona przez ciocię losię. małe czekoladki, które zmieniają świat.&lt;br /&gt;i to wszystko nabiera sensu. po to są bombonierki. żeby o nich zapomnieć i je odnaleźć w potrzebie. są jak apteczka pierwszej pomocy. jak google. jak grzegorz hałs.&lt;br /&gt;doskonałe i uzdrawiające. pomagające wyjść z każdej opresji.&lt;br /&gt;czy jeśli właśnie zeżarłam wielgachną bombonierkę to świadczy o tym, że coś ze mną nie tak?&lt;br /&gt;czy istnieje ktoś, kto nie ma obsesji na punkcie czekolady?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponadto chciałam powiedzieć, że właśnie obejrzałam ostatnie odcinki grzegorza hałsa i jestem wzruszona. oczywiście kocham grzegorza miłością szczerą i prawdziwą. to nie podlega zmianom. ale poza tym w serialu pojawił się KOT! &lt;br /&gt;grzegorz hałs i kot.&lt;br /&gt;to połączenie jest doskonałe. nic mi więcej do szczęścia nie potrzebne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4723444763739847133?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4723444763739847133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/uwielbiam-bombonierki.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4723444763739847133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4723444763739847133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/uwielbiam-bombonierki.html' title='czeko-czeko-czekolada!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2333223934913097772</id><published>2009-03-26T15:58:00.015+01:00</published><updated>2009-03-27T17:04:15.008+01:00</updated><title type='text'>róże różowe</title><content type='html'>w mojej pracy ciągle coś ginie! WCIĄŻ I CIĄGLE!&lt;br /&gt;nic się tu uchować nie może. ginie wszystko od zszywaczy poczynając, a na zapalkach kończąc. to jest jakis nieszczęsny trójkąt bermudzki! nie wiem, ile paczek zapalek przyniEslam. zresztą nieważne, ile. każda ilosc zejdzie.&lt;br /&gt;i tak. &lt;br /&gt;tu NIKT NIE PALI. wszyscy rzucają. &lt;br /&gt;jak jeden mąż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo wiadomo. palenie jest passe i de mode. szkodzi zdrowiu. wysysa piniendze. w ogóle jest BEZ SENSU. więc nikt nie pali.&lt;br /&gt;a zapalki z mojej szuflady wychodzą same, by polączyć się z zapalkami w innych domach. i stworzyć ruch zapalczany walczący o wolnosć dla tybetu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poza tym co. przenoszę się za moim pracodawcą. gdyż ponieważ on (a wlasciwie oni) postanowili porzucić ten piękny zakątek, w którym aktualnie znajduje się nasz zaklad i zakotwiczyć w centrumie. &lt;br /&gt;a przedstawcie sobie, że my tu na zakladzie mamy GANEK. taki prawdziwy. i mamy też róże kwitnące, zaplątane wokól bramy wejsciowej (to akurat podnieca mnie dosc srednio, bo choć jestem mikrego wzrostu, róże owe zaczepiają mi się we wlosy co skutkuje powstaniem fryzury a'la "zdechly pies zasnął mi na glowie").&lt;br /&gt;mamy tu też psa właśnie (całkiem żywego) oraz świergolące ptaki. &lt;br /&gt;lecz... niestety - czas porzucić włościa i pójść za chlebodawcą do miejskiej dżungli. dżungla co prawda charakteryzuje się pokojami wysokimi na 4 metry, zdobieniami pod sufitem, pięknymi żyrandolami i dekorem w tualet (nooo! czekoladowe kafle i fioletowy dekor!), ale...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo człowiek taki jakiś sentymentalny jest trochę.&lt;br /&gt;ja jestem z tych, co to w szufladzie trzymają bilet z muzeum, w którym były 14 lat temu i w sumie niewiadomo, co w muzeum było, ale wspomnienia są. i szkoda wyrzucić. dysponuję także pokaźną kolekcją starych piórników (ze ściągami w środku), pocztówek, paragonów, liścików pisanych na lekcjach oraz innych bardzo-ważnych-rzeczy, unikalnych na skalę światową.&lt;br /&gt;rodzicielom mym tłumaczę sens trzymania pudeł z tym bogactwem możliwością dorobienia się w przyszłości (że niby w christies czy jak to się tam nazywa, sprzedadzą za dobrą cenę kolekcjonerom, gdy już moje nazwisko stanie się rozpoznawalne bardziej niż coca cola). &lt;br /&gt;przed starym się kamufluję.&lt;br /&gt;on czai klimat, poznaję po oczach jak tylko otwieram swoją torebkę (jedną z), a z niej wypadają różne ważne-rzeczy. ale na razie się nie odzywa. &lt;br /&gt;i co gorsza - wiem, że kiedyś trza się pozbyć sentymentów. wyrzucić ten magazyn, zostawić w otchłani niebytu niezwykle-istotną-kartkę-z-15-urodzin. opuścić ciche miejsce położenia zakładu pracy.&lt;br /&gt;tyle że to jakoś tak... hmm. dziwnie, co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ciekawe - do samych pracodawców sentymentu nie mam. jestem znaną kolekcjonerką świadectw pracy, a żmije obstawiają, kiedy zacznę szukać nowego zakładu (nie zacznę!). &lt;br /&gt;ale te róże... &lt;br /&gt;wiecie, o co chodzi, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo każdy czasem lubi wyjść na ganek, zapalić fajkę, postać chwilę i zza wielkich muszych słonecznych okularów (o! tych też mam kolekcję!) popatrzeć na opadające płatki róż.&lt;br /&gt;i to wszystko w godzinach pracy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;człowiek postoi, ale zawsze te kilka złotych za czas pracy wpadnie, jak mawiał jeden z moich drogich kolegów..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a teraz zostanie tylko bruk, kurz i pędzące pod oknem samochody.&lt;br /&gt;ech.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2333223934913097772?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2333223934913097772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/roze-rozowe.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2333223934913097772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2333223934913097772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/roze-rozowe.html' title='róże różowe'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-551304454387064690</id><published>2009-03-24T07:45:00.006+01:00</published><updated>2009-03-24T10:46:26.606+01:00</updated><title type='text'>urlopen urlopen</title><content type='html'>no to tak. po pierwsze uwielbiam poweekendowe powroty do pracy. ja wiem, że to się zdarza co tydzień i wiem też, ze od jakiegoś czasu dzieje mi się to regularnie, więc powinnam się przyzwyczaić, ale... no jakoś nie mogę. sama nie wiem, w ten poniedziałek rano, jak stoję na przystanku (często w deszczu, bo co?) to jakoś tak dogłębnie rozumiem moją drogą przyjaciółkę (i jak ja mam o niej pisać, skoro żmija nie, za harpię też mi się dostało, a wiadomo nie ma NIC gorszego niż foch tej kobiety), która przekazuje mi mądrości życiowe przywożone z każdej podróży (a podróżuje dużo) i przemawia np. temi słowy - chcę być jak para poznana na tych wakacjach, jeżdżą na wakacje 6 razy w roku. firma się kręci, a oni odpoczywają, bo mówią, że bez urlopu i tak są zbyt zmęczeni, by pracować. albo: bo oni tam sobie siedzą na ulicy i są szczęśliwi, tak po prostu - machają do Ciebie, nic nie muszą robić. siedzą. a jej stare odkrycie, ale potwierdzone ostatnimi doświadczeniami polega na tym, że istnieje pewna instytucja w naszym kraju (z przekory dodam, że taka, która oskarżana jest o wielką opieszałość w działaniu), w której praca WRE! o. zjawiła się o 10, ale to za wcześnie, szefowej nie było. wyszła o 12. &lt;br /&gt;o. zawsze wiedziała, że chce tam pracować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po czym powróciła do swojej pracy (choć obowiązku nie miała w tym dniu), by zdzierać ręce do krwi w walce o tytuł pracownika miesiąca.&lt;br /&gt;i że niby taka jest "wakacyjna" i tak by poleżała.&lt;br /&gt;no doprawdy.&lt;br /&gt;marzy się jej tablica korkowa ze zdjęciem, medalem i podpisem "pracownik miesiąca". ja to wiem. czuję to. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a poza tym to ja mam właśnie takie głębokie przemyślenia w poniedziałek na przystanku. o jakiejś zabójczej porannej godzinie, gdy deszcz pada mi na nos (pół biedy) oraz na pozostałe części twarzy (efekt pandy is commin!) plus włosy (wiadomo - zdechły pudel zaczyna być widoczny). &lt;br /&gt;i w radosnym nastroju jadę do pracy, by zacząć nowy tydzień.&lt;br /&gt;po czym siedzę w tej robocie 11 godzin (bezcenne), wracam utyrana, stary daje mi jeść, kładę się i zasypiam.&lt;br /&gt;za kilka godzin wstaję znowu.&lt;br /&gt;tyle że dziś jest słonecznie. i jest wtorek. i jakoś tak lepiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i naprawdę, serio, superserio - tak jest dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a w ogóle to co sobie ta pogoda wyobraża? no co??? przed chwilą padal grad, teraz swieci slońce - wlasciwie to wali mi po oczach nawet. szpileczki leżą w szafie i czekają na lepsze czasy.&lt;br /&gt;ach. wiosno. przybywaj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chcialam napisać o moich ostatnich spostrzeżeniach w temacie kobiet/mężczyzn, ale nie mam sily. chce mi się okrutnie spać. okropnie!&lt;br /&gt;jest jakies lekarstwo na nie-spanie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-551304454387064690?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/551304454387064690/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/urlopen-urlopen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/551304454387064690'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/551304454387064690'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/urlopen-urlopen.html' title='urlopen urlopen'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-8143871471070650726</id><published>2009-03-21T11:11:00.006+01:00</published><updated>2009-03-21T11:46:41.124+01:00</updated><title type='text'>WALKA!</title><content type='html'>z upodobaniem odnotowuję, iż REGULARNIE bywa u mnie osoba z zawiercia, która dodatkowo wchodzi po moim nicku wpisanym w wyszukiwarce (tak, tak, moi państwo - permanentna inwigilacja!). i piszę to zupełnie bez sarkazmu lub ironii - zawiercie to wszak rodzinna osada starego i chociaż zupełnie nie kumam pewnych rzeczy, które wiążą się z małymi miastami (i tego, że miasta te potrafią tak przywiązać do siebie!), mam sentyment jakiś. więc pozdrawiam serdecznie, tajemnicza osobo! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;całe szczęście, że ten tydzień się skończył. wyjątkowo paskudny był. &lt;br /&gt;pomijam takie szczegóły jak fakt, iż w przeddzień WIOSNY padał śnieg i generalnie jakby się ktoś właśnie przebudził (lub np. zakończył sesję) to by pomyślał, że owszem tak, tak - święta idą. tyle że wiadomo. te z choinką. &lt;br /&gt;z pogodą nieodłącznie związane jest narzekanie. więc każdy bez wyjątku dzień zaczynany był słowami "życie nie ma sensu", ale to i tak PIKUŚ (ostatnio słowo-klucz). bo to akurat normalne. gorzej, że ok. godziny 15 hasło pozostawało aktualne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;całe szczęście, że koniec.&lt;br /&gt;uf.&lt;br /&gt;dziś zaczyna się weekend, a ja zaczynam pracę w innym wymiarze.&lt;br /&gt;bo już posprzątane, ugotowane, a ja dziś rano z koszyczkiem (reklamówą, znaczy) pobiegłam na targ,by kupić świeże owoce i warzywka (no dobra, umówmy się - kupiłabym w markecie, ale na targ trzeba pójść, żeby kupić WĘDLINĘ! wiadomo dla kogo). mogę zacząć czytać i pisać. &lt;br /&gt;ale nie o tym. chciałam tylko powiedzieć, że strasznie mnie wkurzała moja rodzicielka z tym sprzątaniem. spadła jedna kropka na ziemię - cała podłoga była wg niej zalana. jakiś mały kurzyk - brud jak w melinie.&lt;br /&gt;w piątek - to chyba jasne - trzeba było iść na piwo. wszyscy szli. knajpy były oblegane przez zalanych licealistów. ale, ale! najpierw sprzątanie. ileż to minęło godzin przeprowadzonych rozmów i negocjacji z moją rodzicielką? powinnam bez egzaminu dostać dyplom mediatora za te rozmowy o przełożeniu sprzątania na sobotę. i co?&lt;br /&gt;wiadomo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;kilka lat później podobna historia pisana jest w mojej księdze domowej...&lt;br /&gt;wpadam do domu w piątek po pracy (albo po zajęciach) i... ready steady GO! bieg przez przeszkody ze szmatą. narobię przy okazji bałaganu większego, ale ja jakoś lubię tak widzieć, że jest co sprzątać. nic nie sprawia mi większej przyjemności niż wciągnięcie do odkurzacza kupki zeschłych liści z mojej rachitycznej paprotki (owszem, paproć stoi na kolumnie. owszem.)&lt;br /&gt;jestem w szale (lub w ogniu, jak mawia moja prawieteściowa) przez kilka godzin, podczas których w mojej głowie rodzą się ciągle nowe pomysły na rzeczy które można wysprzątać lub rewolucyjne koncepcje na temat sposobów sprzątania. &lt;br /&gt;jestem bliska ekstazy.&lt;br /&gt;po czym umieram na kanapie. ok. godziny 21 idę się wykąpać i leżę - umieram. ale to jest takie umieranie pełne dumy. umieranie z poczuciem spełnienia. nie takie o siup, jak w ciągu tygodnia, gdy wracam do domu z pracy o tej 19 i przed oczami mam tylko mroczki (nie braci mroczków! aż tak zmęczona, by ich przegonić z mojej świadomości, nie jestem NIGDY). to jest umieranie pt. "jestem doskonałą panią domu i mam idealnie lśniące mieszkanie". i nie udawajcie, że nie wiecie o co chodzi.&lt;br /&gt;pff.&lt;br /&gt;wiadomo - każdy to zna.&lt;br /&gt;jak już padnę na tej kanapie, rzucam okiem na podłogę i... najczęściej widzę go.&lt;br /&gt;po prostu sam się pcha w zasięg wzroku.&lt;br /&gt;czuję nieprzyjemne mrowienie w mięśniach, oczy zasłaniają się mgłą.&lt;br /&gt;łzy cisną się do oczu, usta zbijają w linijkę.&lt;br /&gt;zaciskam pięści.&lt;br /&gt;kostki bieleją, krew powoli odpływa z twarzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to on.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cicik. na samym środku pokoju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i wtedy wiem. jestem miniaturką własnej matki.&lt;br /&gt;a w tym mieszkaniu nigdy nie będzie tak czysto, jak bym tego chciała.&lt;br /&gt;czas zapalić/napić się/pójść spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zostałam pokonana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a w następnym tygodniu historia się powtarza. to się nigdy nie nudzi...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-8143871471070650726?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/8143871471070650726/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/z-upodobaniem-odnotowuje-iz-regularnie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8143871471070650726'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8143871471070650726'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/z-upodobaniem-odnotowuje-iz-regularnie.html' title='WALKA!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-277448302462386560</id><published>2009-03-16T13:20:00.026+01:00</published><updated>2009-03-17T09:57:33.272+01:00</updated><title type='text'>na pohybel smokom!</title><content type='html'>chcialam se zmienić szablon, bo te kropki jakies takie irytujące są. ale dowiedzialam się, że to co mnie się spodobalo jest suche i cyt.: "urzędnicze". no to wracam do kropek. taka jestem podatna na wplywy, niestety.&lt;br /&gt;postanowilam w związku z powyższym nauczyć się htmla. a co? ja nie dam rady? JA? będę toteż zatem siedzieć i uczyć się tworzyć stronki. a jak Wam potem zapodam szablonem na bloga to padniecie! o! a potem zatrudnię się w charakterze informatyka w jakims gigantycznym przedsiębiorstwie, będę zarabiać krocie i będę mieć basen przed swoim domem. a dom koniecznie w majami. albo gdzies w okolicy. postanowione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponadto stary wczoraj sprowadzil do domu szatana. po cichu wprowadzil go za drzwi. niby pokazal w gazecie, ze "kochanie, zobacz, jakie fajne", ale... wyszlo szydlo z worka. chwilę później, gdy ja potulnie przygotowywalam popoludniową strawę dla mojego pana i wladcy (mięso z mięsem, polane sosem mięsnym i ZIEMNIAKI! O!), stary cos tam kombinowal w pokoju. nieswiadoma niczego, ze spiewem na ustach, nakladalam ZIEMNIAKI na talerz i takie parujące nioslam do pokoju, bysmy - jak prawdziwa, porządna mieszczańska rodzina mogli spożyc ten posilek, oglądając TVN (niestety, sędzia anna maria skonczyla się wczesniej...). &lt;br /&gt;po obiedzie dowiedzialam się. stalo się jasne. &lt;br /&gt;już nic nie będzie takie samo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;stary zainstalowal mi na kompie grę. już samo slowo GRA niesie w sobie ladunek napięcia. nerwowosci. strachu. a co dopiero TAKA GRA. &lt;br /&gt;nazywa się inca ball. i wygląda tak:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Sb9gUCNvDyI/AAAAAAAAB60/60s8d7es7xw/s1600-h/4ftr10px.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Sb9gUCNvDyI/AAAAAAAAB60/60s8d7es7xw/s320/4ftr10px.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5314071982628605730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;polega na tym, że się strzela do węża kolorowymi kulkami i kulki te (a w konsekwencji i węża) należy zmiesć z powierzchni ziemi. dysponuje się przy tym różnorodną bronią w postaci bomb, deszczu piekielnego, trójzęba i innych (jeszcze nie odkrylam). z gry wydobywają się dzikie dźwięki dzikich inków, a calosc wieńczy zegar, przesuwający wskazówki po przejsciu każdej planszy.&lt;br /&gt;mówię Wam - koszmar.&lt;br /&gt;gralam wczesniej w podobną grę na internecie, stary się ulitował (malo plansz tam bylo) i przyniósl tę. naprawdę KOSZ-MAR! &lt;br /&gt;gralam w to wczoraj od 19 do 23.30 i to tylko dlatego, że zostalam przywolana do porządku i do lóżka. &lt;br /&gt;inaczej gralabym do rana, a potem podmalowala oko, by wyjsc do pracy. z pewnoscią radosna jak slowiczek. &lt;br /&gt;nie wiem, co jest z tą grą nie tak, ale cos jest z pewnoscią. szatan maczal w tym palce. a jakież to odkrywcze mysli przychodzą mi do glowy w trakcie gry!! ha! &lt;br /&gt;gdyby da vinci mial inca ball to by ten samolot naprawdę latal! i helikopter! i w ogóle swiat bylby lepszy, nowoczesniejszy i piękniejszy. postuluję zainstalowanie inca ball w gabinetach ministrów, poslów i urzędników. &lt;br /&gt;chociaż nie.&lt;br /&gt;bo wlasciwie to może i pomysly będą mieli, ale dopóki nie przejdą 8764376 planszy, to raczej ich nie urzeczywistnią. &lt;br /&gt;hmmmm...&lt;br /&gt;jednak nic nie jest doskonale.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponieważ jednak nie chcialam być na tym swiecie samotna w osaczeniu przez inca ball, postanowilam - jako ten czarny charakter - doprowadzić do upadku również innych &lt;demoniczny smiech: buahaha!&gt; i przynioslam dzis do pracy slowotokowi (slowotoczce? wszak ona panną jest!) grę puzzlequest, którą kiedys przytargal dla mnie stary i która zabrala mi kilka ladnych godzin. te godziny przeznaczone byly stanowczo na cos innego niz pomaganie smokom w odzyskaniu ich terytorium lęgowego. no ale co? smokom mialam nie pomóc?&lt;br /&gt;i tak się teraz zastanawiam - czy chlop postępuje w tak haniebny sposób, bo chce się mnei pozbyc? dopiero teraz se to uzmyslowilam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;aha - tak, oczywiscie. uwazam, że gry są bez sensu, granie to strata czasu i nie rozumiem, jak nastolatki mogą spędzać cale dnie przy komputerze! powinny mieć zainteresowania jakies!&lt;br /&gt;(jeszcze tylko 9 godzin i przejdę 16 planszę)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-277448302462386560?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/277448302462386560/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/na-pohybel-smokom.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/277448302462386560'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/277448302462386560'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/na-pohybel-smokom.html' title='na pohybel smokom!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/Sb9gUCNvDyI/AAAAAAAAB60/60s8d7es7xw/s72-c/4ftr10px.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-7138979147144975016</id><published>2009-03-14T16:38:00.000+01:00</published><updated>2009-03-14T16:39:02.581+01:00</updated><title type='text'>lejdis end dzentelmen! ostatni epizod historii urzędniczej</title><content type='html'>kończąc moją historię urzędniczo - mieszkaniową (bo już nowy rozdzial dopisalo życie, a co!), podaję, co następuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...stary postanowil zdzialać cos w kasie urzędu, na ten przyklad sprawdzic, czy mozemy zaplacic wadium oraz gdzie takie cuda sie dokonują. w kolejce stalo już 8459859 osób, które ustawily się w niej prawdopodobnie ok. 4.38, co by dokonać terminowo zaplaty za mieszkanie czy inne radosci. fascynujące jest, jak bardzo poprawia się stan zdrowia polskiego spoleczeństwa w okolicy 10 dnia każdego miesiąca. po tym dniu, a takze wczesniej 98% babć jest ciężko chorych, zmęczonych życiem, w stanie absolutnie nie pozwalającym na stanie choćby 30 sekund w kolejce w sklepie (pani by przepuscila emerytkę!) lub O-PANIE-NA-NIEBIESIACH! stanie w autobusie na trasie od przystanku do przystanku!! to już w ogóle jest NIE-DO-WY-O-BR-ŻE-NIA! a tymczasem przed kasą urzędu miasta pelen przegląd babć, mód oraz cudownie uleczonych chorób (o których można porozmawiać). &lt;br /&gt;i na nic znajomość sztuk walki. żadne tam karate czy inne brazylijskie dżejdzitsu się nie przyda. negocjator policyjny również. stoisz albo do dom. stary próbował otrzymać informację, co by potem ew. ustawić się w kolejce, ale drzwi zastawił mu 74 letni kulturysta z miną wściekłego dobermana.&lt;br /&gt;stanęliśmy w kolejce w otoczeniu babć, boazerii, której lata świetności minęły w '87, sztucznego kwiatka i godła. oraz powietrza. bo widać je było stanowczo. babcie wesoło świergoliły, od czasu do czasu trenując struny głosowe i wydzierając się, że "tu się telefonu komórkowego nie używa!!". generalnie fajnie - tak swojsko. czekaliśmy kiedy pani w kasie zamknie okienko i powie "jem przecież", ale zamiast tego otrzymaliśmy w gratisie kolejno: zacięty komputer (trudno powiedzieć, jak to się stało, gdyż pani - zapewne odpowiednio przeszkolona na programie maszynistka - pisała na maszynie palcem sztuk jeden, wystukując literkę na 5 sekund... maszynistka to może. ale chyba w pkp), ryczące dziecko, sapiącą nad uchem babcię, babcię agresywną, która mało nie pobiła innej babci, ogólnokolejkowe poruszenie z tytułu długiej kolejki (połączone z wypowiedziami o zdzirach) oraz brak drobnych (poniżej 50 zł) w kasie i kolejna tama ("idź pani do sklepu rozmienić" "ale mnie kolejka przepadnie").&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po prostu cud malina.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ostatecznie zapłacili my. &lt;br /&gt;popłakaliśmy się ze śmiechu przy okazji, a stary dostał grypy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pojszliśmy również na tę licytację. czułam się trochę jak owca pędzona do owczarni (czy jak tam się nazywa stajnia dla owiec),  bo tyle było ludzi i każdy chciał wejść, każdy przyprowadził babcię, ciocię, wuja henia i oczywiście panią mariolkę spod czwórki, bo ona kogoś zna, kto zna kogoś, kto ma szwagierkę w urzędzie miasta - to będzie łatwiej.&lt;br /&gt;my ze starym jak ci idioci we dwójkę. &lt;br /&gt;koniec końców - mieszkania nie wylicytowalismy. poszło za sumę, którą skomentować można wyłącznie gromkim pff.&lt;br /&gt;i okazalo się przy okazji, że ludzie mają generalne upodobanie do mieszkań bez łazienki oraz z tualetom poza budynkiem; w dodatku są gotowi dać za takie mieszkanie ciężką kasę.&lt;br /&gt;wniosek? &lt;br /&gt;albo jesteśmy za biedni.&lt;br /&gt;albo za głupi.&lt;br /&gt;albo po prostu francuskie pieski z nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;hau hau hau,&lt;br /&gt;stary saskii by ruderę miał&lt;br /&gt;i wraz z saskiią swoją lubą,&lt;br /&gt;w podróż by się udał długą,&lt;br /&gt;by co wieczór lub co ranek&lt;br /&gt;wody przynieść kilka szklanek, &lt;br /&gt;a w tej wodzie, ach rozpusta!&lt;br /&gt;może by umyli usta.&lt;br /&gt;może zęby, może ręce,&lt;br /&gt;i to tyle - kropli więcej&lt;br /&gt;już by znikąd nie dostali.&lt;br /&gt;kibel by se zbudowali&lt;br /&gt;na podwórku lub w przedsionku.&lt;br /&gt;z sąsiadami zaś w ogonku&lt;br /&gt;stojąc do tej toalety,&lt;br /&gt;uzyskaliby podniety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak się uzewnętrzniłam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-7138979147144975016?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/7138979147144975016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/lejdis-end-dzentelmen-ostatni-epizod.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7138979147144975016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7138979147144975016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/lejdis-end-dzentelmen-ostatni-epizod.html' title='lejdis end dzentelmen! ostatni epizod historii urzędniczej'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-2921010189755078988</id><published>2009-03-11T09:00:00.033+01:00</published><updated>2009-03-11T10:05:13.537+01:00</updated><title type='text'>kazdy kilogram obywatela dobrem calego narodu</title><content type='html'>jesli z jakiegos powodu jeszcze uwazacie, ze macie jakies prawa, cos znaczycie w tym swiecie, a nadto - ze dacie sobie w nim rade... pozwolcie, ze Was wysmieje. &lt;br /&gt;albo nie.&lt;br /&gt;moze po prostu idzcie jednak do urzedu jakiegos i sprobujcie w tym urzedzie zalatwic cos, bo chyba dawno nie byliscie, co?&lt;br /&gt;jesli dodatkowo lubicie film "mis", który ja widzialam jakis pierdylion razy i znam cytaty na pamięć - wycieczka z pewnoscią będzie udana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a wiec (nie zaczyna się zdania od "a więc")... nadal na tapecie mieszkanie, bo jakże by inaczej. wymyslilismy se jakis czas temu ze starym, że weźmiemy udzial w przetargu w urzędzie miasta na najem wolnych lokali mieszkalnych (a jak). w ramach tych trzech milionów mieszkań, co to nam państwo mialo ofiarowac, cobysmy my - mlodzi, jurni, zdrowi - mogli sie w spokoju rozmnozyc, ofiarowane nam są co najwyżej ruiny mieszkań w kamienicach, w których niespodzianka goni niespodziankę, a czynsz trza wylicytować i wcale nie zaczyna się od symbolicznej zlotówki. ale, ale. przynajmniej cos jest.&lt;br /&gt;i my w takim wlasnie przetargu zamierzamy wziąć udzial. w tym celu trzeba bylo najpierw znaleźć ogloszenie na stronie www miasta (w przedostatnim dniu skladania ofert), a potem obejrzec mieszkania, zaplacic wadium, skompletowac dokumenty i zlożyć je (w dniu ostatnim, a co!).&lt;br /&gt;ROZDZIAL PIERWSZY pt. SWIATELKO NADZIEI&lt;br /&gt;rozdzial krótki - znaleźlismy to ogloszenie, wybralismy mieszkania, które chcemy zobaczyć, w 465645 sekund przygotowalismy dokumenty, w tym m.in. zaswiadczenia o zarobkach (będziemy się chwalić, że nas stać na remont). gotujemy się do wyprawy. kalesony zakladać, mapa w dloń i w miasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ROZDZIAL DRUGI pt. ATRKACYJNIE POLOŻONE MIESZKANIE WYNAJMnĘ&lt;br /&gt;mieszkanie nr 1 - nie ma w nim nic. no nie. przepraszam. sciany byly, jesli umownie nazwiemy to scianami. nie ma lazienki, nie ma ogrzewania, nie ma podlogi (plyty pilsniowe na wilogtnym betonie), nie ma drzwi (dykta), nie ma niczego (jak mawial klasyk). nawet rur nie ma. &lt;br /&gt;przez chwilę wierzę, że cos się z tego da jeszcze wyskrobac. wizualizuję sobie wesole mieszkanko z promieniami slonca igrającymi po jasnych scianach. tylko ze te promienie to se chyba w koszyku przyniosę, bo mieszkanie jest od podworza i jest ciemno. żegnamy się z panem konserwatorem, co to byl naszym przewodnikiem i uciekamy. ja z cichą nadzieją, że może... stary realistycznie popatrzyl na swiat, komentując stan mieszkania slowem krótkim, acz tresciwym, oznaczającym męski organ plciowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mieszkanie nr 2 - jesli w tamtym mieszkaniu bylo ciemno, to w tym mamy mrok piekielny (w piekle jest ciemno? bo w sumie tam sie ogień ciągle pali... hmm, to może lepiej mrok egipski. o.) ciemno jak nie przymierzając wiadomo gdzie i u kogo. mieszkanie jest w kólko (w sumie zabawne), a glowny salon i osrodek naszego życia przypada na pokoj srodkowy, ktory wyposażono w okno SZTUK JEDEN, we wnęce, która znajduje się w innej wnęce, którą przykrywa balkon sąsiadów. bo to, że okno wychodzi na podwórko kamienicy to jasne, nie? ponieważ chwilowo nie mam talonów na bezplatny deprim, nie zdecydowalismy się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mieszkanie nr 3 - nie ma w sumie co opisywać, bo jest fajne. co prawda okolica taka, ze łatwo gratis z karata oberwać, ale w sumie centrum miasta. jest git. bieremy. znaczy się - będziemy się w piątek o nie scigać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mieszkanie nr 4 - na pierwszy rzut oka wydawaloby się, że ok. po każdej wizycie w mieszkaniach szlismy do OEB (oddzial eksploatacji budynkow), co by obejrzeć, ile kasy trza w to wpakowac i co porobic. panie w oebach mile, co nas zaskoczylo w stopniu najwyzszym. no i w przypadku tego mieszkania otrzymalismy informację, iż lazienka co prawda jest, ale musi zostac zlikwidowana, bo niestety - nie ma jakiegos ciągu czy czegos (może pociągu). więc wiadomo - super lux. mieszkanie bez lazienki i szans na lazienkę. do kapitalnego remontu, z ogrzewaniem węglowym, nie wiadomo, czy można zrobić inne. pfff. nie wiadomo nawet czy to weglowe dziala. idealne dla mlodej pary. najlepiej z dzieckiem. niewdzięczni. nie zdecydowalismy się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;mieszkanie nr 5 - nie bylismy w srodku, ale zastrzezenia odnosnie ogrzewania byly i tu aktualne. poza tym mieszkanie bylo na 3 pietrze masakrycznej kamienicy, w ktorej zenek i heniek od 7 rano już degustację prowadzili na korytarzu. po wejsciu na to 3 piętro stwierdzilismy, ze po 1. czasem chcemy gdzies wyjsc, a wysokosc schodow raczej zniecheca, po 2. czasem ktos by do nas przyszedl, a ze moje przyjaciólki brzydzą się wysilkiem fizycznym, to moze byc trudne, po 3. zawal przed 30 to nie to, czego oczekujemy od życia. ergo: ostatecznie zapewne zostalibysmy najlepszymi kumplami zbyszka i heńka, a nie wiem, czy lubię piwo TIP.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ROZDZIAL 4 pt. JEM PRZECIEŻ&lt;br /&gt;no to myk do banku, co by pobrać kasę na wadium. jesli ktos mysli, ze to latwe, jest w blędzie. w kolejce 983 babcie, wszak rencinę trza wyciągnąć, bo nigdzie nie jest tak bezpieczna jak w skarpecie/w poscieli/w kieszeni wnuka/na tacy w kosciele. no to stoję. stary w tym czasie poszedl zbadać sytuację w kasie urzędu miasta. stalam minut 40, gdyz otwarta byla jedna kasa. w tym czasie pani w kasie obok najspokojniej na swiecie spożywala zdrowe sniadanie w postaci bulki ze smalczykiem (zakladam, ze to wlasnie smalczyk) oraz kawy plujki (ba!). w pewnej chwili, z powodu drobnej nieuwagi, stracilam szansę na zdobycie celu (kasy znaczy się), bo sprytnie i zwinnie jak wąż wcisnęla się przede mnie kolejna babcia, która z wyrzutem oswiadczyla, ze chyba nie pozwolę, żeby ona W TAKIM STANIE stala w kolejce (siedziala na krzesle, znaczy sie). nie pozwolę. powiedzialam, że nie ma problemu, ja spieszę się tylko do pracy, aby zarobić na tę jej emeryturkę (co by perelka, ukochany piesio babuni mial co jesc). w kolejce nie okazano mi zrozumienia.&lt;br /&gt;w tym czasie stary walczyl. w kasie urzędu miasta stalo 847767 osob...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale o tym potem. przejdziemy do czesci wlasciwej - urzedowej. bo mam wyrzuty sumienia, ze się rozpisalam.&lt;br /&gt;a teraz czas zarobić na babunię i perelkę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-2921010189755078988?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/2921010189755078988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/jesli-z-jakiegos-powodu-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2921010189755078988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/2921010189755078988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/jesli-z-jakiegos-powodu-jeszcze.html' title='kazdy kilogram obywatela dobrem calego narodu'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-6785477057981877190</id><published>2009-03-08T20:58:00.003+01:00</published><updated>2009-03-08T21:25:16.053+01:00</updated><title type='text'>dzień kobiet, dzień kobiet, niech każdy się dowie! że dziś jest dzień kobiet!</title><content type='html'>goździk i rajstopki odmeldowane?&lt;br /&gt;wszystkim kobietom i kobietkom - najlepszego z okazji naszego święta.&lt;br /&gt;wiem, że niechlubna przeszłość, wiem, że święto spod znaku tychże rajstopek (z klinem, wrrr), goździka i flaszki (heniek, dziś święto kobiet, co? za swojOM się nie napijesz?), ale...&lt;br /&gt;w sumie czemu nie obchodzić święta, skoro ma na celu coś fajnego? uczczenie wszystkich kobiet. i tych, co z dziećmi w domu, i tych co w pracy, i tych co na barykadach. mnie się podoba. staremu też, toteż zatem pojszliśmy dziś na obiad, a potem do kina. a co. goździka nie otrzymałam, co mnie dosyć martwi, ale jedna z drogich memu sercu przyjaciółek (ta, co to się oburzyła, że śmiem ją nazywać żmiją, choć w towarzystwie nosi ksywę harpia, więc ja się zapytowywuję, czy ja nie byłam nawet MIŁA?!) otrzymała od starego (MEGO!) ekspektatywę rajstopek z klinem. szczęściara. &lt;br /&gt;w każdym razie święto 8 marca wywołało jak zwykle wśród różnych działaczy burzę dyskusji na temat roli kobiety w społeczeństwie, a także tego, jak bardzo jest niedoceniana, dyskryminowana i poniżana. do udziału zaproszono rzeczone społeczeństwo takoż, wypytując na ulicach wszelkiej maści babcie i inne kobiety czy czują się dyskryminowane.&lt;br /&gt;jak co roku.&lt;br /&gt;czujOM się. jak co roku, naturalnie.&lt;br /&gt;w konsekwencji kazia szczuka i jej pokrewne dusze (które znam i które w zasadzie winnam pozdrowić, ale o tym przy okazji) ogłosiły, iż kobiety w polsce dyskryminowane SOM i trza coś z tym zrobić. wyliczono więc konkretnie, ile taka pani domu winna zarabiać, ile kosztuje jej praca. w sensie - oszacowano jak bardzo pani taka jest dyskryminowana.&lt;br /&gt;ale do rzeczy. bo sęk w tym, że ja się poczułam taka dość... hm. mało dyskryminowana. a właściwie nawet nie. leniwa się poczułam. (jejuuu ł powróciło na matczyne łono!)&lt;br /&gt;no bo tak - praca w domu kosztuje zasadniczo pobieżnie ok. 1200 złotych. w tym np. mycie podłóg 10 zł za godzinę. i inne takie.&lt;br /&gt;a ja tych podłóg nie myję wcale (stary myje). a nadto podłogi myte są raz w tygodniu, bo jakoś nie bardzo się komuś chce. okna myte są jak już bardzo poproszą. itp itd.&lt;br /&gt;i zastanawiałam się nie nad tym, czy kobiety są dyskryminowane (nie czuję tego osobiście, ale przypuszczam, że zjawisko istnieje i trzeba coś z nim robić), tylko czy ja jestem taka leniwa? ergo: czy ja jestem dobrą gospodynią domową. bo mówcie se, co chcecie, ale każda z nas ma wewnętrzną kurę. i ta kura każe nam być dumną, gdy stoimy przy piecu. i patrzeć oczami pełnymi miłości na naszego chłopa jedzącego posiłek przygotowany z takim trudem i znojem (piękne słowa). &lt;br /&gt;i odczuwać jako sukces umiejętność okiełznania prania, prasowania i tych nieszczęsnych podłóg.&lt;br /&gt;i wiele, wiele różnych tego typu. nie wiem, czy to źle, czy dobrze i nie czuję potrzeby wartościowania. ale jest tak, co? (jaka ja jestem dumna jak wrócę z pracy i w tych ciuchach wszystkich staję do garów, stary wraca ze zakładu, a ja na stół fruuu zupa i drugie danie, nim on zdąży się przebrać. jesuuu. tego się nie da porównać nawet do przemówienia do rozsądku moim uczniom i zmuszenia ich do nauczenia się na kolokwium! NEVER!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponadto stary był się oburzył, że szafują słowem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;równouprawnienie&lt;/span&gt;, a potem żądają przepuszczania w drzwiach. a i owszem, moi drodzy mężczyźni. ci co tę szansę stracili, niech żałują, ale ci co byli na randce ze mną czy mnie podobnymi wiedzą - przepuść w drzwiach, podsuń krzesło, podaj kartę, pozwól zamówić pierwszej, zapłać, odprowadź pod drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to mówiłam ja.&lt;br /&gt;walcząca, pracująca i wyzwolona baba. co to żadnej pracy się nie boi. &lt;br /&gt;i jak mówi stary "i obiad ugotuje, i halę przed krokodylami zabezpieczy" (takie zlecenie miałam, serio)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lubię zasady savoir vivre. &lt;br /&gt;lubię być rozpuszczana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i czasem chcę być małą dziewczynką i niech ktoś za mnie zdecyduje. i mnie przytuli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także ten.&lt;br /&gt;chyba mi się generalnie nie podoba generalizowanie. kobiety są różne. i każda z nich ma różne kobiety w środku.&lt;br /&gt;więc wszystkiego naj, drogie panie.&lt;br /&gt;a kochane feministki - nie dajcie się i nam zwariować. i pozwólcie, byśmy czasem dumnie i z miłością w oczach spoglądały jak nasz nieogolony i nieświeży chłop pożerał schaboszczaka. &lt;br /&gt;howg.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-6785477057981877190?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/6785477057981877190/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/gozdzik-i-rajstopki-odmeldowane.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6785477057981877190'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/6785477057981877190'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/gozdzik-i-rajstopki-odmeldowane.html' title='dzień kobiet, dzień kobiet, niech każdy się dowie! że dziś jest dzień kobiet!'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-8476630611663124878</id><published>2009-03-03T09:20:00.028+01:00</published><updated>2009-03-03T09:45:02.654+01:00</updated><title type='text'>murarz-plytkarz-tipsiarz</title><content type='html'>wymusza się na mnie pisanie notek na blogu (blogasku!). &lt;br /&gt;wchodzę do pracy, chcialabym popracować (hehe), ale nie. pisz notkę. to piszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;w sumie od rana wiedzialam, co tu będzie (jest rano! gdzie podzialy się te czasy, gdy ranek to byla dla mnie godzina 12? no gdzie??? to se nevrati?). gdyż ponieważ dzis jest ten wyjątkowy dzień. ten dzień, który przychodzi czasem znienacka do każdej (każdego?) z nas. &lt;br /&gt;dzień pt. "jestem brzydka, gruba i nie mam się w co ubrać". dzień wsciekłosci bo-tak. patrzę w lustro i wszystko jest nie tak. wyglądam jak ta slowotokowa przyslowiowa dupa zza krzoka. a nawet pól dupy. &lt;br /&gt;wszystko zewsząd się wylewa.&lt;br /&gt;wszystkie ubrania są brzydkie.&lt;br /&gt;moja twarz przypomina... wlasciwie nie wiem, co przypomina, a każdy wlos żyje niezależnym życiem.&lt;br /&gt;dziwnym trafem te dni przydarzają się najczęsciej wtedy, gdy masz mnóstwo do zrobienia, a w pracy będziesz do pólnocy. jakims dziwnym trafem nigdy nie przydarzają się w weekend, jak leniuchujesz w domu i goscisz sie na kanapie z herbatą i gazetą (ostatnio czytalam poradnik domowy i jedna ze żmij zapytala, czy już skonczylam 43 lata, bo ona przegapila uroczystosc, pfff!).&lt;br /&gt;ano. życie jest ciężkie i powtarzam to od kiedy pamiętam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponadto co. jak już narzekam to na calego. &lt;br /&gt;bo wiecie - ja pracuję z dziećmi. tzn. wiekowo to już są dorosli, ale wewnętrznie raczej dzieci. i zaskakuje mnie niezmiennie ich podejscie do nauki. teraz panstwo nauczycielstwo się zawzięlo i - niech ich szlag - postanowilo dzieci cos nauczyć. pokazać inną formę nauki oraz to, z czym prawdopodobnie będą mieli do czynienia jak skończą studia i pójdą w swiat (czyli na rynek pracy, gdzie po wyslaniu 200 cv znajdą pracę z oblesnym dyrektorem, lapiącym sekretarki za tylek albo w syfiastym biurze za czypińdziesiont miesięcznie. nie ze w nich nie wierzę. nie wierzę w starą gwardię mojego zawodu).&lt;br /&gt;i co?&lt;br /&gt;państwo nauczycielstwo myslalo, że będzie fajnie. ubawimy się, pogadamy, nauczą się. że ich to z-ak-ty-wi-zu-je. &lt;br /&gt;że narzekają na studia, na nudne zajęcia, to wyrwą się do pracy niczym rącze jelonki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cóż.&lt;br /&gt;próbujemy osiągnąć swój cel od kilku ładnych miesięcy. prosbą i groźbą. dupa. nawet zbita. dzieci przychodzą, ale tak jakos ociągając się. niby pracują, ale na odwal. bo to im ktos po zajęciach każe przyjsc, bo nikt nie ma czasu, bo to, bo tamto.&lt;br /&gt;chyba jestem stara i czegos nie kumam.&lt;br /&gt;wiem, ze piwo się samo nie wypije i nigdy w życiu nie wpadlabym na pomysl robienia czegokolwiek dodatkowego w piątek popoludniu, ale... myslalam, ze na studia idą swiadomi ludzie, ktorzy dodatkowo w obliczu dzisiejszej sytuacji na rynku, chca wyciągnąć z uczelni tyle, ile się da. &lt;br /&gt;a potem rzucać w twarz pracodawcy co się robilo i co się umie (bo nie ukrywajmy, nie chodzi już tylko o wiedzę dla wiedzy, nie nie nie).&lt;br /&gt;i nie.&lt;br /&gt;narzekać, że na uczelni nudno - tak. że nie ma pracy - tak. że pracodawca wymaga doswiadczenia, a ja dopiero studia skonczylem - tak.&lt;br /&gt;zrobic cos samemu? kiepsciutko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chyba się starzeję, bo zrzędzę, ale chyba mam też trochę racji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tak, jestem rozczarowana.&lt;br /&gt;być może bardziej nadaję się do pracy na uczelni w kotlowni.&lt;br /&gt;byl kiedys taki kawal (z brodą!) &lt;br /&gt;- co robisz?&lt;br /&gt;- wykladam na uczelni.&lt;br /&gt;- a co?&lt;br /&gt;- plytki pcv.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o. i tę koncepcję warto przemysleć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-8476630611663124878?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/8476630611663124878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/murarz-plytkarz-tipsiarz.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8476630611663124878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/8476630611663124878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/murarz-plytkarz-tipsiarz.html' title='murarz-plytkarz-tipsiarz'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-1497865823217546937</id><published>2009-03-02T09:59:00.015+01:00</published><updated>2009-03-02T10:16:39.443+01:00</updated><title type='text'>wiosna, wiosna, wiosna ach to ty....</title><content type='html'>i znowu poniedzialek. (tym razem blogspot postanowil mi zablokować l z kreseczką, jakas cenzura czy co?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;trochę mam poczucie jakby w moim życiu zadomowil się swistak. i to nie ten z reklamy, tylko ten od dnia swistaka. jakies te dni podobne do siebie, co? praca-dom-obiad. chyba bym chciala byc bezrobotna trochę. wiem, ze przypuszczalnie nie za dlugo, ale przynajmniej kilka dni. (to się ponoć urlop nazywa, ale nie wiem, bo nie korzystam z tej instytucji zbyt obficie).&lt;br /&gt;w sobotę obejrzelismy mieszkanie, które nie mialo grzyba, mebloscianki na wysoki polysk, a wanna umiejscowiona zostala w pomieszczeniu, w którym zazwyczaj wanny się spodziewam. znaczy się - spelnialo większosc naszych oczekiwań (szlag mnie trafi z tym brakiem l z kreseczką).&lt;br /&gt;i oczywiscie dupa, gdyż ponieważ sytuacja prawna mieszkania jest delikatnie mówiąc niekomfortowa. po drodze mijalismy urocze ogródki dzialkowe i wypatrywalam jakiegos opuszczonego domku, coby jednak miec gdzie mieszkać jakby co. w depresji nakupilismy tyle jedzenia w realu, że nam się lodówka nie domyka, a stary zabral mnie na romantyczny obiad w kejefsi. byl on (stary, nie komandor z kejefsi) szalenie wzruszony faktem, iż w konsekwencji obiad skladal się z mięsa z mięsem oraz kilku frytek. a nie - przepraszam, bo jestem niesprawiedliwa. byl jeszcze sos czosnkowy.&lt;br /&gt;żadnych zapychaczy w postaci warzyw. &lt;br /&gt;osobisty wrócil do domu z usmiechem na twarzy, którego nie jestem w stanie wywołać nawet fundując mu najbardziej wyuzdane zabawy wieczorem.&lt;br /&gt;cóż.&lt;br /&gt;męska potrzeba mięsa.&lt;br /&gt;nigdy tego nie zrozumiem. ja bym mogla jesc glownie warzywa z warzywami. i tak staram sie gotowac. nie napotykam, jak się spodziewacie, nadmiernego zachwytu i zrozumienia w domu. ognisko domowe dopala się z sykiem w niespokojnym oczekiwaniu na obiad zlozony z GOLONKI, tudzież innych zwierzęcych - o przepraszam - męskich skladników pożywienia.&lt;br /&gt;martwię się odrobinę o nasze nienarodzone (i daj Bóg - niesplodzone) jeszcze pisklę. czy ono urodzi się z brytfanną w ręce? czy do zabawy winnam mu dawać polać schabu lub udko z kurczaka?&lt;br /&gt;a najgorsze z tego wszystkiego jest zrozumienie, jakie staremu okazują moje wlasne osobiste przyjaciólki. żmije. i to wyhodowanie na MYMLONIE!&lt;br /&gt;ech... poniedzialek. ale przynajmniej jest sloneczko, cieplo w miarę, żyć się zachcialo. byle do wiosny, panie, byle do wiosny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(a propos - z tym tekstem kojarzy mi się historia matki przyjaciólki mojej matki, która w mroźnym grudniu 1981 roku, widząc wyziębionych żolnierzy, grzejących się przy koksowniku, chciala ich pocieszyć i krzyknęla z auta "nie martwcie się chlopcy, wiosna nadchodzi, byle do wiosny!". te swięta spędzila siedząc na dolku czy w innym uroczym miejscu, gdyż ponieważ dla tych zmarniętych kurcząt jasne bylo, iz pani rzuca opozycyjnym haslem. nie warto być uprzejmym.)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-1497865823217546937?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/1497865823217546937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/wiosna-wiosna-wiosna-ach-to-ty.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1497865823217546937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1497865823217546937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/03/wiosna-wiosna-wiosna-ach-to-ty.html' title='wiosna, wiosna, wiosna ach to ty....'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-1865006536953906725</id><published>2009-02-27T23:30:00.002+01:00</published><updated>2009-02-27T23:45:49.304+01:00</updated><title type='text'>i tak wszystko jak krew w piach. czy coś takiego.</title><content type='html'>dziś spędziłam pół dnia na szkoleniu (jak to dumnie brzmi! chyba są jakieś takie wiecie - yuppie-nowoczesne określenia na szkolenie? bo ja bym wolała być w tym zakresie bardziej dżezi). na tymże nie miałam dostępu do komputera. potem polazłam na piwo z kolegą (czyli że ja piłam wodę - JAK ZWIERZĘ! - a kolega kawę), a potem stary wziął mnie na obiad. wróciłam do domu, rzuciłam się w szał sprzątania (bo wiecie, ja muszę mieć wysprzątaną chałupę w piątek wieczorem, inaczej czuję, że włażą na mnie bakterie, a dom zarasta brudem i pajęczyną. bo zarasta!). &lt;br /&gt;efekt - właśnie przed chwilą zasiadłam do komputera celem eksploracji otchłani internatu.&lt;br /&gt;siedzimy w tej knajpie, stary mi mówi, że koleżanka wysłała maila z informacjami dot. menu jutrzejszej imprezy (wódka z wódką? niee???). ja na szybko - jaki mail? jakie menu? nie czytałam! iiiii.... się wystraszyłam. że nie jestem na bieżąco. że aaaa! jakby mi ktoś rękę odrąbał. bo wieczorem to wiadomo - wszyscy na drzewo, jestem w domu i odcinam się. ale w ciągu dnia? jestem podłączona pępowiną do laptoka, a laptok do internatu! i mam najświeższe informacje co 27 sekund. i nagle to wszystko zostało zachwiane?&lt;br /&gt;poczułam się nieswojo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i teraz pytanie - syndrom naszych czasów czy jednostka chorobowa?&lt;br /&gt;ja se tłumaczę to pięknym, encyklopedycznym pojęciem "społeczeństwo informacyjne".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a żeby nie było nudno, opowiem bajeczkę.&lt;br /&gt;chłop w pokoju czyta gazetę. ja w drugim siedzę na internacie i czytam forum. przeczytałam dowcip, więc lecę, żeby mu opowiedzieć. rzucam się na łóżko i:&lt;br /&gt;ja: opowiedzieć Ci kawał? &lt;br /&gt;on: nooooo.... &lt;spozierając znad gazety&gt;&lt;br /&gt;ja: był sobie facet, który chciał się odchudzić. szukał więc ogłoszeń... ZNASZ?&lt;br /&gt;on: nie &lt;ale na mój gust jakoś nieprzekonywująco, poza tym nadal spoziera znad gazety&gt;&lt;br /&gt;ja: to nie opowiadam&lt;br /&gt;on: NO NIE ZNAM, MÓW&lt;br /&gt;ja: no dobra, to szuka tych ogloszeń i trafił na jedno... ale na pewno nie znasz?&lt;br /&gt;on: NAPRAWDĘ NIE ZNAM! MÓWŻE ALBO NIE MÓW I DAJ MI CZYTAĆ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i nie opowiedziałam. bo był nieprzekonywujący. gdzieś w środku miałam poczucie, że on ten dowcip słyszał, ale nie chciał mi robić przykrości. albo nie był zainteresowany? tak jakoś nieprzekonywująco mowił i patrzył znad tej gazety. kobiety pewnie rozumieją, że to normalna reakcja, prawda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stary nie zrozumiał. wezwał kilkakrotnie kobiety lekkich obyczajów (nie pojawiły się na szczęście) i powrócił do czytania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;więc załapałam focha. &lt;br /&gt;wiadomo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. wiecie, że dziś dzień buziaka czy coś takiego? że niby kawalerowie mogą obcałowywać panny bezkarnie. kategorycznie odcinam się od takiego zwyczaju. i odcinam starego przy okazji! no!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-1865006536953906725?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/1865006536953906725/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/i-tak-wszystko-jak-krew-w-piach-czy-cos.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1865006536953906725'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/1865006536953906725'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/i-tak-wszystko-jak-krew-w-piach-czy-cos.html' title='i tak wszystko jak krew w piach. czy coś takiego.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4464388142086572079</id><published>2009-02-26T12:34:00.009+01:00</published><updated>2009-02-26T12:54:14.451+01:00</updated><title type='text'>marudnik</title><content type='html'>chce mi się spać.&lt;br /&gt;wszystkim się chce spać.&lt;br /&gt;tu jest stanowczo za mało słońca i stanowczo za niskie ciśnienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponadto nie rozumiem, dlaczego każą mi dziś pracować. powstała nawet rewolucyjna koncepcja, by stworzyć przepis prawa, dzięki któremu raz w miesiącu, gdy wyglądasz i czujesz się jak pół dupy zza krzoka, mógłbyś (mogłabyś) zostać w domu.&lt;br /&gt;nie wychodzić z łóżka.&lt;br /&gt;nie wychodzić zza kołdry/kocyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no chyba że po żelki i czekoladę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo w takie dni jak ten nic innego nie ma sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spać.&lt;br /&gt;poproszę pół kilo energii. kto mi da?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;edit: wzruszyłam się.&lt;br /&gt;jestem na etapie poszukiwań tego mieszkania, o czym pisałam już wcześniej.&lt;br /&gt;i tak właśnie chłop znalazł był ogłoszenie, w którym na zachętę zamieszczono zdjęcia. m.in. takie:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://imageshack.us"&gt;&lt;img src="http://img26.imageshack.us/img26/3959/270146994.jpg" border="0" alt="Image Hosted by ImageShack.us"/&gt;&lt;/a&gt;&lt;br/&gt;&lt;a href="http://g.imageshack.us/img26/270146994.jpg/1/"&gt;&lt;img src="http://img26.imageshack.us/img26/270146994.jpg/1/w360.png" border="0"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;prawda, że urocze i cudne? kuchnia i lazienka w jednym. bierzesz prysznic i jednocześnie gotujesz obiad dla wybranka serca. on wraca ZE zakładu do domu i co? proszszsz - bogini domowego ogniska - wykąpana, świeżutka, pachnąca, obiad na stole. BOSKO.&lt;br /&gt;opis mieszkania równiez zachęca:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Pokój, kuchnia, toaleta na półpiętrze (do własnej tylko dyspozycji). Mieszkanie do odświeżenia.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;po pierwsze - to zaskoczenie. serio do odswiezenia??? eeeee.&lt;br /&gt;a po drugie - toaleta DO WŁASNEJ DYSPOZYCJI. no kto ma takie luksusy? KTO??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;stary zastanawia się, czy kawałek rynsztoka tez ma się za oknem do własnej dyspozycji. czyzby planował uwić gniazdko w tym uroczym zakątku?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i Wy się dziwicie, ze mam depresję?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4464388142086572079?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4464388142086572079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/marudnik.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4464388142086572079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4464388142086572079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/marudnik.html' title='marudnik'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-40191700826175654</id><published>2009-02-25T09:12:00.019+01:00</published><updated>2009-03-12T11:54:48.913+01:00</updated><title type='text'>pracuj, pracuj. garb ci sam wyrośnie.</title><content type='html'>bo się zbulwersowalam.&lt;br /&gt;ja sobie zdaję sprawę, że nie jesteśmy (ani ja, ani stary) mistrzami swego fachu, o których bić się będzie cała Polska oraz połowa Azerbejdżanu. właściwie to może nawet nikt się o nas bić nie będzie. ale!!!&lt;br /&gt;nie oznacza to, że po pierwsze pracować możemy za czypińdziesiont miesięcznie. a po drugie, że powinniśmy być szalenie radzi oraz szczęśliwi z faktu, iż pracę ową posiadamy i jeszcze - pracujemy w tak wytwornych miejscach. bo wiadomo, że praca w takim miejscu to "wartość sama w sobie" (jak kiedyś usłyszałam od potencjalnego pracodawcy, który aktualnie jest pracodawcą mego osobistego).&lt;br /&gt;i wystawcie sobie moi drodzy, ze nie nie nie - nie pracujemy w charakterze prezesa finansowego banku światowego tudzież banku arabii saudyjskiej. nie zajmuję się również pracą ambasadora przy unii europejskiej ani doradztwem koloru firan na dworze królowej angielskiej.&lt;br /&gt;no tak jakby nie do końca.&lt;br /&gt;cenię sobie swoją pracę in abstracto - bo lubię to, co robię, a także in concreto - bo lubię moich szefów. mój stary chyba podobnie, ale do kurwy nędzarki - nie każcie mu z tego tytulu padac do stop i calować podłogę w miejscu, w którym stanęliście!!&lt;br /&gt;a ten. a zdenerwowanie (określiłabym innym słowem, ale jestem wielce kulturalna i wykonuję szanowany zawód, więc o. będę się wysławiać od-po-wied-nio) wzięło się stąd, że szefowie osobistego wcisnęli mu w oczy rozliczenie czasu pracy z podziałem na "aktywne strony pracowe" i "aktywne strony prywatne" (internetowe oczywiście, gdyż zakład starego ma dostęp do internAtu). wielkie oburzenie zapanowanowało wszem i wobec, gdyz poniewaz!!!!! pracownik - wystawcie se - śmiał korzystać prywatnie z internAtu w czasie pracy (podczas gdy i tak nic nie zostalo przez ten fakt zawalone).&lt;br /&gt;i niby ok. pracodawca ma prawo oczekiwać 100% poświęcenia pracy w godzinach pracy, ale!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;dlaczegóz ten skrupulatny w rozliczeniach pracodawca nie jest tak samo obowiązkowy przy rozliczaniu nadgodzin, które na tym zakładzie robi się codziennie? ochoczo przytakuje okoliczności, że osobisty codziennie jest godzinę wcześniej w pracy, a także zostaje po godzinach. daje mu pracę dla zagospodarowania tego czasu, wtykając robotę na weekend nawet (wszak młodzi powinni się rozwijać!). ponadto równie ochoczo wykorzystuje fakt, iz osobisty porusza się komunikacją miejską i posiada bilet miesięczny, w związku z czym posyła go to tu, to tam, by załatwił rózne dziwne rzeczy (w czasie pracy lub nie! oj no bo co to za problem podskoczyć?). czy ktos mu kiedyś zwrócił PINIENDZE za te przejazdy?&lt;br /&gt;buahahaha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no doprawdy.&lt;br /&gt;tak daleko rozliczenia pana i władcy tego zakładu nie dochodzą.&lt;br /&gt;dochodzą tylko tam, gdzie wskazano powyzej oraz do wysokości pensji, która jak się na nią popatrzy to odpowiada smutnym, blagalnym spojrzeniem malego (słowo klucz w tym przypadku) stworzonka. bo praca na tym zakładzie jest wartością samą w sobie, nie?&lt;br /&gt;chyba powinno się dopłacać, ale szef jest łaskawy i nie kaze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wiec mam prawo być zirytowana, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pytanie za pierdylion punktów - coz począć, panie? cóz począć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-40191700826175654?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/40191700826175654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/pracuj-pracuj-garb-ci-sam-wyrosnie.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/40191700826175654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/40191700826175654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/pracuj-pracuj-garb-ci-sam-wyrosnie.html' title='pracuj, pracuj. garb ci sam wyrośnie.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-790969009975137372</id><published>2009-02-23T10:01:00.017+01:00</published><updated>2009-02-23T10:24:13.784+01:00</updated><title type='text'>meblościanka typu "żak"</title><content type='html'>po pierwsze to nie, ze zaniechalam pisania. nie nie nie. to nie tak, ze mi się znudziło, tylko NIE-MAM-CZASU-WCALE-KURDE-NO. a jak mam czas to umieram, serio. tak mi się ostatnio spać chce, że po prostu coś strasznego. zawsze mi się to kojarzy z tą grą sims'y (jezuuu, kochałam ją!) jak ten sims nie miał już siły i tak zwalał się z nóg w miejscu, w którym stał. i zasypiał. ja też mam takie poczucie. zaraz upadnę pod biurko i zasnę. nie wiem, co z moją wypłatą za ten miesiąc w związku z powyższym, ale trudno.&lt;br /&gt;ostatnimi czasy w pracy spędzam dziennie 87443453 godzin, co znacznie utrudnia prowadzenie bujnego zycia towarzyskiego (w sensie BYWANIE NA SALONACH) oraz życie rodzinne. o erotycznym nie wspomnę, bo wiadomo. kwitnie. pfff.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ponadto szukam mieszkania. czy ktos ma mieszkanie na zbyciu? na wynajem znaczy się? bo w miejscu, które mi odpowiada (chwilowo,bo dalekosięznie /piękne słowo!/ mam plan przeniesienia się do zamku nad loarą, ale stamtąd jakoś kijowo rozwiązana jest komunikacja miejska do tego zapierdzia, gdzie pracuję, więc chyba na razie się nie zdecyduję) brak jest mieszkań w przystępnej cenie. jeśli oczywiście ktoś ma sprytny plan mieszkania w klitce po babci bronisławie, mając za współlokatora meblościankę na wysoki połysk (toż to jak mieszkaniec jest!) oraz stół z płytkami pcv (JA TAKI AKTUALNIE POSIADAM!) za jedyne 398437 złotych miesięcznie - to proszę bardzo, do wyboru do koloru.&lt;br /&gt;fascynuje mnie ludzkie samozadowolenie. dają ogłoszenia o mieszkaniu, w którym zamieszkuje już uroczy grzyb na ścianie (Władysław, na ten przykład), a także latryko na podłodze w łazience wraz z wanną - zabytkową! - z lat 70 ubiegłego wieku (niemytą od tegoż czasu) plus obowiązkowo stara boazeria złożona z zyliona deseczek, z których każda zakończona jest inną uroczą deseczką położoną w poprzek. plus OBOWIĄZKOWO - wersalka na wysoki połysk (z wystającą sprężyną), lodówka samowystarczalna (elementy organiczne same się wytwarzają w środku już od wczesnych lat 60) oraz i tu do wyboru elementy wyposażenia - kolumna w stylu dorycko - koryncko - przemyskim (znajduję się w posiadaniu), a na niej paproć, ewentualnie koza do opalania mieszkania, względnie - jak się ma szczęście - podwieszany sufit wyprofilowany fantazyjnie i pomalowany w równie fantazyjne kolory. i za to ludzie chcą jedyne zylion złotych. no doprawdy! okazja! BIER PANI, bo inni przyjdom!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no to ja jakby niechętnie. wzięłabym, ale moze za hmm połowę ceny? to juz nie bardzo. bo jak za połowę? wszak pani helena spod siódemki powiedziała, że teraz mieszkania drogie! pani! drogie som! to to jest okazja, bier pani.&lt;br /&gt;pani nie biere, mieszkanie stoi (ku zdziwieniu wlasciciela), nikt go za taką sumę nie wynajmie przez następne 4 miesiące. ależ jakie tam zastanawianie się nad związkiem przyczynowo-skutkowym takiej sytuacji? nie doceniają, pani! nie doceniają! bo za moich czasów to się w jednej izbie w trzy pokolenia mieszkało! a tera ci mlodzi nie umiejom docenić, że mogom sami!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no.&lt;br /&gt;i tak ja i gach od roku mieszkamy tam, gdzie mieszkać nie będziemy mogli zbyt dlugo, poszukujemy innego lokum, co jakiś czas zmieniając nastroje z euforii (patrz! tanieją!) na depresję (kurwa, pod mostem będziemy mieszkać).&lt;br /&gt;nasz problem polega na tym, że chcemy mieszkać jak ludzie (lubię grzyby, ale w zupie), a nie zarabiamy pierdyliona złotych miesięcznie (tak, ja też uważam, że to jest jakieś fatalne zaniedbanie ze strony naszych pracodawcow), co by się można było wprowadzić do lansiarskiego mieszkania w lansiarskiej dzielnicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;także ten (żetę) szukam nadal, pani.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jeszcze co ja to chciałam?&lt;br /&gt;ta. słowotok się odchudza, jestem doprawdy wstrząśnięta. nie kumam instytucji odchudzania, jako iż zycie jest zbyt krótkie na umęczanie się.&lt;br /&gt;chociaz... jakby się nad tym dłużej zastanowić, mogłoby być ciekawym doświadczeniem posiadanie tyłka, który nie jest osobnym, niezależnym bytem, zupełnie przez przypadek chodzącym za mną wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;hmmm...&lt;br /&gt;hmmmmmmmmmmmmm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;to se zjem pierniczka.&lt;br /&gt;w polewie czekoladowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-790969009975137372?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/790969009975137372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/po-pierwsze-to-nie-ze-zaniechalam.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/790969009975137372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/790969009975137372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/po-pierwsze-to-nie-ze-zaniechalam.html' title='meblościanka typu &quot;żak&quot;'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-4946022106491422285</id><published>2009-02-15T11:08:00.027+01:00</published><updated>2009-02-15T11:26:28.918+01:00</updated><title type='text'>lowe krowe</title><content type='html'>po pierwsze, chciałam napisać, ze słowotok z ostatniej notki wziął się podczas gdy w pracy wystrojona oczywiście, siedziałam przed kompem i żarłam... kabanosa. tak kochani. wstrętnego, tłustego kabanosa, który śmierdział w promieniu zyliona km. bylam szczęśliwa, lecz - o zgrozo - jakże mało wytworna. no. i taka jest właśnie historia tamtej notki, kochane wnusie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;siedzę se dziś w domu, za oknem sypie śnieg, oczywiście nikt nie odśnieża, bo po co, skoro i tak nasypie (ci nasi kochani drogowcy jednak są bardzo, bardzo zmyślni. wszak kryzys, trza oszczędzać).&lt;br /&gt;głowa mnie boli.&lt;br /&gt;no ten.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;boli mnie nie bez powodu.&lt;br /&gt;bo wczoraj były walentynki, nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i my zamierzaliśmy z moim gachem posiedzieć każde w swoim kącie, napawając się romantyczną atmosferą przy swoich komputerach (orki poszły w odstawkę, teraz mój osobisty ratuje dziewicę z opresji. to sucz!).&lt;br /&gt;i co?&lt;br /&gt;dupa. zbita, nawet.&lt;br /&gt;o godzinie 17.23 zadzwoniła jedna z koleżanek i zapytała, co robię wieczorem. i czy się widzimy (BĘDĄC MŁODYMI STUDENKAMI - i samotnymi, dodam - miałyśmy ładną świecką tradycję pić w walentyki i zakłócać romantyczny wieczór innym parom, które wciągając schaboszczaka, wpatrywały się sobie w oczy pod wiszącym serduszkiem ze zwisającym cicikiem).&lt;br /&gt;no więc (nie zaczyna się zdania od no więc) - widzimy się.&lt;br /&gt;dwie sekundy potem dowiedziałam się, że widzimy się i owszem, ale u mnie NA mieszkaniu (jak to się mówi w centrum zarządzania wszechświatem, skąd pochodzi mój osobisty) i że romantyczne walentynki to dziewięć osób, które zasadniczo to są już w drodze.&lt;br /&gt;i było.&lt;br /&gt;chyba wypiłam za dużo wina, śmierdzi mi w chałupie fajkami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;marzę o zostaniu pustelnikiem.&lt;br /&gt;nie lubię moich znajomych.&lt;br /&gt;ło matko, jak mnie głowa boli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no także ten - miłości Wam życzę, nie.&lt;br /&gt;i takich romantcznych uniesień. ach, ach, ach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chociaż nie. no bądźmy sprawiedliwi w sumie! trzy dni temu wygrałam wejściówki na maraton WALENTYNKOWY! do kina, więc udaliśmy się trzynastego w piątek o godzinie 23 do kina na tenze. zapowiadało się kusząco i w ogóle palce lizać - same romantyczne komedie, jak się domyślacie - tak tak tak! -gach był wniebowzięty i po prostu leciał na skrzydłach.&lt;br /&gt;zmotywowałam go megapopcornem i megacolą (nie zjadł i nie wypił do końca, ale był szczęśliwy i miał cel w życiu w siedzeniu na tych filmach).&lt;br /&gt;więc jakby romantyczne walentynki były. najpierw norah jones w "jagodowa miłość" (takie wiecie - coehlo w filmie, niby spoko, ale jednak trochę tandetnie), a potem....&lt;br /&gt;ha!&lt;br /&gt;haha!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;buahaha!&lt;br /&gt;potem było "nie kłam, kochanie". więcej radości sprawiało mi patrzenie na osobistego, który z miną zarezerwowaną dla św. pawła, na którego wylewano pomyje, siedział i gapił się bezmyślnie w przestrzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;no i co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nawet się wzruszyłam - albo się starzeję, albo.... nie chcę o tym myśleć.&lt;br /&gt;potem uciekliśmy już z kina, dalsze pozostawanie w tym miejscu mogłoby skończyć się źle albo dla mojego, albo dla mnie, albo dla kina.&lt;br /&gt;dodam, że towarzystwo maratonowe poprzychodziło w dresach (ja kurwa nie mam dresu, to co mam zrobić?) (swoją drogą - jakie to urocze, że się panowie dla pań pewnie tak wystroili) i bawiło się najlepiej na fragmencie filmu, w którym norah zasnęła na stole pijana, a na wardze została jej odrobina lodów waniliowych. że niby takie subtelne nawiązanie, seksualne niedopowiedzenie. sala rżała. z subtelnością to miało wobec tego tyle do czynienia co kasia cichopek z ikoną telewizji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chłop zemścił się, przeciągając mnie o 4 nad ranem przez największe zaspy. jako iż nawet na stołku stojąc jestem od niego niższa, ma pewną przewagę. siłową również.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i to by było na tyle uniesień miłosnych.&lt;br /&gt;jak tam Wasze walĘtynki?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-4946022106491422285?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/4946022106491422285/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/po-pierwsze-chciaam-napisac-ze-sowotok.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4946022106491422285'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/4946022106491422285'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/po-pierwsze-chciaam-napisac-ze-sowotok.html' title='lowe krowe'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-7434116103575212710</id><published>2009-02-12T14:45:00.021+01:00</published><updated>2009-02-12T15:08:18.985+01:00</updated><title type='text'>ssooo sssophisticated</title><content type='html'>zawsze chciałam być taka wyrafinowana.&lt;br /&gt;sophisticated.&lt;br /&gt;glamour.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak widzę te kobiety, idące w kostiumie prosto od szanel i szpilkach manolo po ulicy (naturalnie, wysiadły dopiero z eleganckiego samochodu!), z nienaganną fryzurą, małą torebeczką oraz super świecącym się telefonem, a także paznokciami, z których nigdy nie schodzi lakier i makijażem doskonałym... skręca mnie. patrzysz na nie i widzisz jak po chodniku ciągnie się smuga delikatnych perfum układająca się w napis jestem-so-fuckin'-doskonała (hmm... one chyba nie klną, co?).&lt;br /&gt;(e, no właśnie - jak to jest, że na tym chodniku NIGDY, kur.. nigdy! nie ma tych wszystkich dziur i kałuż, w które ja namiętnie wpadam?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;jak ja se zrobię makijaż - od razu melduje się panda (wszyscy wiedzą, co to panda, prawda?)&lt;br /&gt;jak se pomaluję paznokcia - gwarancja jak u mercedesa, że albo się złamie, albo odpryśnie lakier, albo w najlepszym wypadku na lakierze tym odcisną się ślady ręcznika, ścierki lub na szybko zakładanej odzieży.&lt;br /&gt;jak założę szpilki - wpadnę w dziurę, spadnie deszcz, wpadnę w błoto.&lt;br /&gt;o ile je założę! bo przecież szpilki leżą w otchłani szafy przywalone wielkimi butami osobistego (pfff rozmiar 47), zgniecione, ubłocone, niekochane, pochłaniane przez chaos i ospę (kochanie! schowałem moje buty zimowe, zeby nie lezaly w przedpokoju /i nie zajmowaly polowy tegoz  - przyp. aut./ - oświadcza osobisty z miną dumnego garfielda. niewspomniawszy o fakcie, ze buty wrzucono do szafy i wlasnie na rzeczone szpilki. dalsza część historii znana).&lt;br /&gt;kostiumu od szanel nie posiadam. (pfff. teraz modne są ciuchy vintage! szanel jest passe i de mode).&lt;br /&gt;poza tym zwykle lecę przez miasto z obłędem w oczach, ze snopowiązałką na głowie (taką dość hmm luźno interpretowaną snopowiązałką), z torbą, której otchłani nie eksploruje nawet martyna wojciechowska (ona chyba już nic nie eksploruje, pudel donosi, że zapałała miłością macierzyńską i odpowiedzialnością. no doprawdy, ekspresem).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;poza tym nie mam ślicznej małej torebeczki.&lt;br /&gt;nie mam ślicznego małego telefonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i w dodatku na sam koniec (lub NASAJMPRZÓD) z pewnością pójdzie mi oczko w rajstopie (pończoszce, ach, pończoszce).&lt;br /&gt;boszszszsz, jak ja bym chciała być taka doskonała. soooooo sophisticated. czuję, ze to byłoby dobre. czuję, ze nadaję się do jeżdzenia po zakupy samochodem z szoferem. i to nie do reala, nienienie, nie do tesko! tylko do manolo! względnie "zobaczmy dziś, co u wersacze".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie wiem skąd, ale drzemie we mnie głębokie przekonanie o tym, że ktoś u góry się pomylił! bo ja bylabym doskonała w tym! naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tymczasem miewam zrywy w postaci sprzątania w torebkach (kochanie, jak kiedyś nie będziemy mieli na chleb, weźmiemy twoje torebki, posprzątamy w nich i kupimy dom, a resztę odłożymy na konto), czyszczenia butów (nie wiem skąd się to bierze, ale po jednym jestem wyjątkowo zmęczona) oraz zmiany koloru paznokci co 87 minut. najchętniej z krwistoczerwonego (typ: bijacz) na brzoskwiniowy (typ: jestem-niewinną-pensjonarką).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;po czym stwierdzam, że życie nie ma sensu, ja nigdy nie będę doskonała, a świat jest zły.&lt;br /&gt;bo jest, nie?&lt;br /&gt;jak to się stało, że nie mamy doskonałego makijazu o 3.28 w nocy, fiołkowego oddechu z rana i skóry na pupie napiętej jak struna? nooo!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;JA SIĘ PYTAM!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-7434116103575212710?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/7434116103575212710/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/ssooo-sssophisticated.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7434116103575212710'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/7434116103575212710'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/ssooo-sssophisticated.html' title='ssooo sssophisticated'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-3799630979545882137</id><published>2009-02-11T12:31:00.021+01:00</published><updated>2009-02-11T13:02:45.149+01:00</updated><title type='text'>pogoda nie sprzyja pieszym wycieczkom...</title><content type='html'>...od tego rozpoczęłam swój dzień w pracy i będę to powtarzać do końca tegoz. (znowu nie mam z z kropką! ządam uwolnienia z z kropką!)&lt;br /&gt;jest zimno, ja mam depresję. pogoda się nie zmienia, pada coś z nieba, co imitować ma chyba śnieg, ale raczej taka kiepska ta imitacja (śnieg made in china chyba), poza tym wieje, jest przenikliwie zimno i wilgotno. żyć nie umierać! (ooo. wróciło mi z z kropką!)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;miałam dziś zylion rzeczy do napisania i zapomniałam. skleroza się zadomowiła w mojej głowie i nie odpuszcza.&lt;br /&gt;miałam również zylion pomysłów na gotowanie i pieczenie (zmieniam się w kurę domową? ko ko ko), ale... nie chce mi się. jakoś mi odpuściła ta chęć i pyk - wolę się bezmyślnie gapić w tv niż stać przy garach i kombinować (a mam całe 4 programy telewizyjne, więc wiecie... jest co oglądać).&lt;br /&gt;z gotowaniem i pieczeniem to jest tak: po pierwsze to bardzo stresujące zadanie wbrew pozorom. oglądasz se na ten przykład taki przepis na ciastka czekoladowe oprószone cukrem pudrem. pffff. banał. takie rzeczy to ja po cięzkiej nocy ze szklanką kac killera po ciemku robię! pffff.&lt;br /&gt;no to mam.&lt;br /&gt;wszystkie składniki. piec się grzeje i teges.&lt;br /&gt;kleję to ciasto. wyrabiam znaczy się (posługujmy się pojęciami FA-CHO-WY-MI!).&lt;br /&gt;chłop siedzi przed komputerem i zabija orki (słoneczko, nie teraz, bo boss już prawie się wykrawił), a ja stoję w kuchni i walczę! (ko ko ko)&lt;br /&gt;dumna jestem, tylko czemuz do cięzkiej cholery nikt nie powiedział, że to się tak do palców klei?&lt;br /&gt;pfff. pikuś. jadę z koksem dalej.&lt;br /&gt;"ulep kuleczki z ciasta i obtocz w cukrze pudrze"&lt;br /&gt;jak??! ja się pytam! jak???&lt;br /&gt;ciasto zwisa smętnie z palców (palcemi temi!), za nic (żeby nie użyć innych słów) kulki z tego nie ukleję. próbowaliście kiedyś kleić kulki z kleju do tapet? no. także tego.&lt;br /&gt;dosypuję mąki (mą mamą via telefon: córcia, ale to mają być ciastka, a nie kule armatnie). to dorzucę masła. klei się.&lt;br /&gt;no dobra. dosypię kakao.&lt;br /&gt;yyy. chyba za twardę.&lt;br /&gt;doleję mleka.&lt;br /&gt;kur... klei się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;szybkie spojrzenie na kosz. wizualizuję sobie ciasto wpadające w otchłań śmietnika.&lt;br /&gt;ambicja nie pozwala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lepię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;są! są kulki.&lt;br /&gt;nawet obtoczone w cukrze.&lt;br /&gt;święta panienko z gwadelupy. mówilam, że dam radę! mówiłam!!! pfff. łatwizna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pfff. nie takie rzeczy jestem w stanie zrobić!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pfff, a nawet phi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chwilę walczę z papierem do pieczenia (ułóż papier do pieczenia na płycie, tyle w przepisie. czemuz do ch.. wafla nikt nie napisał, że po pierwsze papier ten klei się do rąk, jeśli są one w a) cieście, b) wodzie c) innych oraz machanie nim w te i we wte nie przynosi spodziewanych rezultatów).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;papier jest, kulki są. bosko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;połóż kulki na papierze i upiecz. (i jeszcze - chyba jako szczyt złośliwości - dopisano SMACZNEGO!).&lt;br /&gt;kładę kulki na papierze i piekę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;siedzę przed tym piecem, obserwuję, dumna i blada, wącham, patrzę, umieram z dumy. (kochanie, mówiłem, nie teraz, na pewno są piękne, ale własnie mam nowy łuk i .... )&lt;br /&gt;kulki zmieniają kształt. na mało poządany. wyglądają jak hmm. nie przymierzając - krowie placki na łące (nie widziałam nigdy chyba zadnego, ale metafora pojawia się w wielu ksiązkach, wiec zawierzam autorom).&lt;br /&gt;bielutka posypka z cukru pudru, która ma ślicznie wyglądać w zestawieniu z popękanymi czekoladowymi kulkami pozostaje wspomnieniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wyjmuję ciastka z pieca.&lt;br /&gt;nie wypowiem się o ich walorach estetycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zjedliśmy (myszka, pyszne!). nie wiem, czy mialam na nie ochotę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;uwaliłam się z książką na kanapie. i mocnym postanowieniem nieangażowania się w pieczenie lub gotowanie przez najbliższy wiek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;pfffff.&lt;br /&gt;przeciez wszyscy wiedzą, że nikt teraz nie piecze, bo TAKIE DOBRE CIASTA SĄ W SKLEPACH, to po co?&lt;br /&gt;no doprawdy, kochanie. narobię się, a w sklepie też są dobre (TEŻ! PAMIĘTAJCIE o tym słówku! też są dobre. nie ze lepsze. nienienie. też dobre!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ko ko ko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. wciąż z z kropką pojawia się i znika.&lt;br /&gt;witam kogoś z tarnowskich gór! :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-3799630979545882137?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/3799630979545882137/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/pogoda-nie-sprzyja-pieszym-wycieczkom.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/3799630979545882137'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/3799630979545882137'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/pogoda-nie-sprzyja-pieszym-wycieczkom.html' title='pogoda nie sprzyja pieszym wycieczkom...'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-9082725452599694118</id><published>2009-02-10T09:07:00.021+01:00</published><updated>2009-02-10T09:28:11.616+01:00</updated><title type='text'>muzą. pfff.</title><content type='html'>to tak. po 1 chciałabym podkreślić, iż tytuł tegoż posta odnosi się do komentarza (komencia! ojej!!) szanownej pani just-say-no-more alias "słowotok" no bo pfff, foch i w ogóle (wogle).&lt;br /&gt;espeszjali for ewri "muza" dis łorld: (jak jest muza po angielsku?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Namuzowywanie&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Muzo&lt;br /&gt;Natchniuzo&lt;br /&gt;      tak&lt;br /&gt;  ci&lt;br /&gt;końcówkowuję&lt;br /&gt;z niepisaniowości&lt;br /&gt;natreść&lt;br /&gt;     mi  ości&lt;br /&gt;      i&lt;br /&gt;   uzo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;lubie Białoszewskiego. tak bez jakiegoś szczególnego nadęcia na poezję, żeby być wiecie - natchnioną, ulotną i wielce kulturalną oraz elokwentną. śmieszą mnie tacy nadęci artyści, biegający z szalikiem oplecionym wokół szyi i z zamglonym wzrokiem, koniecznie z jakąś styraną książką pod pachą, wypowiadający się na temat sztuki szeroko pojętej, choć czasami sztuka ta wcale Sztuką nie jest albo - sami nie do końca czują jej sens (tak, posługuję się stereotypami. nie, nie jest mi z tego powodu szczególnie wstyd).&lt;br /&gt;trzymam się kurczowo wersji, że sztuka jest dla wszystkich. nie zmieniła tego nawet moja polonistka, twierdząca, że nadinterpretuję większość czytanych tekstów. skoro czuję coś na swój sposób, to chyba mam do tego prawo? i mam prawo również obśmiać bardzo-znaną-artystkę wystawiającą swój sfilmowany performance, którego przekaz opiera się na gościu tańczącym w samych majtasach na środku sali ćwiczeń śpiewu. śpiewającym do tego. czy przesadą będzie jeśli dodam, że gość ten miał owłosienie, dzięki któremu spokojnie mógłby konkurować z niedźwiedziem grizli w konkursie fryzjerskim?&lt;br /&gt;i co?&lt;br /&gt;nico. nie podobało mi się. nie widziałam przekazu ani programowego braku przekazu. moze jestem beton, a moze mam prawo do powiedzenia glosno: to chłam?&lt;br /&gt;gdyby bowiem iść torem myślenia, iż o tym, co jest sztuką, a co nią nie jest, decyduje tylko pewna grupa ludzi, nie mialabym prawa wyrażać swojej opinii, gdyż ja profesjonalnie sztuką się nie zajmuję. (bo chyba nie mozna nazwać sztuką słów gięcia i cięcia oraz szycia kłamstw grubymi nićmi?)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;uf. to se ulżyłam.&lt;br /&gt;chciałabym zapytać, dlaczegóż (poniewuż?) nie chciało mi wskakiwać "ż" na tym blogu? nagle ktoś dał mi takiego skilla i wskakuje, ale wcześniej nie! czyżby "ż" było na cenzurowanym?&lt;br /&gt;czyżby "ż" zatruwało życie&lt;br /&gt;żabom&lt;br /&gt;żwaczom&lt;br /&gt;żonom?&lt;br /&gt;skutkiem czego&lt;br /&gt;"ż"&lt;br /&gt;wykluczono?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;:)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-9082725452599694118?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/9082725452599694118/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/muza-pfff.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/9082725452599694118'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/9082725452599694118'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/muza-pfff.html' title='muzą. pfff.'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-874329106159819609.post-5236826880003709410</id><published>2009-02-09T14:55:00.000+01:00</published><updated>2009-02-09T14:56:15.794+01:00</updated><title type='text'>nowa świecka tradycja</title><content type='html'>no. to założyłam.&lt;br /&gt;złamałam się. albo po prostu se pomyślałam, że niech będzie.&lt;br /&gt;bo mnie irytują różne rzeczy, a inne cieszą. i sobie o tym napiszę. a co.&lt;br /&gt;tyle tytułem wstępu. potem może się uda skupić bardziej.bo chwilowo energię do stukania w klawisze muszę wykorzystać na pisanie pisma wleźnego nie-powiem-dokąd do jakiegoś jednego z drugim, co to wcale na takie delicje nie zasługują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale nic to. trochę mam depresję, to fakt, niemniej...&lt;br /&gt;... nie popadajmy w paranoję, życie nie kończy się tylko dlatego, że jest zima i jest (mi!) zimno. wiadomo - jak jest zima, to musi być zimno, takie jest odwieczne prawo natury (pani kierowniczko). kierowniczka se jednak wyprasza. zostałam stworzona do innych warunków bytowania! zostałam stworzona do życia w luksusie w cieniu palm, owiana delikatnym zapachem pomarańczy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tja.&lt;br /&gt;witam wszystkich, którzy tu zajrzą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;p.s. kto śmiał zabrać mi adres "saskiia.blogspot.com"? ja się pytam!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/874329106159819609-5236826880003709410?l=sa-skiia.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sa-skiia.blogspot.com/feeds/5236826880003709410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/nowa-swiecka-tradycja.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5236826880003709410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/874329106159819609/posts/default/5236826880003709410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sa-skiia.blogspot.com/2009/02/nowa-swiecka-tradycja.html' title='nowa świecka tradycja'/><author><name>sa-skiia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/08214442453145190232</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='22' src='http://1.bp.blogspot.com/_lAze42ZqyXE/SZLKofETnSI/AAAAAAAAB4w/NNS1RECQpUY/S220/6a00d834515bbc69e200e54f4862928833-800wi.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
